Share | 
 
Pole namiotowe
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Pole namiotowe   30.07.16 8:02

Pole namiotowe
Tym razem obyło się bez pociągu, ale i nie da się ukryć, że nie do szkoły jechałeś. Choć wciąż jesteś w Szkocji, co do tego masz pewność. W to miejsce jednak wysłał cię świstoklik. Ciebie i całą resztę uczniów, którzy zdecydowali się spędzić część wakacji na szkolnej wycieczce.
Liczyłeś pewnie na komfortowe warunki, jakiś hotel może, zamek, w końcu w całym kraju tych ostatnich nie brakuje. Rozglądasz się jednak i żadnych zabudowań nie widzisz, co może oznaczać tylko jedno - będziesz spać pod namiotem.
Żeby jednak mieć gdzie spać, najpierw trzeba ten namiot rozbić. I choć można by pomyśleć, że nauczyciele mogliby zrobić to za was, to jednak nie, musisz się przyłożyć i w pocie czoła samodzielnie przygotować sobie miejsce do spania. Oczywiście nie sam - dogadaj się z jednym, dwoma lub trzema znajomymi (albo nieznajomymi - nikt nie powiedział, że to nie jest idealny moment na zawarcie nowych znajomości!) i razem stawcie czoła tej bitwie.
Namioty po rozstawieniu zostaną potraktowane przez nauczycieli zaklęciem zmniejszająco-zwiększającym, dzięki czemu nie będziesz musiał się martwić o miejsce w środku. Zostaną też wyposażone w łóżka polowe, podstawowe sanitariaty i niewielkie samouzupełniające się lodówki, z której w każdej chwili wyciągniesz sobie jakąś przekąskę, wodę albo sok dyniowy. Luksusów nie ma, ale i przecież nie o to chodzi.

Ty i każda z osób, z którą chcesz rozstawiać namiot, musi rzucić kostką. Ich suma powie ci, jak wam poszło. Wszyscy rzucają kostką przed napisaniem posta przez pierwszą osobę - potem każdy musi napisać posta w tym temacie, wpisując sumę i nazwiska swoich współlokatorów. Po dodaniu posta przez każdego z danego namiotu, w tym dziale pojawi się nowy temat, tylko dla was. W przeciwieństwie do zwyczajów szkolnych, tutaj nie ma podziału na płeć.

2 Myślicie bardzo mądrze i decydujecie się wykopać ziemię dookoła namiotu, żeby na wypadek deszczu was nie zalało. Dzięki temu odkopujecie skrzynkę, w której znajdujecie dwa fałszoskopy, akurat po jednym na głowę!
3, 14 lub 20 Wbijacie śledzie i coś ciężko idzie - na miejscu waszego namiotu są monety! Zbieracie je, dzięki czemu każdy wzbogaca się o cztery galeony w drobnych.
4, 11 lub 21 Nie możecie się dogadać, jak właściwie ten namiot rozstawić i kiedy w końcu wam się udaje, okazuje się, że coś jest odwrotnie, niż być powinno. Oby nie padało, bo to się może źle skończyć...
5, 16 lub 23 Coś wam miga tam w trawie i jak się przyglądacie, to okazuje się, że to pudełko z fasolkami - każde z was dostaje tyle fasolek, ile wyrzucił oczek. Podbudowani rozbijacie namiot całkiem szybko i całkiem dobrze.
6, 10 lub 19 Nie macie pojęcia, jak to się stało. Niby namiot stoi, niby macie gdzie mieszkać, ale jeden z was ma właśnie śledzia wbitego w stopę, a drugi dość mocno krwawi z ramienia. Chyba pilnie potrzebna wam pomoc...
7, 12 lub 22 Świetna współpraca sprawia, że stawiacie namiot błyskawicznie. Pamiętacie o pomocnym zaklęciu, szybko ustalacie co i jak, i już macie gdzie mieszkać! Gratulacje!
8, 13 lub 18 Nie możecie dojść do porozumienia, gdzie właściwie postawić ten namiot. Przechodzicie z miejsca na miejsce, przymierzacie się do tego jak do życiowego osiągnięcia. W końcu udaje wam się rozstawić, ale zmęczeni jesteście od samego myślenia!
9, 15 lub 17 Kiedy przymierzacie się do rozstawiania namiotu okazuje się, że w tym samym miejscu już ktoś chciał się rozbijać. To okazuje się szczęśliwe, bo poprzednicy zgubili karty z czekoladowych żab - i każdy z was wzbogaca się o dwie!
24 Wiecie, jak się do tego zabrać i zaczynacie od przyjrzenia się miejscu, w jakim chcecie się rozbić. Coś wystaje z ziemi, odkopujecie to i okazuje się, że to pudełko pełne kart. Po uporządkowaniu ich okazuje się, że skompletowaliście cztery pełne talie samotasujących kart!

Kod:
<kk>Suma wszystkich kostek:</kk>
<kk>Mieszkańcy twojego namiotu (z tobą włącznie):</kk>



Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   04.08.16 22:34

Prawdę powiedziawszy Liv nie planowała jechać na wakacje organizowane przesz szkołę. Co roku miała tyle planów, że mało kiedy korzystała z tych zaproponowanych przez innych. W tym roku jednak pokusiła się, by zobaczyć, jak podobne wydarzenie wygląda i co szkoła jest wstanie im zagwarantować, dlatego spakowała to, co było jej potrzebne, ogarnęła się trochę i była gotowa na przygodę! Nie pozostało jej nic innego jak pofatygować się do świstoklika, który miał zabrać ją na miejsce. Sama nie wiedziała, czego ma oczekiwać. Wynajętego hotelu? Jakiegoś obskurnego motelu? Spania na łonie natury? Cóż, ostatecznie najbardziej trafne okazało się to ostatnie, ponieważ wylądowała na… polu namiotowym. No pięknie. Namioty. Przecież wielu czarodziejów sobie tam nie poradzi! Ona osobiście nie miała z tym większego problemu, bo przecież pochodziła z rodziny w połowie mugolskiej, toteż podobne wypady co jakiś czas się zdarzały. Najgorsze jednak było to, że będzie musiała dzielić z kimś namiot, a to zapowiadała zbyt bliską interakcję! A skoro miała spędzić z tym kimś dużo czasu, musiał to być ktoś kogo lubiła. Lub chociaż tolerowała. Rozejrzała się po zebranych. Cholera, czemu nie namówiła na to Elizabeth? Westchnęła. A może uda jej się namówić organizatora, aby dostała namiot sama?
I chociaż plan wydawał się być idealny, tak zepsuło go pojawienie się obok niej pewnego osobnika, którego wcale tu widzieć nie chciała. Może i nadal pamiętała tamto zajście w Pokoju Chmur, ale to nie znaczyło, że zaraz będzie pałała do niego sympatią. Wtedy była zjarana, więc miała wymówkę! Spojrzała na Lysandera, który rzucił w jej stronę jednym, jedynym tekstem „Śpisz za mną w namiocie”. To wystarczyło, żeby dumna Lycoris się obudziła. Spojrzała na niego pewnie, jakby to co powiedział, miało być jakimś wyzwaniem.
- Cooo? Chyba sobie żartujesz! Jak już, to ty możesz spać ze mną. Oczywiście w namiocie. I nigdy odwrotnie – utkwiła w nim oczy i mierzyła go dobrą chwilę. Cóż, najwyżej go zabije, co za problem. – Bierzemy ten – wskazała na najbliższy namiot, znajdujący się trochę na uboczu. Im mniej dziwnych ludzi tym lepiej. Wzięła plecak i zaraz stanęła przed upatrzonym. – Umiesz ty w ogóle to rozkładać?  - Nie podejrzewała, aby chłopaka posiadała taką umiejętność, dlatego w jej głosie dało się wyczuć sarkazm. - Albo mam lepszy pomysł. Będę ci mówiła, co masz robić - dodała. Lubiła rozkazywać, więc czemu nie mogła tego robić tutaj. Odstawiła plecach i sama zabrała się za próbę rozłożenia. - No. Nie stój tak. Chyba, że chcesz spać na trawie - powiedziała chłodno.

Suma wszystkich kostek: 5 + 6=11
Mieszkańcy twojego namiotu (z tobą włącznie): Lycoris Reagan i Lysander Fawley
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   05.08.16 2:15

To nie tak, że Madness nie chciał tutaj przyjechać. I to też nie tak, że nie chciał siedzieć w domu. Bo powinien. on na prawdę powinien zostać w domu i w końcu iść na grób swojej siostry. Nie był na pogrzebie i ani razu nie widział jej grobu. On po prostu nie potrafił poradzić sobie z jej śmiercią. Najprawdopodobniej Ezra, zniósł to lepiej. Czy to znaczy, że Madness tak na prawdę nie jest twardy? I boi się tego co może tam zobaczyć? Czy raczej chodzi o coś innego. Może żyje wciąż nadzieją, że ona powróci. Co nigdy się nie stanie. Nadal czuł się za to odpowiedzialny. Nadal widział w oczach rodziców  smutek i ból. Chciał sobie tego oszczędzić, bo to przecież z jego winy. Nie uważał tego za żaden wypadek. Więc prawdopodobnie właśnie to skłoniło jego do wyjechania ze szkołą. Miesiąc w domu mu starczył. Udawanie miłego i ułożonego nie było dla niego. Miesiąc bez używek mógł wytrzymać, ale nie dłużej. Dwa miesiące to wielka przesada.
Potrzebował odskoczni jak to Fawley. A kto był jego dilerem i odskocznią w jednym? Ta o to Gryffonka. Która jest nieznośna i tak na prawdę to on jej nie lubił. Ale miała dobry towar i czemu miałby się nie zabawić tak jak wtedy? - Śpisz ze mną w namiocie. - rzucił od tak i tyle. Przecież nie będzie z nią dyskutował. Zawsze dostawał to czego chciał, wiec czemu teraz miałby być inaczej? Poza tym dziewczyna ewidentnie nie miała z kim rozłożyć namiotu.
Szczerze, zdziwił sie, że tak szybko się zgodziła. Spojrzał sie na nią z uśmiechem, oczywiście tym bardziej wrednym. - Niech Ci będzie.- wywrócił teatralnie oczami. - I tak wszyscy wiedzą, że na mnie lecisz. Nie warto tego ukrywać.- No cóż, jemu też wpadła do rąk ta niby "gazeta". - Ale myślałem, że jestem jedyny.- kolejny teatralny gest, lecz w tej chwili złapał się za serce. W tym szmatławcu jest wszystko. Choć raczej prawie, zastanawiał sie jak Liv ma na imię. Chociaż wiele by to nie zmieniło, ona dla niego zawsze będzie tą Reagan. Wziął namiot, który wskazała dziewczyna. - To się okażę. Al trudne nie może być, co nie?- rzucił do niej z przekąsem. Od tego są czary, czemu on ma to robić rękoma? Czy Reagan właśnie chciała dawać mu rozkazy? -I ty myślisz, że ja ciebie posłucham?- rzucił od niechcenia i zaczął "rozkładać" namiot. Co na prawdę nie szło mu za dobrze. Było wręcz okropnie/. Wszystko było nie tak, po prostu waliło się i sypało. Wstyd i hańba! Ale to pewnie przez Reagan bo pchała te swoje łapska tam gdzie nie miała. -Co ty wyprawiasz! To nie tak! Robisz to zajebiście żle, zaraz na prawdę będziemy spać na ziemi - zaczynał żałować swojej decyzji.

Suma wszystkich kostek: 5(Liv) + 6=11
Mieszkańcy twojego namiotu (z tobą włącznie): Lysander M. Fawley i Liv Reagan.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   05.08.16 3:23

Cieszył się na ten wyjazd, jak mało kto. Posiedział chwilę w domu i przebywał ze swoimi rodzicami. Kochał ich i to bardzo. Ale wiadomo jak to jest, zaczynają zadawać głupie pytania, o wszystko mają pretensję. A to za późno wracasz, ciągle siedzisz w tym telefonie. No halo, przecież w Zamku telefon mu nie działa. Kiedyś musi się nim pobawić. A wakacje to właśnie taki czas, bynajmniej nie codziennie. Bo jak nie siedział z telefonem to spędzał czas z przyjaciółmi. Tak czy siak, było źle i im nie pasowało. Rodzicom nigdy nie dogodzisz. Na szczęście szkoła organizowała wakacje. Nie wiedział dokąd pojadą, ale wiedział, że na pewno będzie fajnie. Przecież musi być, nie ma innej opcji. Poza tym, dogadał się z Mayą, że będą spać razem w namiocie. Bo przecież, nic jej z nim nie groziło. Bynajmniej miał taką nadzieje. Już dwa razy jej nie dopilnował, jeśli trzeci raz coś sie stanie to najwyraźniej jest dla niej niebezpieczny. Ale miał nadzieje, że właśnie tak się nie stanie. Przecież, nie mogło tak się stać!
- No więc, który namiot sobie bierzemy? - zapytał z uśmiechem. Potrafił rozkładać namioty, to nic trudnego. Przecież często to robił. Nawet cieszył się, że nie będą spać w jakimś hotelu. Namiot wydawał się o wiele fajniejszy! Bez dwóch zdań. Zadowolenie miał wypisane na twarzy. No i do tego jeszcze te piękne widoki. Śpiąca Maya. Maya w piżamie. Oczywiście, chodzi o krajobraz, bez skojarzeń. Dzięki tej szkole zwiedzi więcej, niż gdyby był zwykłym mugolskim dzieckiem. A to go niezmierni cieszyło. Gdy Maya wybrała namiot, zabrali się za jego rozkładanie. I na prawdę szło im całkiem nieźle. - Jak ci się podoba pomysł na wakacje?- zapytał w trakcie rozkładania ich namiotu. Wymienili ze sobą parę zdań i jakoś im to wszystko szło.
Do czasu, aż Maya się o coś nie zahaczyła na koniec ich pracy. Jej ramie krwawiło wręcz okropnie. Myrnin jak na faceta przystało, rzucił wszystko co miał w rękach i chciał do niej podbiegnąć, zapytać czy wszystko w porządku. Ale nie przewidział tego, że jeden ze śledzi zawieruszył się gdzieś w trawie a on nie fortunie na niego nadepnął. Co skończyło się głośnym syknięciem i śledziem w stopie. Najwyraźniej klapki to nie za dobre buty do rozkładania namiotu. - Nic Ci nie jest?- spytał sie dziewczyny. Oczywiście nie przejmował się swoim bólem, który tak nawiasem mówiąc miał wymalowany na twarzy. To dopiero początek wakacji, a co będzie potem!

Suma wszystkich kostek: 3(Maya) + 3 = 6
Mieszkańcy twojego namiotu (z tobą włącznie): Myrnin Lewis i Maya Hamilton
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   05.08.16 23:31

Dla Mai wakacje były smutne niezmiennie od czasu wojny, podczas której zginęli je rodzice. Nie chciała wracać do domu, w którym musiała zmierzyć się z przeszłością. Zbyt bardzo bolała, a sama dziewczyna jeszcze nie pogodziła się z utratą osób, które tak kochała. Chociaż cieszyła się, że ma dom, tak to właśnie szkoła stała się miejscem, w którym czuła się lepiej. Dlatego też nie miała nic przeciwko, kiedy Myrnin zaproponował wspólny wyjazd na szkolne wakacje. Dzięki temu będzie mogła odwlec to, co nieuniknione. Plus spędzenie czasu z najlepszym przyjacielem zawsze uważała za coś wspaniałego, zwłaszcza, że wyjaśnili sobie tak wiele. Chłopak się na nią nie gniewał, a ona obiecała, że już nigdy więcej nie skieruje w jego stronę podobnych słów, jak te, którymi uraczyła go w skrzydle szpitalnym. I miała zamiar dotrzymać obietnicy, toteż tym bardziej odmówienie wspólnego wyjazdu nie wchodziło w grę. Denerwowała się trochę, że będą spali w jednym namiocie, ale ostatecznie zawsze lepiej mieć przy sobie kogoś, komu się ufało i miało pewność, że z jego strony nie spotka ją żadna krzywda, niż wylosować kogoś pokroju Ślizgona, który ją ostatnio zaatakował.
Kiedy przybyła na miejsce za pomocą świtoklika, zmierzyła pole namiotowe wystraszonym spojrzeniem. Nigdy nie była w takim miejscu, chociaż jej mugolscy znajomi namawiali ją do podobnego wypadu. Jak dobrze, że tutaj miała przyjaciela, który zdawał się dokładnie wiedzieć, co robić. Dlatego zdała się na niego i pomogła mu z tym namiotem, co nie skończyło się dla niej najlepiej, ponieważ zaraz miała rozwalone ramię, a z jej winy jeszcze Myrnin zrobił sobie coś w stopę.
- Ojej, Myrnin! Powinieneś iść do jakiegoś lekarza, to nie wygląda za dobrze – zmartwiła się, zupełnie ignorując swój stan. Druga osoba zawsze była dla niej ważniejsza. – I… przepraszam. Ja nie chciałam – dodała. Pięknie. Jeśli tak będą miały wyglądać ich wakacje, to chłopak na pewno nie wróci z nich żywy.

Suma wszystkich kostek: 3 + 3 = 6
Mieszkańcy twojego namiotu (z tobą włącznie): Myrnin Lewis i Maya Hamilton
Powrót do góry Go down
Tyberiusz Bruyere

avatar
Mod


Skąd : Evenwood Gate
Liczba postów : 114
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   07.08.16 14:22

Bardzo szybko wybrał jeden z namiotów i nie czekając na to co postanowi Violet, ba, nie pytając się jej nawet o zdanie, pociągnął ją w stronę, która - miał nadzieje - dam im więcej prywatności. Nie, żeby miał jakieś paskudne plany, skądże znowu! Miał nadzieje, że jeśli zajmą lekko oddalone miejsce, we dwoje... no, to wiadomo, co ludzie sobie o nich pomyślą. A przecież nie każdy musiał wiedzieć, że w środku wcale nie działy się jakieś zbereźności, a przyjacielskie przepychanki i szkolenie w zaklęciach Patronusa.
- Chodź, kwiatuszku. Wybrałem już nam namiot - powiedział na tyle głośno, aby każdy usłyszał, łapiąc ją za ramię i kierując się z nią na skraj obozowiska.
Po niezbyt długim namyśle wybrali odpowiednie miejsce i zebrali się do rozkładania namiotu. Tyberiusz wiedział jak rozłożyć namiot - robił to wielokrotnie z Christianem lub ojcem. Co prawda był to mały namiocik dla dzieci, ale hej! Mechanizm jest bardzo podobny.
Nie był pewny czy Violet kiedykolwiek rozkładała namiot, ale okazało się, że każde z nich wie dokładnie co robić i w jakiej chwili. Po chwili rusztowanie, było już złożone. Wystarczyło je jeszcze odpowiednio ustawić, co też nie sprawiło im zbytniego problemu. Użył zaklęcia Erecto, aby odpowiednio ułożyć rusztowanie. Po chwili nałożyli plandekę, a Violet użyła tego samego zaklęcia, aby napiąć linki, gdy Tyberiusz usiłował wbić śledzie. Właściwie to musiał ciekawie wyglądać - wakacje, wzgórza, cywilizacja tak daleko, że nikt nie był pewien gdzie, a on w białej koszuli rozbijał namiot. Bo właściwie to czemu by nie?
- Nie chwaliłaś się, że umiesz... robiłaś to już wcześniej?
Właściwie to sam mógł rozłożyć ten namiot. W końcu Violet była jego dziewczyną... tak jakby. Więc chyba... powinien udawać, że jest dżentelmenem? A może jest? Nigdy się nad tym nie zastanawiał.

Suma wszystkich kostek: 3 + 4 = 7
Mieszkańcy twojego namiotu: Tyberiusz Bruyere i Violet Beatrycze Bertrand
Powrót do góry Go down
Violet Beatrycze Bertrand

avatar
Gracz


Skąd : Szkocja, choć sercem jest z Londynu
Liczba postów : 47
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   07.08.16 17:24

- Idę. - Mruknęła, przewracając oczami, ale bardziej niż jak zakochana dziewczyna brzmiała jak naburmuszona, stara wiedźma. Nie dało się ukryć, że trochę drażniło ją bycie kwiatuszkiem. Pod tym akurat względem Tyberiusz z pewnością nie wiedział, jak radzić sobie z dziewczynami; pieszczotliwie określenia szły mu co najmniej przeciętnie, zauważyła to już w liście, gdy zwrócił się do niej per "kobieto". Był dobrym kumplem, to fakt, ale przy ludziach, odkąd udawali parę, zachowywał się raczej dziwnie. Cóż, zgodziła się to znosić, przynajmniej przez jakiś czas, ale miała cichą nadzieję, że kiedy Bruyere uskuteczniał te swoje końskie zaloty na oczach Briggsa to oczy innego chłopca, tego, którym faktycznie była totalnie wbrew sobie zainteresowana, zwrócone były wówczas w inną stronę.
Nigdy wcześniej nie rozkładała namiotu, ale okazało się to banalnie proste. Kiedy poznała motyw ich wyprawy na szybko nauczyła się zaklęcia Erecto, a te rzeczywiście okazało się niezawodne przy radzeniu sobie z tą konstrukcją, nawet, jeśli nie była specjalnie skomplikowana. Wspólnymi siłami postawili namiot chyba najszybciej ze wszystkich. Może to dlatego, że oboje byli wyjątkowo dobrzy w zaklęciach? Posłała towarzyszowi uśmiech, a potem wrzuciła swoją torbę do namiotu. - To był mój pierwszy raz. Myślałam, że będzie gorzej.

Suma wszystkich kostek: 3 + 4 = 7.
Mieszkańcy twojego namiotu (z tobą włącznie): Tyberiusz Bruyere i Violet Beatrycze Bertrand.
Powrót do góry Go down
Nikolai Lazarov

avatar
Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 162
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   07.08.16 17:39

Nikolai nie wie dlaczego bierze udział w tym całym losowaniu. Dlaczego miałby chcieć mieszkać w namiocie z jakimiś przypadkowymi typami? I gdzie jest Nadia? Przecież to oczywiste, że ona jedna wystarczyłaby mu do towarzystwa, na pewno świetnie poradziliby sobie z rozstawieniem namiotu i w ogóle ze wszystkim. Tylko Nadii nigdzie nie ma, a ktoś pewnie zahipnotyzował Nikolaja i dlatego teraz ma rozkładać namiot z takimi dziwnymi ludźmi jak Ezra.
Poza tym namiot jest tak bardzo mugoski, że Nikolai oczywiście nie wie jak się za to zabrać. Wypakowuje więc z torebki jakieś rurki, które w środku połączone są elastycznym sznurkiem i prawie wydłubuje sobie oko. Świetny początek wakacji. W końcu jednak udaje mu się złożyć te oddzielne patyki w jeden długi kijek. Co z tego, że nie wie co dalej z nim zrobić. Czy załączyli tutaj instrukcję? Szuka w worku ale nic takiego nie znajduje. Jest tylko mnóstwo kijków i dziwnego materiału z poprzyczepianymi sznurkami. Już chyba woli zielarstwo.
Postanawia, że w takim razie on zajmie się tak odpowiedzialnym zadaniem jakim jest znalezienie miejsca. Patrzy na małe wzniesienie, wydaje się całkiem spoko. Jak będzie padać to ich nie zaleje, to cudownie wręcz.
- Postawimy namiot tam - oznajmia i bierze torbę z namiotem, chociaż zostawia na ziemi niedawno złożony przez siebie kijek. Kto by się tam nim przejmował.


Suma wszystkich kostek: 6 + 4 + 5 + 3 = 18
Mieszkańcy twojego namiotu (z tobą włącznie): Fantastyczna Czworka: Nikolai Lazarov, Claire Driscoll, Ezra J. Fawley, Theophilus Moliere
Powrót do góry Go down
Théophilus Moliere

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 27
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   07.08.16 17:51

Spojrzał na Nikolaia, który właśnie postawił torbę z ich namiotem tuż obok mrowiska i wyraził kategoryczny sprzeciw, niemal od razu biorąc duży pakunek i przenosząc go na inne wzniesienie (bo ta idea akurat mu się podobała), znacznie oddalone od tego, które wybrał Ślizgon.
- To będzie dobre miejsce. - Oznajmił z przekonaniem, a potem skinął głową, jakby sam chciał się w tym upewnić i zajął się rozkładaniem. Tyle, że on też nie do końca wiedział jak się za to zabrać. Miał w domu namiot, taki błyskawiczny. Jego rozkładanie trwało łącznie może kilka sekund, ale był nieznośnie pomarańczowy i upierdliwie mały, bo jego akurat nie miał kto potraktować zaklęciem, które uczyniłoby jego wnętrze rajem dla miłośników campingów.
- Chociaż... to w sumie daleko od reszty, nie? - Zapytał, zerkając w stronę Claire, która dotąd, jako jedyna dziewczyna, nieszczególnie udzielała się w tej całej szopce, jaka towarzyszyła rozkładaniu namiotów. - Wolałbym być bliżej Antoniette, mama powiedziała, że koniec z doładowywaniem packa na Tibii, jeśli jej odpowiednio nie przypilnuje. - Dodał poważnym tonem, całkowicie zapominając, że będzie w namiocie jedynym mugolakiem i z tego tytułu żadne z nich nawet nie ma pojęcia o czym on tak właściwie mówi. Ich namiot w ogóle był totalnie multikulti, nikogo właściwie bliżej nie znał, no i wszyscy byli z różnych domów. Westchnął, leniwie związując włosy, a potem usiadł na trawie, by napić się coli i pomyśleć.

Suma wszystkich kostek:6 + 4 + 5 + 3 = 18.
Mieszkańcy twojego namiotu (z tobą włącznie): Nikolai Lazarov, Claire Driscoll, Ezra J. Fawley, Theophilus Moliere.
Powrót do góry Go down
Leo Slughorn

avatar
Admin


Skąd : Cornwall
Liczba postów : 438
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   07.08.16 23:23

Te wakacje to był najgłupszy, najbardziej beznadziejny pomysł, na jaki ktokolwiek kiedykolwiek wpadł. Leo nadal nie mógł uwierzyć, że dał się w to wciągnąć. Ostatni miesiąc spędził głównie siedząc w swoim pokoju i delektując się samotnością, która okazała się smakować gorzej, niż wcześniej zakładał. I pił. Dużo, choć nie tak dużo, jak by chciał, bo alkohol kończył się szybciej niż powinien. Dziwił się, że matka nie zauważyła, jak snuje się po domu zupełnie skacowany. Z jej opiekuńczością Gryfon był pewien, że kobieta będzie w stanie wyczuć od niego choćby kroplę alkoholu, a tu niespodzianka. Może to dlatego, że jej unikał? Bardzo, tak bardzo, jak tylko był w stanie? I ojca, chociaż w jego przypadku akurat wzajemne unikanie się nie było niczym specjalnie trudnym. Gorzej było z Amelią. Leo wiedział, że ona wie, że coś jest nie tak. Zbyt dobrze go znała, żeby nie wiedzieć. Ale nie była nachalna, ten jeden jedyny raz. Pewnie nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, jak Slughorn był jej za to wdzięczny.
Naturalnie, że wyjazd na szkolne wakacje był pomysłem jego siostry. Na samym początku Gryfon kategorycznie odmawiał, w końcu jednak uległ. Stwierdził, że taki wypad mu się przyda. Z ludźmi. Trzymając flaszkę na dystans, bo przecież to szkolne wakacje, przemycanie alkoholu nie może być proste. I przede wszystkim nie myśląc o Gabrielu. I prawdę mówiąc wmawiał sobie, że będzie idealnie tak długo, że w końcu na myśl o wakacjach był w stanie nawet szczerze się uśmiechnąć. Zabawa będzie przednia, na pewno.
Zaczęło się psuć, gdy dowiedział się o namiotach, a dowiedział się o nich jak zwykle ostatni, czyli w trakcie ich losowania. Dostał Amelię i zastanawiał się, czy dobrze na tym wyjdzie. Oprócz tego dostał też Felixa, co w sumie nie było złą wiadomością, Felix przecież był w porządku. I dostał też Gabriela. Szkoda, że nie tego, którego pragnął.
Dali im namiot i kazali się gdzieś rozbić. Tak po prostu. Leo odbierał to coś, co miało zastąpić mu dom przez najbliższy czas i zastanawiał się, ilu jeszcze pieprzonych facetów o imieniu Gabriel chodzi po tej ziemi i czy za każdym razem, gdy usłyszy to imię jego serce będzie koziołkować. Kiedyś przejdzie. Potrzebujesz tylko czasu. Tak. Dużo, dużo czasu.
Tak więc szedł i niósł to cholerstwo, zostawiając przyszłych współlokatorów za sobą. Sam już nie wiedział, czy to oni się tak wlekli, czy to on tak pędził, zresztą co za różnica? Byle jak najszybciej rozbić to gówno i mieć to z głowy.
- Tu - oświadczył lekko ochrypłym głosem, zatrzymując się nagle i niespodziewanie. - Tu się rozbijemy - uzupełnił, a jego spojrzenie prześlizgnęło się po twarzach towarzyszy. - Tu będzie dobrze - zapewnił jeszcze samego siebie, po czym nie pytając nikogo (bo i po co?) zaczął rozbijać namiot. A raczej wykonywać czynność, która w planach miała pewnie przypominać rozbijanie namiotu.
Jednak ktoś, kto nigdy tego nie robił, nie powinien się do tego pchać. Męczył się z tym cholerstwem przez minutę, a może nawet krócej, ale to wystarczyło, aby do reszty spaprać mu humor. W momencie, w którym coś niebezpiecznie strzeliło, odpuścił, odsuwając się od namiotu.
- Dobra. Jebać, rozłóżcie sobie to sami, kurwa - warknął, choć nikt z obecnej trójki przecież nie zawinił. - Wymyślili jakieś namioty - mruknął jeszcze pod nosem, po czym wypuścił głośno buzią powietrze. Najlepsze wakacje w historii, fakt.

Suma wszystkich kostek: 18
Mieszkańcy twojego namiotu (z tobą włącznie): Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia i Leo Slughorn



He used to call me poison
Like I was poison ivy




I could have died right there
‘Cause he was right beside me
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   08.08.16 0:06

Pierwsza rozpacz dotycząca listy mieszkańców, na której się znalazł, minęła. Już zdążył uwierzyć w to, że jakoś to będzie, a nawet więcej - że będzie dobrze. Teraz wystarczyło rozbić ten namiot i spędzić w nim najbliższe kilka tygodni. Jak? Tego jeszcze nie wiedział, ale przecież nie mógł się zniechęcać na samym początku.
Leo jako pierwszy wyrwał się do rozstawiania namiotu, ale wybrał tak niefortunne miejsce, że nie było szans, żeby ten namiot stanął jak trzeba. Felix nawet chciał coś powiedzieć, coś zasugerować, ale nie zdążył, bo chłopak już rzucił wszystko na ziemię i bluźniąc przeokropnie obraził się na cały świat. No dobrze, więc teraz trzeba było zacząć od początku.
Zebrał wszystkie części namiotu i zaniósł je kilkanaście metrów dalej.
- Tu będzie lepiej, tam było zbyt nierówno i za dużo kamieni, nie ustawilibyśmy tego równo, nie ma szans - stwierdził, zaczynając jakoś tak bardziej sensownie układać poszczególne elementy. - Możecie mi pomóc? Gabriel? Amelia? Niech któreś z was złapie to, proszę, z drugiej strony...


Suma wszystkich kostek: 18
Mieszkańcy twojego namiotu (z tobą włącznie): Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia i Leo Slughorn


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   08.08.16 1:28

Nie miał czasu na to, by płakać czy cieszyć się nad listą do namiotu. Miał zbyt dużo rzeczy do roboty w obozie i był za bardzo zmęczony, aby zalewać swoją głowę czymś tak mało istotnym. W końcu też zawsze starał się nie oceniać po pozorach, więc jeśli ktoś miałby spytać go o zdanie na temat jego współlokatorów przez te trzy tygodnie, najzwyczajniej w świecie wzruszyłby ramionami i powiedział "jest okej, nie ma co robić tragedii", bo tak właśnie robił Bryś.
Oczywiście początek rozkładania ich namiotu nie był jakiś... wspaniały, ba, za alfę wziął się jakiś nie do końca trzeźwy zdrowy psychicznie koleś, który wpierw wybrał im złe miejsce na namiot, potem zaczął upewniać sam siebie, że tak! Dokładnie tutaj będzie stał ten namiot! No właśnie w tym miejscu! No a potem, gdy sam wziął się za rozstawianie ich tymczasowego domu jak super boss chcący zabłysnąć swoim zajebistym talentem do rozkładania namiotów, tak jakoś, no cóż, no nie wyszło mu i porzucał sobie kurwami, a potem stanął obok obruszony tym niczym nastolatka z PMS. Gabriel nie zdążył nawet powiedzieć, że hehe no kurde zły grunt sobie koleś wybrałeś, no ale przecież po co tutaj się w ogóle wtrącać, co nie? Kiedy wszyscy już ładnie mogli przynajmniej dotknąć namiot, a Feliks jako chyba drugi myślący bardzo trafnie wyjaśnił dlaczego ten starszy Slughorn dostał pierdolca, w końcu wzięli się za porządne rozstawianie namiotu. Oczywiście Gabriel wywrócił wpierw oczami.
- O matko, co to za problem w rozłożeniu namiotu. Łączycie szkielet, wsadzacie pod materiał i stawiacie, ot cała filozofia. – odparł krótko i na temat, pomagając Feliksowi, jak i pokazując im w ogóle jak wygląda ta cała sprawa z namiotem, no bo w ogóle namiot jest, łomatko.
- Okej, teraz trzeba połączyć to z tamtym i ogarnąć materiał. - powiedział raczej sam do siebie, ale nieco głośniej, szybko zabierając się do roboty, choć to i tak zaczęło go trochę męczyć. W pewnym momencie miał wrażenie, że robi coś nie tak, ale przecież on tylko chciał rozłożyć materiał, nie rozpakowując go całkowicie z opakowania, bo tak totalnie się da, co nie.
Och to nie był ich dzień, ale namiot już prawie stał.


Suma wszystkich kostek: 18
Mieszkańcy twojego namiotu (z tobą włącznie):Gabriel Foks, Felix Lockwood, Amelia & Leo Slughorn




Powrót do góry Go down
Nikolai Lazarov

avatar
Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 162
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   08.08.16 1:35

Nawet nie wie jak ten gryfon ma na imię. Chociaż czy to ważne? Niespecjalnie go to interesuje, nawet gdyby wypadało czasem zawołać jakoś swojego współlokatora na najbliższy miesiąc czy ileś tam. Początkowo bez słowa patrzy jak ten przenosi torbę z ich namiotem gdzieś dalej. Serio? Żarty sobie robi?
- Chyba nie - stwierdza. - Przecież jak piorun walnie w to drzewo to nas wgniecie w ziemię - mówi i pokazuje pobliski dosyć chwiejny pień, który już teraz wygląda, jakby miało ochotę się przewrócić. Bo że jest daleko od reszty to akurat Nikolaja wcale nie obchodzi. Ciężko mu nawet powiedzieć czy to dobrze czy źle. Bo w sumie nie wie czy chce się znaleźć sam na sam w tym wariatkowie, a z drugiej strony też nie łaknie towarzystwa wszystkich obecnych. Ostatecznie... gdzieś tam są jego znajomi.
- Nie wiem o czym gadasz. - Prycha pod nosem, nie domyślając się, że Theo jest mugolakiem i mówi o jakichś tam swoim ciemnych sprawkach. - Tamto wzniesienie było lepsze - mruczy jeszcze pod nosem, bo tak naprawdę to mu wszystko jedno. Ale szybciej by było gdyby ustalił miejsce, a potem tamci zabrali się za ustawianie namiotu, bo on (oczywiście nie przyznawał się na głos) nie potrafi. Widzi, że @Leo Slughorn stoi jakiś naburmuszony. Nie dziwi się wcale, bo te namioty to jakiś żart. Powinni ich zakwaterować w luksusowym hotelu a nie. W końcu są arystokratami. Trąca go w ramię.
- Bezsensu to wszystko, nie? - zagaduje. Jeszcze tylko butelka z czymś mocniejszym, kamienie, żeby usiąść i mogliby dyskutować nad wszystkimi niedogodnościami! - Przynajmniej masz Amelię - mówi, wodząc wzrokiem za krukonką. - Moja Nadia gdzieś zniknęła, wyobraź sobie.
Powrót do góry Go down
Amelia H. Slughorn

avatar
Gracz


Liczba postów : 34
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   08.08.16 2:40

Wakacje trwały w najlepsze, można aż pokusić się o stwierdzenie że mknęły z szybkością złotego znicza. Ledwie się człowiek obejrzał, a to już sierpień i magiczno-szkolne wakacje! Amelka sama nie wie do końca co nią kierowało, kiedy namawiała Leo, żeby się z nią wybrał. Chyba podświadomie czuła, że to będzie coś, co im zdecydowanie pomoże rozwiązać problemy, albo chociaż trochę je uprościć. Na tyle na ile da się uprościć problemy rzecz jasna.
Namioty były ogólnie fajnym pomysłem. Przypomniały jej się Mistrzostwa z quidditcha, kiedy wraz z Leo i ojcem wybrali się kibicować! Wtedy to było całkiem przyjemne, nie licząc późniejszych incydentów, wiec może teraz tez będzie fajnie? Lista osób, z którymi przyjdzie jej mieszkać przez najbliższych paręnaście dni nawet jej pasowała. Miała Leo i dwóch chłopaków, których kojarzyła ze szkoły. Jeden był nawet z jej domu!
Schody zaczęły się, kiedy Leoś zaczął trochę gwiazdorzyć i niepotrzebnie spinać tyłek. Nagle sobie przyśpieszył i postanowił robić im za przewodnika. Niby spoko sprawa, ktoś chyba musiał się tym zająć, tylko na Merlina, mógłby ktoś, kto ma pojęcie. Braciszek wyprowadził ich na jakieś kamienie, pogadał sobie pod nosem ze sobą i lekko zirytowany wszystkim odszedł. Ale, ale! Zaraz Felix z Gabrysiem wzięli się do roboty.
Amelka początkowo czuła się trochę niepotrzebna, ale zaraz usłyszała instrukcje Krukona i wzięła się do roboty.
- Dobra, to ja to wyciągnę i postaram się ten kijek włożyć – rzuciła krótko niby do Gabrysia, ale nawet nie spojrzała na niego, tylko od razu wzięła się za to co powiedziała. Na początku szło jej to trochę koślawo, ale w końcu chyba odpowiednio to wszystko poumieszczała. Odsunęła się o trzy kroki i spojrzała krytycznie.
- Chyba może być, teraz te tutaj trzeba wbić – mówiąc to wskazała ręką na śledzie. – I potem materace czy co my tam mamy do spania? – spytała. Bo no nie ogarniała wreszcie co to tam ma być, czy te materace czy jakieś tam łóżka polowe.
Spojrzała w stronę Leo, dalej sobie stał kawałek od namiotu. Tylko teraz nie był sam, podszedł do niego Nikolai. Kto by pomyślał, że on też wybrał się na wycieczkę. Ich spojrzenia spotkały sie przez chwilkę i Amelka pomachała mu.
- Leo, rusz swoje zgrabne cztery litery i pomóż nam trochę. Bo będziesz spał poza namiotem – rzuciła w jego stronę i uśmiechnęła się nieznacznie. Świeże powietrze chyba dobrze jej zrobiło, a i na pewno powtarzanie w głowie Będzie dobrze, będzie dobrze. Uśmiechnij się do cholery .

Suma wszystkich kostek: 18
Mieszkańcy twojego namiotu (z tobą włącznie): Gabriel Foks, Felix Lockwood, Amelia & Leo Slughorn
Powrót do góry Go down
Leo Slughorn

avatar
Admin


Skąd : Cornwall
Liczba postów : 438
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   08.08.16 3:24

To było... Zdecydowanie najgorsze rozpoczęcie pobytu tutaj, jakie mogło być. Dopiero w tamtym momencie zdał sobie sprawę z tego, jak cholernie rozchwiany emocjonalnie był, skoro jakieś głupie rozłożenie namiotu przerastało go i wpędzało w gniew. To nie jest normalne zachowanie. Zdecydowanie. Zachowywał się jak rozpuszczona lala, córeczka tatusia, która nie dostała wymarzonej sukienki, wartej więcej, niż jej życie. Ale co z tego? On się nie prosił o to, żeby tu przyjeżdżać. Zrobił to dla Amelki. Nakręcił się tak pozytywnie, jak to tylko możliwe też dla niej. Teraz mógł i miał prawo się powkurzać dla siebie, chociaż złość piękności szkodzi.
Przyglądał się z pewnej odległości jak chłopcy i Amelia radzą sobie z namiotem. A radzili sobie nieźle, co przyznawał z niechęcią. Z jakiegoś powodu wolałby, żeby w tym momencie wszystko się rozjebało. Nie czułby się gorszy. Co z tego, że nie mieliby gdzie spać? Może wysłaliby ich do domu. Choć bardziej prawdopodobne, że po prostu poprzydzielaliby ich do innych. Albo dali nowy namiot. Tak, tak też można.
Nawet nie wiedział, kiedy się taki stał. Zimny. Z kompleksem na punkcie nie bycia tym gorszym, którym był cały czas. Może doszedł do wniosku, że w ten sposób skutecznie odseparuje się od innych? Głupie, przeciez przyjechał tu, żeby być wśród ludzi. Raczej po prostu postawił sobie za cel nieprzywiązywanie się. Dopiero teraz, po odejściu Gabe'a, Slughorn zorientował się jak słaby jest i jak łatwo jest mu się stoczyć. A to wszystko dlatego, że przywiązał się za bardzo. Kolejnym z powodów mógł być brak alkoholu. Nie ma to jak wjebać się w taki nałóg w wieku siedemnastu lat, co? Z tym, że nie przyzna się do tego otwarcie. Kto by się zresztą przyznawał? Wbrew sobie zamiast o rozkładaniu namiotu zaczął rozmyślać o tym, skąd wytrzaśnie jakiś bimber, czy coś podobnego. Może być nawet wódka, jeśli bimber to za wiele. Byle nie wino, bo wino nadal kojarzyło się tylko z jedną osobą.
Gdy usłyszał obok sobie głos, niemal podskoczył. Na szczęście był to tylko Nikolai, co więcej - Nikolai gadający z sensem.
- Totalnie zupełnie absolutnie bez sensu. Ja pierdole - wyrzucił z siebie na jednym tchu. - Tak. Tak, mam. Tyle dobrego, dzięki Ci, Merlinie. A Nadia nie ustawiła się ze znajomymi może? Mnie wciągnęli w jakieś losowanie - przewrócił oczyma. Nikolai jednak naprawdę był spoko, nawet bardzo. Zwłaszcza w takich momentach, jak te, kiedy chcesz ponarzekać, a nie masz z kim. Idealny partner do takich rzeczy.
Spojrzał ponownie w stronę rozbijającego się powoli namiotu i jego wzrok napotkał Amelię. Rzucił jej jedno z tych spojrzeń pod tytułem: "na Merlina, mam zły dzień, odwalcie się wszyscy", ale juz chwilę potem kroczył niechętnie w stronę swoich współlokatorów.
- Spanie na dworze może być przyjemne, rozważę to - rzucił od niechcenia. Nie rozumiał, po co siostra go zawołała, skoro namiot już praktycznie stał gotowy do zamieszkania w nim. Pozostało tylko do niego wkroczyć, rozejrzeć się i ogarnąć miejsca do spania, co też Slughorn chwilę później uczynił.

[zt]



He used to call me poison
Like I was poison ivy




I could have died right there
‘Cause he was right beside me
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   09.08.16 1:41

Wiadomość, z kim Rose ma być w namiocie, mocno nią wstrząsnęła, nie można powiedzieć. Jej pierwsza reakcja brzmiała mniej więcej jak "prędzej umrę". Ostatecznie jednak głosu w tej sprawie nie miała więc musiała się z tym pogodzić. Nie to żeby Ruby jakkolwiek jej przeszkadzała, wydawała jej się miła. I faktycznie umierać nie musiała, bo szybko się okazało, że... Abbey wyjechał? Zniknął? Grunt, że nie był z nią w namiocie. Ale ulga!
Co prawda na jego miejsce wskoczył Alex, jako jedyny facet w namiocie... Był kiepską osobą, również ze względu na jego naturę, na dzielenie miejsca do spania, ale... Mogło być gorzej. Mógł to być Abbey. Mogła też wylądować z Loganem. Na samą myśl miała ciarki. O nie, Alex w porównaniu do bruneta był super.
- Okej, namiot rozstawić trzeba więc po prostu miejmy to z głowy i współpracujmy. - przemówiła Rose, kiedy cała trójka zgromadziła się w miejscu, gdzie mieli rozstawić namiot.
Mówiąc to wpatrywała się w Alexa, do Ruby absolutnie nic nie mając złego. Nie to żeby do Alexa miała, choć wiedziała, że jest zwykłym babiarzem. Zabrała się zatem do majstrowania przy poszczególnych jego częściach, licząc, że jakoś to z tą organizacją pójdzie. Ostatecznie nawet nieźle im poszło i już wkrótce namiot stał dumnie i dostojnie. Ha!
Rose z zadowoleniem spojrzała na efekt ich pracy po czym spojrzała na Ruby.
- Śpię od ściany.
Po tych słowach, nie dając jej nawet czasu na odpowiedź, weszła do namiotu.

Zt.

Suma wszystkich kostek: 6+4+2=12
Mieszkańcy twojego namiotu (z tobą włącznie): Ruby Connolly, Abbey A. Campbell, Rosemary Blackburn
Powrót do góry Go down
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   10.08.16 11:25

Czy był jakiś lepszy sposób na spędzenie wakacji, niż szkolna wycieczka, trwająca dłużej niż kilka dni? Z pewnością nie dla Alexa, który właśnie skończył szkołę i teraz miał ostatnią okazję przebywać z osobami, które zwyczajnie lubił. Po wakacjach wszystko miało ulec zmianie, a on będzie wkraczał powoli w dorosłość, z której raz na zawsze powinien wykluczyć wszelkie kawały i inne wybryki. Ale zaraz, ktoś w to faktycznie wierzył?
W każdym razie kiedy dostał się na pole namiotowe, gdzie wszystko miało się zacząć, nie miał pojęcia, z kim będzie w namiocie. Nie umawiał się z nikim wcześniej, a z tego co wiedział Philemona miało tutaj nie być. Czyli został niemal sam. Więc ostatecznie zgłosił się do jednego z nauczycieli obwieszczając mu, żeby sami przydzielili mu ekipę. I przydzielili. Dwie dziewczyny. Na to Alex z pewnością narzekać nie będzie, tym bardziej, że jedną z nich znał całkiem dobrze. Miał tylko nadzieję, że dziewczęta potrafią namioty rozkładać (te prawdziwe, bo, że w spodniach, to nie wątpił). I jak się okazało, nie pomylił się ani troszeczkę, bo po wielkich trudach ich namiot stanął niemal idealnie. Kiedy rozglądał się na około dostrzegł, że był jednym z tych lepszych, więc jedynie rozpierała go duma. Jeśli panny tak samo radziły sobie z facetami, to nic tylko pozazdrościć i samemu chcieć być jednym z nich. Nie omieszkał im w tym wszystkim pogratulować, a kiedy wszyscy byli szczęśliwi, zwyczajnie wpakował się do środka, puszczając Rosemary i Ruby przodem.

Suma wszystkich kostek: 12
Mieszkańcy twojego namiotu (z tobą włącznie): Ruby Connolly, Alexander Lloyd, Rosemary Blackburn

z/t
Powrót do góry Go down
Ruby Connolly

avatar
Mod


Skąd : Cardiff
Liczba postów : 16
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   10.08.16 13:02

Właściwie, to wolałaby zostać w domu. Przyjechała tutaj tylko dlatego, że Anne wyjechała na drugą część wakacji do swoich dziadków i Ruby nie mogła spędzać z nią czasu na szlajaniu się po mieście. Cieszyła się, że spędzi trochę czasu na świeżym powietrzu, chociaż może niepotrzebnie pakowała te wszystkie botki i spódnice...
A potem zobaczyła przydział namiotów. I prawie zamarła.
Chyba będzie spędzać bardzo mało czasu w tym namiocie albo spać na zewnątrz. Znosiła Campbella w szkole, bo nie widywała go zbyt często, ale tutaj... Tylko, że zaraz po tym dowiedziała się, że zamiast Abbeya, w namiocie będzie inny Krukon. Kamień z serca! Nie znała się zbyt dobrze z Alexem - tyle co z widzenia - więc zaplusował u niej na samym wstępie. Między innymi dlatego, że nie był Campbellem.
Zgodziła się z Rose szybkim skinieniem głowy i zabrała się do rozkładania namiotu. Dobrze się czuła przy pracach tego typu, każdy wiedział co miał robić, więc poszło dość sprawnie.
- Jasne. Spoko. To ja biorę drugą ścianę.
Uśmiechnęła się lekko, gdy Alex pogratulował im rozłożenia namiotu. Poczuła się dziwnie skrępowana, gdy puścił ją przodem, jakoś nie była do tego przyzwyczajona. Ba! Była pewna, że to ona przepuści jego.
Czy powinna czuć się niepewnie dzieląc namiot z chłopakiem? Chyba tak. I może trochę czuła się z tym dziwnie, ale z drugiej strony - ona raczej nie musiała się niczego obawiać.

Suma wszystkich kostek: 12
Mieszkańcy twojego namiotu: Ruby Connolly, Alexander Lloyd, Rosemary Blackburn
Powrót do góry Go down
Tyberiusz Bruyere

avatar
Mod


Skąd : Evenwood Gate
Liczba postów : 114
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   11.08.16 20:56

Wyciągnął Mabh z namiotu i udało mu się dojść do końca drugiego namiotu. Ledwo. Pośpiesznie i z głośnym stęknięciem postawił Mabh na nogach. Nie było tak źle! Eh, kogo będzie oszukiwał? Dobrze, że dotarł chociaż tutaj! Czy ręce nie odpadły mu gdzieś po drodze?
- Ciężka jesteś... - powiedział zanim zdał sobie sprawę z tego, że nie powinien tego mówić dziewczynie od której czegoś chce. Niedobrze. Ojcze, wszystko czego mnie nauczyłeś właśnie trafił szlag.
- Choooodź. - Złapał ją za ramię i pociągnął w bardziej ustronne miejsce, gdzie nikt nie będzie ich podglądał ani podsłuchiwał.
Kiedy znalazł już odpowiednie miejsce zatrzymał się nagle i odwrócił w jej stronę, łapiąc ją za ramiona. Okolica nie była całkiem pozbawiona namiotów, ale nie były one na tyle blisko, żeby ktoś mógł ich wydać opinii publicznej. I - co najważniejsze - był odpowiednio oddalony od ich własnego.
- Jestem zdesperowany! Nie mam co ci zaoferować w zamian, więc odwołuję się do twojego dobrego serca... pomóż mi! Zrobię wszystko! No... prawie wszystko, ale większość.
Patrzył jej w oczy. I patrzył, i patrzył. Poluźnił trochę uchwyt na jej ramionach, bo może złapał odrobinę zbyt mocno.
Powrót do góry Go down
Mabh Semper

avatar
Gracz


Skąd : Greenock, Szkocja
Liczba postów : 99
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   11.08.16 21:30

No cóż, Mabh nie spodziewała się takiego rozwoju spraw. W jednej chwili sterczała jak widły w gnoju w kącie namiotu, nie wiedząc jak zagaić rozmowę, w kolejnej już była niesiona przez Ślizgona, z którym miała mieszkać. Przez krótką chwilę mogła się poczuć jak na okładce Harlequina. No, w każdym razie poczułaby się na pewno, gdyby to odbywało się za jej zgodą, albo chociaż z inicjatywy mężczyzny, z którym zamieniła zdanie bardziej rozbudowane niż 'cześć'.
Gdy ją wreszcie postawił na ziemi, wpatrywała się w niego otwierając i zamykając usta jak złota rybka. Dopiero uwaga na temat jej wagi sprawiła, że zmrużyła oczy, a jej usta zmieniły się w cienką linię.
- Wiesz, że gdybyś mnie słownie zawołał, również bym tu przyszła, prawda? - zdążyła wydusić zanim szarpnięciem pociągnął ją nieco dalej od namiotów.
Jednakże gdy Tyberiusz obrócił ją do siebie i zaczął ją prosić o przysługę dosyć zdesperowanym tonem, co, swoją drogą, zdziwiło ją nawet bardziej niż nagła utrata gruntu pod nogami sprzed chwili, poczuła nutkę sympatii do chłopaka.
- Dobrze, spokojnie, pomogę Ci. - wydusiła z siebie, po czym zmarszczyła brwi. - Ale właściwie w czym ja mogłabym Ci pomóc?
Powrót do góry Go down
Claire Driscoll

avatar
Gracz


Liczba postów : 25
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   12.08.16 8:38

Niespecjalnie miała tu przyjaciół, więc choć chętnie byłaby w namiocie z tą uroczą Puchonką, z którą wracała pociągiem do domu, to trochę było jej wszystko jedno. Nie trzymała się za blisko ludzi, bo tak było bezpieczniej, choć czasem miło by było jednak się z kimś dogadać. Może to nie było takie aż głupie teraz, skoro miała być w namiocie z jakimiś przypadkowymi osobami, których nazwiska nic jej nie mówiły?
Początkowo trzymała się z boku. Patrzyła, jak ci idioci męczą się z namiotem, jakby to nie wiadomo co było. A to przecież namiot. NA-MIOT. Podstawa przetrwania w trudnych warunkach. Pewnie nawet ośmiu lat nie skończyła, jak już umiała rozstawiać go w kilka sekund! A do tego oni całkiem nie mieli pojęcia, gdzie go postawić. Liczyła na nowych znajomych w namiocie? Nic z tego. Banda idiotów. Dobrze, że chociaż tylko dwóch, nawet jeśli na liście było ich trzech. Jeden z głowy już na samym starcie.
- Weźcie się odsuńcie - mruknęła, wyrywając im cały sprzęt i przenosząc go dalej, pod drzewa. - Nigdy nie rozstawiajcie namiotu na środku niczego, o wzgórzach nie wspominając! Merlinie, chcecie, żeby nas znaleźli? Myślcie, psia wasza mać!
Dzięki wprawie, jakiej nabrała już lata temu, naprawdę udało jej się postawić ten namiot błyskawicznie. Zmierzyła obu chłopców pogardliwym spojrzeniem.
- Durnie.

Suma wszystkich kostek:6 + 4 + 5 + 3 = 18.
Mieszkańcy twojego namiotu (z tobą włącznie): Nikolai Lazarov, Claire Driscoll, Ezra J. Fawley, Theophilus Moliere.
Powrót do góry Go down
Tyberiusz Bruyere

avatar
Mod


Skąd : Evenwood Gate
Liczba postów : 114
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   13.08.16 12:35

- Oczywiście, że wiem, ale chciałem dodać naszemu spotkaniu trochę dramaturgii .
Mabh wyglądała na trochę zaskoczoną, pewnie nie przywykła do bycia porywaną z własnego namiotu przez jakiegoś zupełnie obcego Ślizgona. Cóż, do bycia proszoną o przysługi chyba też. Co zaskoczyło Tyberiusza to to, że zgodziła się od razu, nie wiedząc nawet o co chodzi! Przez moment wytrzeszczył na nią oczy, bo jak by to tak, żeby bez wiedzy się na coś zgadzać? Chociaż! Dla niego to nawet lepiej. Teraz mógł bez większych przeszkód ją wyko... znaczy, mógł bez większych problemów tłumaczyć jakiej pomocy od niej potrzebuje. Musiała z natury być bardzo sympatycznym i pomocnym człowiekiem.
- Chciałbym, żebyś była moją dziewczyną... znaczy, żebyś udawała moją dziewczynę!
Wziął głęboki wdech, zastanawiając się jak wiele może jej powiedzieć. W końcu obiecał Philemonowi, że będzie milczał.
- W moim własnym domu nie zaznam spokoju, jeśli nie powiem ojcu, że mam dziewczynę. On oczekiwałby, żebym w tym wieku miał co najmniej pięć! Na raz! Obawiam się, że jeśli go jakoś nie uspokoję sam zacznie się umawiać z dziewczętami ze szkoły w moim imieniu...! Ja nie mogę mu na to pozwolić! On nawet mi wypisał różne teksty, żeby zbajerować niewiastę. Wszystkie okrutnie przypałowe, ja nie wiem jak moja matka się na to dała...
Właściwie, nawet go to zastanawiało. O czym takim myślała Anna, kiedy wiązała się z tak niepoważnym człowiekiem? Mając jeszcze na wychowaniu syna? Ehhh, kobiety.
- Poza tym... chodzi o Philemona. Nie mogę powiedzieć nic więcej, bo obiecałem milczenie, ale obiecuję, że nikomu nie stanie się krzywda! To jak? Pomożesz mi?
Powrót do góry Go down
Mabh Semper

avatar
Gracz


Skąd : Greenock, Szkocja
Liczba postów : 99
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   16.08.16 9:56

Słuchałam Tyberiusza z otwartymi ustami. Co prawda zawsze sobie powtarzałam, że zgadzanie się na wszystko to wcale nie jest dobry pomysł i może skończyć się dla mnie źle... ale nie spodziewałam się, że ktoś kiedyś poprosi mnie o coś takiego. To nawet nie było w sumie złe, lecz dziwne.
A już chyba oznaką kompletnego szaleństwa było, iż ton chłopaka sprawił, że nie ucieklam stamtąd wykrzykujac ,,chyba śnisz''.
Jednakże, czując się jak kompletna miękka klucha wpatrywałam się w Tyberiusza, zujac wargę. No, skoro tego naprawdę potrzebował...
To szaleństwo, czyste szaleństwo, czy Ty naprawdę w ogóle rozwazasz tą propozycję?
- Okay. Okay, zgoda. Mogę spróbować. Chociaż nie rozumiem, czemu nie prościej byłoby po prostu skłamać.
Powrót do góry Go down
Benjamin Renard

avatar
Gracz

Liczba postów : 70
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   17.08.16 22:34

Ben nie bardzo był zadowolony ze składu swojego namiotu. Nawet bardzo nie zadowolony, bo była w nim przedstawicielka płci żeńskiej. A Ben nie za bardzo za nią przepadał. Uważał, że dziewczyny to tylko niepotrzebne kłopoty. Ale starał się nie myśleć o tym zbyt dużo. Wszystko zostawił losowi. Ponieważ wylądował tu pierwszy od razu postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Gdy reszta do niego dołączyła od razu chciał przewodzić. -Okej ekipo! Namiot rozłożymy blisko jeziora. Co wy na to?  - było to bardziej stwierdzenie niż pytanie. Ben uwielbiał pływać. I miał zamiar przepływać pół wakacji. Może nawet porwie się na przepłynięcie jeziora wzdłuż i wszerz.
Mimo szczerych chęci rozkładanie namiotu nie szło im za dobrze. To nie był jeden z tych fajnych, samo rozkładających się. Ten był dość skomplikowany z dużą ilością lit, kijków i materiałów. Starał się jak mógł, ale musiał przyznać, że nie jest to najłatwiejsze zadanie tego obozu. W końcu wspólnymi siłami udało im się postawić...coś. Nie do końca wyglądało jak namiot, ale i tak Ben był z niego dumny. W końcu zrobili to razem! - Dobra robota! Nieźle nam idzie współpraca. - wyszczerzył się i wszedł podziwiać swoje dzieło.

Suma wszystkich kostek:11
Mieszkańcy twojego namiotu (z tobą włącznie):Ben, Tosia i Jesse
Powrót do góry Go down
Tyberiusz Bruyere

avatar
Mod


Skąd : Evenwood Gate
Liczba postów : 114
PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   18.08.16 20:57

Zgodziła się?!
Miał ochotę ją ucałować, ale nie chciał jej spłoszyć tak wcześnie. Zamiast tego zaoferował jej ramie, żeby móc ją, jak prawdziwą damę, odprowadzić do namiotu. Okrężną drogą oczywiście, żeby każdy kto mógł, widział ich razem. Na razie nie musi być przecież widać zbyt wiele, nie każdy się przecież obściskuje publicznie.
- Na mojego ojca może by to podziałało - przyznał Tyberiusz. - Ale nie na Philemona. On jest przebiegły jak... jak... jak wąż! Aż dziwię się, że nie jest Ślizgonem, pasowałby do nas.
Może mógłby w podzięce kupić jej jakiś ładny prezent? Jakąś biżuterię? Kwiaty zwiędną tak szybko, że aż szkoda...
- Musi nas widzieć, inaczej nie uwierzy... a ja to robię dla jego dobra, na swój pokręcony sposób...
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Pole namiotowe   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Erised :: Fabuła :: Reszta Świata :: Wzgórza Szkocji :: Pole namiotowe-
Skocz do: