Share | 
 
Lycoris Reagan i Lysander Fawley
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   05.08.16 19:03

First topic message reminder :

Lycoris Reagan i Lysander Fawley
Namiot, który na polu namiotowym stanął jako pierwszy - może dlatego jego konstrukcja pozostawia wiele do życzenia. Prawdopodobnie mocniejszy podmuch wiatru zachwieje mocno poczuciem bezpieczeństwa jego mieszkańców. Nie mówiąc już o potencjalnym deszczu, który pewnie byłby w stanie bez problemu dostać się do środka. Niemniej, nie o to przecież chodzi. Raczej o dobrą zabawę, prawda? A tutejsi mieszkańcy, Liv i Lysander, prawdopodobnie będą w stanie zapewnić sobie rozrywkę. Czegóż chcieć więcej?
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   22.08.16 12:09

Czuła, ze przesadziła jeśli chodzi o alkohol spożyty z przyjaciółką. Ale czy faktycznie jej to przeszkadzało? Co z tego, że chwiała się lekko na boki zmierzając do swojego namiotu? Najważniejsze, że wiedziała dokąd faktycznie idzie i po drodze nie wpakowała się nikomu obcemu. A to, że dopisywał jej humor mogło być jedynie plusem. Nie warczała na nikogo, zamiast tego po prostu uśmiechając się uroczo. I o wiele za bardzo zalotnie, biorąc pod uwagę spojrzenia mijanych facetów, którzy wodzili za nią wzrokiem. Liv nie miała zamiaru się zatrzymywać, marzyła o swoim wygodnym łóżku, w którym zapewne będzie spoczywał Lysander. Ale to nic, zwali go, bo czemu nie? Miała na tyle siły, a fakt, ze była wstawiona jedynie pomagał jej żyć w takim przekonaniu.
Wchodząc do środka liczyła, że może jednak chłopaka nie będzie. Niestety, tak jak podejrzewała leżał na łóżku, wpatrując się w wejście, a tym samym aktualnie w jej osobę. Uśmiechnęła się uroczo.
- Nie poszedłeś na dziwki? – Spytała, przeczesując gęste loki dłonią. Przechyliła delikatnie głowę na bok nie spuszczając wzroku z chłopaka. – A może nie znalazłeś żadnej, która zgodziłaby się ci oddać – uśmiechnęła się. Świat wirował na około niej, a ona sama leciutko chwiała się na boki. To jednak nie zmuszało jej, by gdziekolwiek usiąść. Zamiast tego stała na środku namiotu, a w jej głowie zaczął rodzić się pijacki, chory plan, który pojawiał się niemal za każdym razem, kiedy dziewczyna wypiła zbyt wiele. Bo czy to właśnie z jego powodu swego czasu nie było o niej głośno w szkole? Teraz najwidoczniej miało być podobnie, chociaż widownia składała się jedynie z jednej osoby, co ostatecznie jej nie przeszkadzało. Zaczęła się lekko bujać na boki, jakby zaraz miała zacząć tańczyć. Niestety, po alkoholu Lycoris uwielbiała się bawić, zwłaszcza w tańcu.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   23.08.16 0:33

Reagan zawsze przesadzała. Zawsze i ze wszystkim. Więc nie było tutaj w tym nic dziwnego. Ten typ tak ma. Natomiast Fawley nie zawsze przesadzał... Aha kogo chce oszukać. On zawsze przesadzał, choć nigdy się do tego nie przyzna. Tak jak teraz, wypił za dużo. Ale nie ma zamiaru komuś mówić, że przesadził. Choć było to po nim widać. I pewnie jutro też tak będzie. Kac się już szykowal. Dobrze, że mają wody pod dostatkiem. Coś czuł, że jutro będzie wegetował. Oby Liv mu na to pozwoliła. Bo jutro jej pewnie nie zniesie.
Liczyła i sie przeliczyła. Tak czasu jest, gdy dziewczyna weszła do namiot obrócił się leniwie na plecy. Zerknął na nią. Nie mial ochoty się z nią kłócić. Nie teraz gdy czuł się tak błogo.
- Czy ty choć przez chwilę, możesz być cicho. - wywrocil oczami.- Z taki tekstami to nawet dziesięcio latki nie wyskakują.- Co dziwne Lysander po alkoholu nawet się nie jąkał ani nie zacinał. Mówił płynnie i poprawnie. Brawa dla tego pana.
Ale wracając do rzeczy. On serio nie mial na nią dziś siły, już nie chodziło o poprzednia sprzeczke. Po prostu czuł się najebany i było mu z tym dobrze. Nie mial ochoty na żadne wojny o terytorium czy coś. Gdyby zajarał, nawet pochłapił by się o to, aby sie posprzeczac. Teraz chciał polezec i pomyśleć o swoim istnieniu. Ale znać życie Reagan nie da mu żyć. Bo A) jest kobietą, bo B) to Reagan, bo C) to Reagan. Wszystko mówi tutaj za siebie. Ciekawe co tym razem wymyśli, będzie kazała mu zejść z łóżka? Wywali go z niego? Proszę bardzo w takim stanie to on i na ziemi może spać. Wszystko mu odpowiadało. Oby byl spokój.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   23.08.16 11:36

Alkohol działał na nią o wiele bardziej, niż zioło czy cokolwiek podobnego. Sprawiał, że faktycznie robiła dziwne rzeczy, których normalnie by nie zrobiła, najczęściej właśnie towarzystwie osobników, z którymi nawet nie powinna się zadawać! W tym wszystkim zapominała jednak o rozsądku, którym zdarzało jej się kierować. Bo inaczej nie doprowadziłaby się do takiego stanu, w którym czuła, że świat należy do niej, a ona może robić wszystko zwyczajnie bezkarnie. Teraz, stojąc na środku namiotu czuła się właśnie tak. Jakby jej czyny nie miały mieć żadnych konsekwencji, dlatego dawała się po prostu ponieść. Bo jak inaczej można zrobić to, że zaczęła się zmysłowo kręcić na boki, jakby miała zamiar sprezentować chłopakowi iście erotyczny taniec? Kto by pomyślał, że coś podobnego wpadnie jej do głowy, tym bardziej, że jakiś czas temu omal mu nie przywaliła na środku ogniska.
- Oboje dobrze wiemy, że wcale nie chcesz, abym była cicho – powiedziała z zadziornym uśmiechem, przekonana o swojej racji, wplatając własne dłonie w swoje włosy. – Myślę, że dziesięciolatki nie znają takich… słów. Ale jak chcesz… wyskoczę z czegoś innego – stwierdziła nadal się uśmiechając. I nie spuszczając wzroku z chłopaka powoli zaczynała odpinać guziki bluzki okrywającej jej ciało, nie przestając się przy tym zmysłowo ruszać. Jakoś zupełnie wyleciało jej z głowy, co właściwie robiła. Albo po prostu nie zwracała uwagi na to, że zaczyna odstawiać pierwszorzędny striptiz przed kolesiem, który przecież próbował ją przelecieć.
- Podobam ci się taka? – Pytanie z jej ust wyleciało w momencie, kiedy bluzka opadła na podłogę ukazując jej niewielkie piersi okryte czarnym stanikiem.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   23.08.16 12:10

A Lysandera, alkohol dziwnie usypiał a może to wina tego, że po prostu za dużo wypił? Nie ważne, po prostu on na prawdę chciał sobie poleżeć. Przemyśleć parę spraw, ale najwyraźniej nawet to nie było mu dane. Dlaczego on po prostu nie mógł choć raz dostać tego czego chciał? Zauważył, że od czasu spotykania się z niejaką Reagan która teraz kręciła się na boki. Nie dostawał tego co chciał. Nawet nie chodziło tutaj o seks, bardziej o tę chwilę spokoju. Choć tak na prawdę to nie miał z drugiej strony na co narzekać, po prostu po alkoholu miał swoje głębsze przemyślenia.
-Akurat w tej chwili chcę.- odparł beznamiętnie i dalej karcił ją wzrokiem. Patrzał na nią tak, aby dziewczyna czuł, że serio musi się usunąć z boku. Oczywiście, za pewno mu to nie wychodziło bo przecież był pijany a wiadomo jak wyglądają pijane oczy.  Wyskoczy z czegoś innego? Zainteresowała go i to serio. Bo przecież, z czego takiego chciała wyskoczyć Reagan. Najprawdopodobniej ze swojej bluzki którą teraz tak bezkarnie rozpinała. Czyżby chciała obudzić w nim pożądanie? Bo jeśli tak, to wszystko szło w jak najlepszym porządku do tego, aby dziewczyna obudziła w niego bestię. Przecież była zgrabna i smukła. Miała nawet ładną twarz, choć jej charakter psuł całą resztę. Ale mógłby to jakoś odrzucić ze swojej głowy. Poza tym, nie oszukujmy się. Był facetem, uwielbiał kobiety i ich ciała. Nawet jeli charakter był zepsuty, nawet taką nie pogardzi.
Zilustrował ją wzrokiem i zagryzł delikatnie wargę. - Hm. Musiałbym obejrzeć Ciebie z bliska, aby to ocenić.- odparł spokojnie i przejechał dłonią po swoich włosach. Oczywiście, że mu się podobało jej ciało. Ale czy Reagan? Cóż.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   23.08.16 12:33

Każde z nich w tej chwili miało inne pragnienia. On chciał spać, ona chciała się zabawić. Pytanie tylko, które z nich ma większą szansę na to, aby spełnić swe chwilowe marzenia. Sama Reagan była na jak najlepszej drodze do tego, aby osiągnąć postawiony sobie cel, tym samym niszcząc wyobrażenia Lysandera na temat snu. W jej obecności nie było mowy, aby udało mu się coś podobnego, już ona miała o to zadbać.
- Jeszcze będziesz prosił, aby wydała z siebie jakikolwiek dźwięk – stwierdziła pewnie, mają tu na myśli konkretną sytuację. Bo przecież żaden facet nie chciał, aby dziewczyna była w łóżku milczącą kłodą. Nie to, aby faktycznie miała zamiar się z nim teraz przespać, ale Liv miewała różne pomysły, a wzbudzanie pożądania w chłopaku najwidoczniej teraz było jednym z nich. Co z tego, że tym samym nakręcała i siebie, bo przecież bardzo jej się podobało, kiedy tak wodził wzrokiem po jej ciele, kiedy ruszała biodrami i resztą ciała, bawiąc się przy tym włosami.
nie czuła skrępowania, kiedy pozbywała się koszulki. W końcu nie pierwszy raz ktoś widział ją w samym staniku. Na tym jednak nie miała zamiaru skończyć. Zaczęła wodzić dłonią przy pasku spodenek, patrząc w twarz jedynego obserwatora, tym samym zmysłowo przygryzając dolną wargę. Uśmiechnęła się zaraz zadziornie i odwróciła do niego plecami, by poruszać się wolno w taks wyimaginowanej muzyki. Po minucie czy dwóch również spodenki wylądowały na podłodze, a sama Liv zaczęła bardziej kręcić tyłkiem, na który chłopak miał teraz idealny wgląd.
- Z bliska? To też da się zrobić – uśmiechnęła się zaczepnie i wolno zaczęła się do niego zbliżać. W tym momencie wykorzystywała wszystkie swoje walory, które okryte były jedynie materiałem bielizny.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   24.08.16 0:18

Jeśli chodzi o kobiety i ich walory, to jest to oczywiste, że mężczyźni są tą słabą płcią. Bo przecież, gdyby on tak zaczął tańczyć dla niej. Dziewczyna albo by się odwróciła i poszła spać, choć znając Reagan, prędzej by go wyśmiała. Bo przecież to Reagan. A on, cóż, jemu co raz bardziej zaczęło się to podobać. Chociaż wiedział, że nie powinno. Bo dziś dała mu do zrozumienia, że nic z tego nie będzie nic a nic. A on nie chciał znów się denerwować, chociaż najwyraźniej z nią tak się nie dało. Zawsze będą jakieś problemu. Musiał już z tym żyć, bynajmniej przez te wakacje.
- Nie będę musiał się prosić, uwierz mi. – Ah te dwuznaczne podteksty. Nie przypominał sobie, aby z kimś prowadził tak zacięte rozmowy. Bo przecież z Liv to było na porządku codziennym. I to najbardziej mu się podobało w tych ich całym schadzkach. Nie mówiąc o tym, że dziewczyna była ładna, co też działało na jej korzyść. Może nie była jego ideałem, ale za to miała przepiękne oczy. Choć teraz nie miał czasu, ani chęci aby patrzeć na jej oczy. Jeśli jej biodra tak się kołysały. Bardzo chciałby ją w tej chwili za nie złapać, oj tak.
Czasem nie rozumiał kobiet. Pokazywały się ludziom w bikini, ale w staniki broń ci Boże! Najwyraźniej L. tak nie miała. Chociaż, teraz była wypita więc pewnie wszystko jej jedno. Podniósł się delikatnie na łokciach i oglądał ją z góry na dół. Pokręcił głową z zadowoleniem gdy dziewczyna zaczęła, kręcić tyłkiem odzianym w same majtki. Widok który cieszył oczy, bardziej niż joint.
- Wyglądasz dość seksownie. – odparł szczerze. Była blisko niego, może i nawet na wyciągnięcie ręki? Ale nie dotknął jej, wolał podziwiać ją bez dotykania.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   24.08.16 0:32

Liv dokładnie zdawała sobie sprawę z tego, że faceci w głównej mierze traktują kobiety jak obiekt pożądania, dzięki któremu można niemal idealnie się spełnić. Wiedziała również, że bez nich mężczyźni nie przetrwaliby zbyt długo, bo przecież to właśnie one umilały świat, czyniąc go pięknym. A to, że często wodziły ich za nos? To jeszcze bardziej im się podobało. Bo przecież to właśnie zakazany owoc smakuje najlepiej i to właśnie on kusi najbardziej. Czemu więc nie miała tego przetestować na chłopaku? Podobała jej się rola władczyni, którą w obecnej sytuacji posiadała. To ona była tą, która dyktowała warunki. To ona wyznaczała granice. Dlatego mogła bezkarnie tańczyć, rozbudzając zmysły chłopaka do granic możliwości. Bo że na niego działała, to nie miała najmniejszych wątpliwości.
- Jeszcze zobaczymy – uśmiechnęła się uroczo, a jednak zadziornie. Najwidoczniej ktoś tutaj przeceniał swoje możliwości i tym razem nie była to Reagan. Kiedy po raz kolejny wygięła się wdzięcznie niczym kotka, odwróciła głowę w jego stronę nie przestając kołysać biodrami. Do czasu, kiedy z gracją nie zaczęła się do niego zbliżać. Patrzyła w jego twarz, chociaż po alkoholu i tak zlewała jej się ona niemal w jedność z otoczeniami. Kiedy jednak poczesała bliżej obraz chociaż trochę się ustabilizował.
- Dość? Chciałeś powiedzieć bardzo – szepnęła uśmiechając się lekko. Okręciła się powoli, by zaraz stanąć naprzeciwko niego. – Wiem, że ci się podoba – stwierdziła, a chwilę później zrobiła kolejny odważy ruch. Pochyliła się nad chłopakiem całując go w usta. Nie mocno. Było to zaledwie muśnięcie, ale właśnie ono miało na celu rozbudzenie w nim większego pożądania.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   25.08.16 1:13

W sumie, nie ma faceta, a raczej Lysander takiego nie znał, który nie pragnąłby kobiet. Raczej, oczywiście są też homoseksualiści, których nie pociągały kobiety. Ale nie teraz o nich rozmawiamy. Wiedział, że Liv pewnie podobała się większości facetów. Przecież była ładna, nawet bardzo. Oczywiście, nigdy w życiu tego jej nie powie. Ani na trzeźwo się nie przyzna. Ale dziewczyna miała dobre ciało i wiedziała jak nim poruszać. Zaczął się zastanawiać, czy ona na pewno była dziewicą. Bo czyż dziewice tak się zachowują? Bo czy można było to zachowanie zrzucić na nadmiar alkoholu we krwi? Czy może po raz kolejny chciała go zostawić z pożądaniem?
Najlepszym rozwiązaniem w tej chwili, było po prostu zamilknięcie. Bo co innego mógł powiedzieć? Miał się z nią sprzeczać? No proszę was, nie lepiej popatrzeć na jej ciało, niż się sprzeczać? Może za jakiś czas, nie będzie miał takiej okazji. Postanowił teraz pocieszyć oczy, bo kto wie czy jeszcze kiedyś zobaczy ją w bieliźnie. On sam tego nie wiedział.
- Dość. Bardzo wyglądałabyś w seksownej bieliźnie. – odparł spokojnie nadal nie spuszczając ją z oczu. – Tobie to też musi się podobać.. – wyszeptał i zaciągnął się jej zapachem. Gdy musnęła jego usta, miał oczywiście ochotę na więcej. Mruknął zadowolony, chwycił ją za ramiona i przybliżył do siebie. Oczywiście po to, aby wlepić w jej usta, swoje usta. Uwielbiał to
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   25.08.16 12:51

Kobiety uwielbiały, kiedy mężczyźni je pożądali. Chociaż wiele zarzekała się, ze wcale tak nie jest, tak w głębi duszy chciałby, aby spoglądali na nie z pożądaniem w oczach marząc o chociażby jednaj upojnej nocy z nimi. Liv nie miała z tym problemu, wiedziała jakie są realia świata i chociaż czasem faktycznie zachowywała się, jakby była nieogarnięta w tych sprawach, tak doskonale zdawała sobie sprawę jak reagują męskie członki na widok nagich kobiet lub odzianych jedynie w bieliznę. Wyobraźnia robiła wiele, a faceci w dużej mierze myśleli kroczem, jak również własnymi zachciankami. Być może dlatego tak jawnie to teraz wykorzystywała bujając się na boki przez pijanym Ślizgonem. Alkohol z pewnością dodawał jej pewności siebie i pchał ku takiemu zachowaniu, jednak nie znaczyło to, że na trzeźwo nie zastanawiała się nad tym, jakby chłopak zareagował na jej ciało. Zwłaszcza w takim wydaniu, które mógł ujrzeć teraz.
- A może najbardziej wyglądałabym bez? – Szepnęła zaczepnie na jego słowa. Rozbierać całkiem nie miała się zamiaru, bo na to była jednak zbyt mało pijana. Ale nikt nie powiedział, że nie może podobnymi słowami dodać pikanterii całej atmosferze? – Nie zaprzeczam – rzuciła z uśmiechem pochylając się nad nim tak blisko. Kiedy delikatnie go pocałowała poczuła, jak chłopak przyciąga ją bliżej do siebie pogłębiając pocałunek. Z jej piersi wydobyło się mruknięcie zadowolenia. Chwilę później delikatnie odsunęła się od chłopaka. – No proszę, jak spragniony – zaśmiała się i niemal bezceremonialnie usiadła na nim okrakiem. Skoro chciał się bawić, to proszę bardzo. Ponownie pochyliła się nad jego twarzą. – Ta też ci się podoba? – Nie spuszczała zadziornego wzroku z jego twarz.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   25.08.16 17:50

Tak było od zawsze, niby kobiety nie chciały być pożądane, ale taka ich natura. One uwielbiają być pożądane, są do tego stworzone, po prostu nie potrafią się przed sobą przyznać, że tak jest. To głupie, ale kobiety nie zrozumiesz. Najlepiej wyzwać faceta od zboczonego, choć większość facetów jest właśnie zboczona przed to co kobiety z nimi robią. Bo zobaczmy teraz sytuację w której znajduje się Lysio. To oczywiście, że w tej chwili myśli kroczem i myśli tylko o seksie z dziewczyną. Bo czyż ona w tej chwili właśnie do tego go nie prowokuje? Oczywiście, że to robi! I pewnie namyślnie, nie jest to działanie w amoku. Ale pewnie większość i tak posądziłaby go o to, że jest zboczony. Bo przecież nie może wykorzystać pijanej dziewczyny. Ale czy jej to teraz przeszkadzało? Możliwe, że nie chce się z nim przespać. Ale i tak prowokuje go do takiego myślenia.
- Nie. - pokręcił głową. - - Tak przynajmniej mogę sobie Ciebie wyobrażać bez ubrania. A jak już mówiłem, sztuką jest rozbudzić męską wyobraźnie. A nie od razu się rozbierać do naga. - Oh kogo ten Madness chciał oszukać. Oczywiście, że chciał aby się rozebrała, choć w sumie przed chwilą powiedział prawdę. To i tak chciałaby się rozebrała. Wręcz pragnął połączyć się z nią w jedno. Choć dziewczyna dawała mu znaki, że nigdy nie pójdzie z nim do łóżka. Teraz robiła zupełnie co innego. Ona była takie niezrozumiała. Mrukną zadowolony na jej pytanie, oj był spragniony. Gdy na nim usiadła, oczywiste było to, że jego ręce od razu znalazły się na jej biodrach. -Nie mam na co narzekać.- odparł szeptem i zaczął wodzić rękoma po jej biodrach i plecach.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   26.08.16 0:30

Uwielbiała mieć władzę tym bardziej, jeśli pozwalano jej ją mieć. Kiedy nie stopowano jej zachowania, pozostawiając jej niemal wolną rękę zwyczajnie w świecie przekraczała granice, które być może ktoś sobie wytyczył. Czuła się bezkarna naginając zasady. Tak też działo się również w tej sytuacji, kiedy niemal manipulowała chłopakiem, zmuszając go do odpowiednich reakcji, na których zależało jej najbardziej. Bo czy nie widziała w jego oczach pożądania? Nie musiała nawet podchodzić za blisko, aby je wyczuć. Czuła się wspaniale ze świadomością, że to od niej zależy niemal wszystko. To, ile będzie mógł zobaczyć. To, na ile wykorzysta jego cierpliwość. Adrenalina była jej potrzebna, a ta sytuacja w pewien sposób jej dostarczała. Na równi z podnieceniem, które mimowolnie ją ogarnęło, kiedy tak z nim igrała podchodząc zwinnie niczym kotka. Jej ego wzrastało, kiedy niemal pożerał ją wzrokiem. Bo czy kobiety nie chciały by mężczyźni właśnie tak na nie patrzyli?
- Powiedz, ile razy już rozebrałeś mnie w myślach? – Spytała cicho, pochylając się nad nim. Był wygodny, a jakże. Przekonała się o tym ostatnim razem, chociaż teraz nie przeszkadzało jej coś podobnego, jak spodnie, tym bardziej, że ich na sobie nie miała. Oparła dłonie na jego torsie odzianym w koszulką. Oh, była taka zbędna. Dlatego nie zastanawiając się długo zwyczajnie podwinęła ją ku górze, aby chłodne dłonie ułożyć na nagiej skórze, po której zaczęła wodzić dłońmi. Podczas całego procesu oczy miała utkwione w tęczówkach chłopaka, a z jej ust nie schodził zadziorny uśmiech. Czuła jego ręce na własnych biodrach. Dotyk, który jej prezentował, działał na nią tak dobrze sprawiając jawną przyjemność.
- Chciałbyś to ze mną zrobić, prawda? – Pochyliła się do przodu niemal całym ciałem. Jej twarz znalazła się nad jego. Chwilę później złożyła na jego ustach śmielszy pocałunek. Nie musiał odpowiadać na jej pytanie. Doskonale wiedziała, jaka była odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   26.08.16 1:32

Oby dwoje uwielbiali mieć władzę, co prawdopodobnie kiedyś ich zgubi. Ale jak na razie, jak na ich temperamenty jakoś się dogadywali. Gdy byli wypić, lub zjarani. Najwyraźniej, jeszcze nie dorośli aby rozmawiać ze sobą gdy będą na trzeźwo. Chociaż, on tak na prawdę, ze sobą nie rozmawiali. Raczej rzucali sobie dwuznaczne teksty macając się nawzajem. Własnie tak spędzają wspólny czas ze sobą. Gdyby ktoś zapytał go, jaki kolor uwielbia Reagan. Cóż, na pewno pierw wyśmiałby tą osobę, a potem strzelił, że wcale go to nie interesuje. Bo czy musi o niej wszystko wiedzieć, on chciał się dobrze bawić. A tylko z nią mógł, taka jest prawda. Oczywiście, mógł też zabawić się z Nikolaiem, ale to raczej bez macania. A cóż, kto nie lubił się pomacać? Wszyscy to lubili, tylko głupcy tego nie robili. On uwielbiał czuć pożądanie, powoli, ale to bardzo powoli dając mu upust. Bo jaka jest zabawa w tym, aby po prostu się spuścić? Nie ma żadnej, tym trzeba sie rozkoszować, jak dobrym winem i powtarzać to tyle razy, na ile starczy sił. Pobudzać każdy kawałek ciała partnerki, poznawać go za każdym razem od nowa. Dawać danej osobie przyjemność, której tak długo wyczekiwała. Rozpalić każdy jej zmysł, tak uwielbiał to. Nawet bardziej niż bardzo.
- Wystarczająco dużo.- odparł z nutką sarkazmu. To nie tak, że on ją ciągle rozbiera wzrokiem, ależ skąd. On rozbiera ją wzrokiem wtedy, gdy dziewczyna go do tego zmusza. Tak jak teraz, już wyobrażał sobie te jędrne piersi i pośladki bez okrycia, bez bielizny. Czuł je w swoich dłoniach, tak bardzo chciał jej dotknąć. Ale obawiał sie, że za długo to nie potrwa. A on uwielbiał rozkoszować się dotykiem i osobą. Na razie jego dłonie powolnie wodziły b tych granicach, na jakie mógł sobie pozwolić. Ale oczywiste jest to, że przez długi czas to nie potrwa. Bo to on był samcem alfa, co nie?
- Po co pytasz, jeśli znasz odpowiedź?- zapytał patrząc jej prosto w oczy. Które zaraz potem zamknął, oczywiście, że oddał jej pocałunek. I własnie w tej chwili postanowił przejąć kontrolę. Nie za delikatnie obrócił się tak, że teraz to ona była na dole. - Pytanie jest takie, co chciałabyś ty?- spytał spokojnie, szepcząc jej do ucha. Przy okazji oblizał jej kawałek szyi, końcówką języka. Był to delikatny i ciepły dotyk. Nie mógł się opanować i jej nie dotykać, nie mógł. Musial mieć kontrolę, musiał czuć to, że dziewczyna jest zdana na niego. Nie potrafił inaczej, przez długi czas.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   26.08.16 12:41

Niestety, w tej relacji ostatecznie tylko jedno z nich mogło wygrać walkę o dominację. I chociaż Liv usilnie starała się to zrobić, tak nie ukrywała, że pewna władczość robiła na niej wrażenie. Jak na razie jednak nikomu nie udało się sprawić, aby faktycznie odczuła to na sobie tak mocno. Jasne, próby się zdarzały, jednak w konsekwencji to ona wgrywała. Sytuacja z Lysanderem niczym specjalnie się nie różniła, z wyjątkiem tego, że starania chłopaka, by przejąć kontrolę były o wiele bardziej kreatywne. Jaka szkoda, że nikt go nie uprzedził, iż z Liv nie ma żartów i jeśli dziewczyna się uprze musi dostać zawsze to, co chce. A teraz chciała zabawy. Chciała poczuć ten przyjemny dreszczyk, który czuła ostatnio, kiedy zbliżyła się do chłopaka. Wtedy, kiedy na nim siedziała, a jego dłonie wodziły po jej ciele. Pragnęła tego, ale na własnych warunkach. To ona dyktowała zasady i Ślizgon musiał o tym wiedzieć. Ona miała go prowokować, pozwalając jedynie dojść do pewnej granicy. Przynajmniej tej związanej z jej ciałem, bo ostatecznie nie interesowało jej czy ostatecznie chłopak dokończy za pomocą własnej ręki, czy znajdzie sobie jakąś inną pannę, która z wielką chęcią zajmie się jego sprzętem własnymi ustami. Dla niej liczyło się to co tu i teraz. A trzeba powiedzieć, że robiło się doprawdy gorąco.
- A ile razy marzyłeś, aby zrobić to naprawdę? – Nadal uśmiechała się wyzywająco. Czy na faktycznie próbowała go sprowokować do czegoś słowami? Cóż, prawdą było, że ona również były wstanie poruszyć zmysły podnieconego mężczyzny. A Liv nie wątpiła nawet w to, że niedługo coś zacznie się dziać w spodniach chłopaka. W głębi na to właśnie liczyła.
- Bo chcę usłyszeć to od ciebie – szepnęła bardziej agresywnie przejeżdżając dłonią po jego nagim torsie. Najwidoczniej miała się jej nie doczekać, dlatego po prostu zamknęła mu usta pocałunkiem pozwalając, aby również się do niego czynnie dołączył. Chwilę później znalazła się pod nim mrucząc z zadowoleniem. – Myślisz, że nad wszystkim panujesz? Myślisz, że mógłbyś mi dać to, czego faktycznie chcę? – Uśmiechnęła się zadziornie, ale nie ukrywała tego, że było jej dobrze. Ponownie aż za bardzo, bo kiedy język chłopaka musnął jej szyję zamruczała głośniej odchylając głowę bardziej do tyłu, aby dać mu do siebie większy dostęp. Pragnęła więcej, pragnęła zaznać chwili prawdziwego zapomnienia.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   26.08.16 13:10

Cóż, Madnessowi nie przeszkadzało to, że dziewczyna chciała dominować i chciała nad wszystkim panować, nie miał z tym największego problemu. Tyle, że w tej relacji spotkały się dwa ciężkie charaktery, a on nie mógł pozwolić na to, aby Reagan wygrała walką o dominację. Akurat nie mogła być to ona, za dużo razy już jej się udało. Ale gdy Lysanderowi puszczą hamulce, wtedy strzeż się Reagan. Bo jak na razie Lysander dawał jej wygrywać, dawał jej dominować ale to jest tylko do jakiegoś czasu, a czas przekroczenia jego bariery zbliżał się za każdym razem, gdy dziewczyna rozpalała jego zmysły a potem go zostawiała. Prawdopodobnie nikt też nie raczył uprzedzić dziewczyny, że jeśli Lysio się uprze też dostaje to czego chce. Nawet jeśli miałoby to zranić kogoś uczucia, wtedy wcale go nie nie interesowało. On w takich chwilach bardziej dbał o swój własny interes, niż o to czy ktoś się na niego obrazi, czy też nie. Oczywiście, jak na razie Liv nie dawała mu za bardzo pola do popisu. Ale to się zmieni, będzie taki dzień, że chłopak sam sobie weźmie to czego chce. Nie będzie pytał jej o zgodę.
- A ile razy, już zaszliśmy tak daleko?- zapytał spokojnie. Jeśli chciała go sprowokować do czegoś słowami, to cóż. Bardziej działało na niego jej ciało, niż to co paplała. Bo w tej chwili nie miało to, żadnego znaczenia.
-Chce.- odparł spokojnie. Bo po co miał kłamać, chciał się z nią przespać, to nie była jakaś wielka tajemnica. Poza tym, ten jej agresywny ton nie zrobił na niej żadnego wrażenie. Proszę was, czy ona chciała go wystraszyć, czy przyprawić o dreszcze emocji? Nie udało jej się. Wywrócił oczami na jej słowa. Przyłożył swoją dłoń do jej ust. - Zamknij się, Reagan.- Nie chciał mu się teraz z nią rozmawiać, wolał sie zabawić. Położył dłoń na jej piersi, która nadal skrywała się pod bielizną. Delikatnie zaczął ją ugniatać, oraz całował ją po szyi.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   28.08.16 2:35

Sama nie wiedziała, co tak bardzo nakręca ją w tej całej sytuacji. Jeszcze jakiś czas temu była święcie przekonana, że to Darren był osobą, z którą mogłaby zabawiać się w taki sposób. Nigdy, ale to przenigdy nie pomyślałaby, że na jego miejscu w rzeczywistości znajdzie się Ślizgon, z którym nie rozmawiała więcej, niż podczas ich biznesowych spotkań, na których dochodziło do normalnej zapłaty za towar. Ich kontakt ograniczał się do wymiany zdawkowych słów i pojedynczych zdań, a kiedy transakcja dobiegała końca rozchodzili się, nie zaszczycając własnych osób nawet spojrzeniem. A później to się zmieniło? Czemu właściwie? W którym momencie popełnił błąd i pozwoliła sobie na aż tak diametralną zmianę? A co najgorsze, kiedy pozwoliła, by podobało jej się to na tyle, aby próbować dalej, póki tylko miała przyzwolenie ze strony chłopaka? Bo niestety nie miała pojęcia, co dokładnie rozgrywa się w jego głowie, i że ostatecznie samiec alfa wcale nie był zadowolony, że po raz kolejny zostawiała go z wypukleniem w spodniach, które przecież powinna doprowadzić do końca. Niestety, Liv była sobą, więc robiła to, co sama za słuszne uważała.
- W takim razie może powinniśmy zajść jeszcze dalej? Po co za każdym razem dochodzić do tej samej granicy, skoro można ją przekroczyć – wyszeptała ustami dotykając płatek jego ucha i poruszając się na nim w dość sugestywny i prowokujący sposób, tym samym samej dokładając sobie dodatkową porcję przyjemności. Bawiła się o wiele lepiej niż ostatnio, kiedy miała na sobie spodnie. Jaka szkoda, że chłopak nie dał jej większego pola do popisu i zaraz przewrócił na plecy. Odebrał jej odrobinę władzy, a w dziewczynie z jakiegoś powodu wzrosło pożądanie.
Czuła, jak jej oddech się przyspiesza, kiedy jego usta wodziły po jej skórze. Jęknęła cichu, gdy dłoń znalazła się na piersi pieszcząc ją. Wplotła mu jedną dłoń we włosy, by drugą umieścić na jego plecach, w które niemal wbiła paznokcie. Kolejny jęk wydobywający się z jej ust był znakiem, że pragnie więcej.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   28.08.16 17:41

Najwyraźniej, ten cały Darren nie miał tyle jaj, aby porządnie zabawić się z Reagan. Jeśli teraz Madness przeją jego miejsce, a najlepsze jest to, że tak na prawdę to na razie do niczego nie doszło. Były to tylko solidne serie macania się i nic więcej. A co będzie jeśli za jakiś czas pójdą razem do łóżka? O matko, czy to znaczy, że Lysio już nigdy nie odpędzi się od Reagan i ciągle będzie musiał zbierać siły na to aby ja zadowolić. Dobra, nie przesadzajmy, nie musi zbierać sił, ani nic. Po prostu, ten temat jest godny poruszenia. Choć pierw, to Fawley musi się poruszyć aby dostać to, czego chce. A że Fawleyowie zazwyczaj dostają tego, co chcą, to cóż. On tez musi. Nawet jeśli miałby czekać na to rok, choć tak długo za nią latać nie będzie. To i tak dostanie to czego chce, a jak nie to sam sobie to weźmie. Bo przecież, jemu się nie odmawia i nie robi się z niego takiego głupka, jak to robi Reagan za każdym razem gdy mają swoje schadzki. A to zaczyna już wkurwiać biednego Lysia, a raczej jego kolegi który budził się w spodniach, a potem musiał szukać kogoś innego do zamoczenia. To nie jest dość wygodne, serio.
- I widzisz Reagan, bo tutaj właśnie chodzi o to, że zazwyczaj to ty wyznaczasz granicę. Więc jeśli chcesz ją przekroczyć, musisz sama to zrobić.- odparł spokojnie. Choć według niego w tej chwili gadanie było zbędne. Jeśli chciała pójść dalej, proszę bardzo, niech nie zatrzymuje Lysandera tylko da mu.., no właśnie niech mu po prostu da.
W pewnej chwili, złapał ją za uda, ten chwyt można nazwać, dość agresywnym. Ale to nic. Po prostu szarpnął ją za uda, podnosząc je delikatnie ku górze i przysuną bardziej do siebie. Oczywiście, chodziło tutaj o to, aby ich krocza bardziej się stykały. Więc musiał rozszerzyć do tego jej nogi i zarzucił je sobie na plecy. Po czym zaczął całować jej brzuch i okolice podbrzusza. A jedną rękę włożył jej pod stanik i jak na faceta przystało ugniatał i bawił się jej piersią.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   28.08.16 18:32

Prawdą było, że Reagan nigdy nie dała się Darrenowi ze sobą zabawić. Równie prawdziwe było to, że dziewczyna po raz pierwszy wpadła w podobny wir, który teraz rozgrywał się pomiędzy nią, a Lysanderem. Wcześniej podobne rzeczy były dla niej nie do pomyślenia, a tu proszę. Leżała pod nim w samej bieliźnie, pozwalając, aby jego dłonie pieściły jej ciało, dając dawkę nieziemskiej przyjemności, która pogłębiała się z każdą chwila i z każdym jego działaniem. Pozwalała mu się badać dłońmi, jak i ustami, oddychając szybciej. Co się z nią działo? Co on miał w sobie takiego, że doprowadziła do podobnego stanu rzeczy? Co miał w sobie, że ją kręcił? Bo chociaż w życiu nie powiedziałaby tego na głos, tak taka była prawda. Kręcił ją i w jakiś sposób go pożądała. Nawet teraz, kiedy była pijana, chciała czuć jego dłonie na swoim ciele. Chciała czuć więcej i więcej.
- Jaka zabawa będzie w tym, jeśli to JA przekroczę MOJE granice? – Wyszeptała, oddychając głośniej, kiedy jego usta wodziły po szyi. Czuła, jak ponownie przyjemne mrowienie rozchodzi się po jej ciele, skupiając najbardziej między jej nogami. Jęknęła na jego agresywne zagranie, jednak ulegle oplotła go mocniej nogami, dociskając do siebie. Wyczuwała, w jakim był stanie. Doskonale czuła to specyficzne wybrzuszenie, które tym bardziej ją nakręcało. Jęknęła ponownie. Niemal się pod nim wiła w niebywałej rozkoszy, a fakt, że teraz pieścił jej piersi pod stanikiem jedynie wszystko ułatwiały. Zacisnęła dłoń na materiale prześcieradła, gdy jego głowa zaczęła zjeżdżać coraz bardziej w dół jej brzucha. Nieświadomie rozchyliła bardziej nogi, jakby zapraszała go całkowicie. W ekstazie przymknęła oczy. I to okazało się być po chwili ogromnym błędem. Bo chociaż była podniecona, tak w momencie, kiedy powieki opadły, dopadło ją również pijackie zmęczenie. Jęknęła po raz ostatni i po prostu zasnęła.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   28.08.16 18:56

Najwyraźniej Lysiek, miał w sobie coś, czego Reagan pożądała. Albo po prostu nie dostała tego, od nikogo innego a on pierwszy sie tak do niej zbliżył. Po prostu pozwalał sobie na więcej, a raczej na tyle na ile dziewczyna mu pozwalała. Bo jak na razie potrafił trzymać swoje pożądanie na wodzy, jak na razie. Jednak kres jego dobrego zachowania, powoli się kończył. Co miał takiego w sobie Madness, że Reagan go pożądała? No proszę was, wystarczy tylko na niego spojrzeć. Najlepiej nago, najlepiej dać poznawać mu swoje ciało. Dawać mu się dotykać, a on już potrafi zrobić tak aby wszystkie kobiety go pragnęły. Nawet taka Reagan, która niby była nietykalna. A jednak w jego obecności, stawała się w chuj tykalna. Tak tykalna, że nawet on jej pożądał bardziej z każdym bliższym spotkaniem.
- A jaka zabawa jest w tym jeśli ja przekraczam granice a ty potem tchórzysz.- odszepnął. Boże czy Reagan nie widziała, ze chłopak miał w tej chwili zajęte usta? A ona do niego ciągle gadała, nie lepiej po prostu oddać sie rozkoszy, jaką on jej daje. Bo przecież daje ją jej. Słyszy jej oddech, jej jęki, czuł jak się pod nim wiła. Jak jej ciało pragnęło więcej i więcej. A jego ciało też chciało więcej, w końcu poczuć ją na sobie. Bo to ona bardziej powinna poczuć go w sobie. Dać upust temu, co długo nad nimi wisiało. Własnie Fawley miał taki zamiar, pragnął jej, musiał ją zdobić. To musiało być dziś. Czuł to on i czuła to ona. Chciał ją podniecić do granic możliwości i był na dobrej drodze. On to po prostu czuł, w sumie ona tez mogła to poczuć. Całował jej ciało, jej brzuch. Nawet chciał pójść krok dalej, nawet zniżał się ku jej "kobiecości", gdy nagle coś przestało mu grać. Coś było nie tak, Reagan jakby nagle się uspokoiła, a jej oddech powoli wracał do normalności. Czy on serio był aż tak kiepski? No na pewno nie, opina publiczna mówi co innego! Spojrzał się na nią i się w nim zagotowało, po prostu zagotowało. Reagan zasnęła, po prostu zasnęła. To się przecież nie dzieje na prawdę. Gdyby był największym skurwysynem świata przeleciałby ją teraz nawet na śpiku, ale nie był. Miał szacunek do siebie i do kobiet. Wydał z siebie odgłos niezadowolenie i zszedł z niej. Miał jej serdecznie dość, dość tego uciekania lub zasypiania w trakcie. Był tak zbulwersowany, że nawet nie miał siły szukać kogoś na noc, ani nic. Po prostu rzucił się na drugie łóżko i prawdopodobnie po tym jak się uspokoił, zasnął.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   28.08.16 22:13

9 dzień obozu

Przez ostatnich dni atmosfera w ich namiocie była nad wyraz napięta. I to w najgorszym ujęciu tego słowa. Milczenie, które zapadło między nimi miało w sobie jakąś agresywną, wkurzoną nutę. A na domiar złego Reagan nie miała zielonego pojęcia o co Ślizgonowi chodzi. Nie przypominała sobie, by zrobiła coś, co zasługiwało na traktowanie jak niemal powietrze. Nie to, żeby specjalnie zależało jej na tym, by zaszczycał ją swoimi głupimi komentarzami, ale jak śmiał nie zwracać na nią uwagi? Oczywiście jej dumna nie pozwoliła jej na przerwanie tego wszystkiego, dlatego po prostu zrobiło się jeszcze bardziej głośno. Dodatkowo Lysander zrobił się jakiś bardziej złośliwy. Zużywał całą ciepłą wodę, przez co Liv musiała czekać nawet godzinę z porannym prysznicem. Dodatkowo zabrał najlepszy koc, bo chociaż wyniósł się na drugie łóżko, zostawiając jej to, które chciała od początku, tak musiała spać pod jakimś gównem. Starała się sposobem mu go zabrać, ale niestety. Warczał na nią jak poważnie wściekły buldog. Miała wielką ochotę wtedy przywalić mu z liścia, ale powstrzymała się wmawiając sobie, że jest przecież lepsza od niego i nie zniży się do jego poziomu. I chociaż wszystko znosiła o wiele lepiej, niż w szkole, co już samo w sobie było dziwne, tak miarka przebrała się w dniu, kiedy odkryła, że brakuje jej bielizny. A jedyną osobą, która mogła ją ukraść, był Lysander.
- Ja rozumiem, że masz jakieś pojebane pomysły za chorą zemstę w swojej głowie, ale do cholery, mógłbyś z łaski nie grzebać w moich rzeczach? Nie przypominam sobie, bym dała ci upoważnienie, żeby wsadzać tam swoje łapska, więc oddawaj kurwa moją bieliznę, zasrany fetyszysto! – Krzyknęła, odwracając się w stronę chłopaka.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   28.08.16 22:37

Cóż, po ostatnim razie jakoś nie miał ochoty na bliższe spotkania z Liv. Zazwyczaj ja unikał, albo się do niej nie odzywał. Nie miał zamiaru psuć sobie nerwów, przez nią. Bo przecież wcale nie była potrzebna mu do szczęścia, oczywiście lubił się z nią zabawić. Ale chciał czegoś więcej, czego Liv nie chciała mu dać. A on się nie będzie prosił, nie będzie jej błaga. Po prostu znajdzie sobie kogoś innego, a ich spotkania znów skończą sie tylko na wymianie. Ona da mu towar, on da jej kasę i tyle. Będzie tak jak powinno być zawsze. I to nie tak, że on był dla niej złośliwy, nie przesadzajmy. To nawet nie był szczyt jego złośliwości. Ona nie wie jeszcze na co stać Lysandera. Ta woda i ten koc, to tylko delikatny odwet, za te parę razy gdzie Liv przerwała najlepszą zabawę. Oczywiście, ostatnim razem kompletnie go wkurwiła. Zasnęła, a to dotknęło jego ego. Tak głęboko, że nie chciał mieć po prostu nic z nią do czynienia. Leżąc tak na swoim łóżku miętolił w ręku medalik, który zawsze miał na szyi. Medalik ten zamykał sie i otwierał, oczywiście trzeba było wiedzieć gdzie dotknąć aby się otworzył. Nie było w nim nic nadzwyczajnego, miał tam po prostu zdjęcie Clary. A ostatnio minęły już dwa lata. Przynajmniej spędził ten dzień z Amelią. Nie był sam, a nie chciał dołować Ezry swoim nędznym poczuciem humoru. Nie dość, że Clara, to jeszcze L.. Po prostu chciał już wrócić do domu i mieć święty spokój.
Ale oczywiście, nie! Nie mógł go mieć, bo Reagan zaczęła drzeć pizdę. Spojrzał sie na nią z poirytowaniem i parsknął złośliwe ostrym śmiechem. -Chyba Cie pojebało.- rzucił do niej z cichą nadzieje, że żartowała i szukała tylko pretekstu do rozmowy z nim. - Bo ty tak poważnie? Że niby ja zabrałem Ci jakieś znoszone gacie.- Aż z tego wszystkiego usiadł na łóżku, a złość z niego kipiała. - Jeśli nie potrafisz trzymać nóg przy sobie i nie wiesz gdzie potem zostawiasz swoje gacie, czy chuj wie co. To już nie do mnie.- parsknął do niej oburzony. Jak ona mogła go tak obrażać?! Bez przesady, no kurwa.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   28.08.16 23:13

Jaka szkoda, że Liv nie miała zielonego pojęcia, jak skończyło się ich ostatnie spotkanie, bo prawdę powiedziawszy nawet nie wiedziała, że doszło pomiędzy nimi do takich ekscesów. Jej pijany umysł wyparł wszystko, a jej pozostało jedynie się zastanawiać czemu obudziła się na drugi dzień w samej bieliźnie, a sam Madness nie pokusił się nawet o to, aby położyć się obok, tylko zajął to mniej wygodne łóżko. Nie to, żeby jej to przeszkadzało, ale nasuwało pewne podejrzenia, których nie umiała się pozbyć. Niemniej jednak po wszystkim Ślizgon zmienił zupełnie nastawienie, a tu wkurzało ją na tyle, że jeszcze bardziej zaczęła go nienawidzić. Bo co jak co, ale Reagan lubiła wiedzieć, a teraz niestety nie wiedziała nic. Uznała jednak, że skoro dupek chce się tak zachowywać, to proszę bardzo. Ona do szczęścia nie potrzebowała rozmowy z nim. Przecież ta cisza działała na jej korzyść. Nie musiała go słuchać, nie musiała mu odpowiadać. Żyć nie umierać. Szkoda tylko, że ostatecznie wcale nie czuła, że wygrała. Niestety, nastał moment, kiedy aż musiała się odezwać i to wcale nie dlatego, że była spragniona rozmowy z nim.
- Pojebać, to pojebało ciebie, Fawley – warknęła. – Niby kto miał mi zakosić bieliznę? Krasnoludki? – Prychnęła. Słysząc jednak jego słowa nie było mowy, aby zareagowała jedynie słownie. Dlatego w niemal trzech krokach znalazła się przed nim, spoglądając na niego z góry. Mięśnie jej twarzy drgały, co oznaczało, że ją wkurzył. Do tego stopnie, że chwilę później jej dłoń uderzyła go w policzek s głośnym plaśnięciem.
- Radzę ci uważać na to, co mówisz. Bo skończysz jeszcze gorzej – warknęła chłodno. Nikt, ale to nikt nie miał prawa insynuować, że Reagan była puszczalska. Nikt, a tym bardziej ktoś pokroju tego Ślizgona.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   29.08.16 0:00

Ile Madness by dał, aby zapomnieć o tym ostatnim razie. A raczej o tym, że on jej pragnął i gdzieś tam nadal chciał się z nią zabawiać. Bo przecież, nie było aż tak źle, co nie? Podobało im się to i chcieli więcej. Reagan nie wmówi Lysiowi, że jej się to nie podobało i że nie chce więcej. Jej ciało i jej oczy mówiły co innego. A niby to oczy są odzwierciedleniem duszy, co nie? A jej wręcz go pożerały. Tak samo jak jego ją, nie ukrywał tego, że chciał /chce to z nią zrobić. Choć teraz w tej chwili, niby nie miał ochoty na nią patrzeć. Wkurwiała go nawet tym, że oddychała jego powietrzem. Zachowywał się jak baba która ma okres, bo nie dostał cukierka. O on zawsze je dostawał, ale przyszła taka Reagan i zniszczyła jego idealny świat. Nie dawała mu cukierków, obiecywała czynami ale nie dawała. Co go wkurwiało i to nie zmienię. On nawet już się nie przejmował tym, że Reagan jest gdzieś blisko jest. Nie miał nawet ochoty rzucać do niej chamskimi tekstami, po prostu to wszystko straciło sens. Jak dla niego. Przekroczyli granicę, której nie powinni przekraczać. A potem sobie z tym nie radzili, a raczej ona.
- A ja wiem. Nie zajmuje się Twoja bielizną i w sumie gówno mnie to obchodzi. Nie zawracaj mi tym po prostu dupy.- warknął do niej. Spojrzał sie na nią, gdy do niego podeszła i co teraz miał się zlęknąć i przeprosić za swoje słowa? No proszę was. oczywiście nie spuszczał z niej wzroku, aż dziewczyn nie uderzyła go w twarz. UDERZYŁA GO! JEGO! ONA!
Fawley podniósł się z siedzenia, po chwili i złapał ją za koszulkę, czy co ona miała tam ubrane. Jego twarz mówiła sama za siebie, kipiała ze złości. On był wręcz wkurwiony a jego oczy, one mówiły same za siebie. Złość, aż się z nich wylewała. Podniósł ją i rzucił na łóżko, po czym przydusił ją do niego. Oczywiście przydusił ją za barki i patrzył sie jej w oczy. - Zrób to jeszcze raz, Reagan- warknął do niej, miał ciągle twarz dośc blisko jej. Tak aby mogła w pełni poczuć jego chłodny oddech na sobie. Aby mogła wyczuć jego gniew. On aż sie w środku trzęś. - A pożałujesz, że mnie poznałaś.-
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   29.08.16 0:20

Tamtej nocy Liv była chętna niemal na wszystko. Pozwalała mu na tak odważne ruchy, na które by nie dostał normalnie przyzwolenia? Czy jednak aby na pewno? Czy ostatnim razem, który pamiętała, nie było tak, że dziewczyna tylko lekko się zjarała, by zaraz zabrać się za zabawę z nim? Czy jej ciało go nie pragnęło? Zdecydowanie tak. Jednak teraz, w tej sytuacji, w której się znaleźli, daleko było jej do myślenia o tym. Kto wie, gdyby chłopak jej opowiedział o tym zdarzeniu sprzed kilku dni być może pokusiłaby się o jakieś wyjaśnienia. Chociaż wyjaśniająca Reagan? To tak zupełnie do siebie nie pasowało. Ale na swoją obronę mogłaby powiedzieć, że była pijana! Co z tego, że część jej obawiała się aż takiego zbliżenia, skoro ta większa cząstka chciała wszystkiego tak usilnie. Póki nie zginęła jej bielizna, którą z pewnością miał chory Fawley. Już ona wolała nie wiedzieć, co on do niej robi. Sama myśl jedynie bardziej ją wkurzała. A jego komentarze dodatkowo dolewały oliwy do ognia.
- Mógłbyś przestać ściemniać, tchórzy! – Jak śmiał tak perfidnie kłamać jej w twarz. Był jedyną osobą, która niemal cały czas tutaj przebywała, więc dla Liv logicznym było, że to on jest sprawcą całego zdarzenia. Gotowało się w niej. Serio. Niestety, nawet spoliczkowanie chłopaka nie przyniosło tego ukojenia, którego pragnęła.
Czują, jak łapie ją po uderzeniu za koszulkę, zacisnęła pięści. Jeśli miał zamiar jej oddać, była na to przygotowana. On jednak rzucił ją chamsko na łóżko, by chwilę później ją do niego przygwoździć. Stęknęła cicho, kiedy znalazł się niemal na niej, mocno łapiąc za barki.
- Nie boję się ciebie, Fawley. Puść mnie popaprańcu! – Szarpnęła się, bo nie miała zamiaru na podobne zabawy. Poza tym była zwyczajnie wkurzona, co widać było po jej twarzy. – Powiedziałam puszczaj! Nie rozumiesz jak się do ciebie mówi?! – A chwilę później przyszedł jej do głowy inny plan. Uznała, że jest tylko jednak rzecz, dzięki której faktycznie może ją zostawić. Dlatego wbrew jakiejkolwiek logice pocałowała go dość brutalnie, mając nadzieję, że zaszokuje go na tyle, aby ją zostawił.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   29.08.16 1:06

Oczywiście, że wtedy pozwoliła mu na więcej, na o wiele więcej niż mógł za każdym innym razem. Przecież, gdy robiło się ostrzej, ona zawsze to kończyła, zawsze. Co wkurwiało chłopaka, wtedy może by dała mu zgodę na więcej, ale oczywiście musiała się tak napić, że zasnęła. A to najbardziej bolało chłopaka, poczuł się tak, jakby jego dotyk ją uśpił. A męska urażona duma, to dużo więcej niż jakieś inne obrażenie. To tak dotykała męskie ego, że gorzej się nie dało upokorzyć chłopaka. I nie tylko Lysandera, ale pewnie każdego by to wkurwiło. Bo taki najazd, nawet bez wiedzy, na ego faceta to jest dużo, o wiele za dużo. Nie każdy potrafi to tak znieść, pewnie nie jeden przeleciałby ją na śpiąco. Ale on taki nie był, mimo, że za takiego uchodził. Nie był taki, nie robił takich rzeczy. Nawet nie tykał takich lasek, chyba, że piły z nim. Wtedy to zupełnie inna rozmowa. Ale nigdy nic nie ukradł, nawet batona. Zawsze wszystko miał, nie musiał kraść. Poza tym, po co u jej gacie?!
- Ty śmiesz nazywać mnie tchórzem.- obrzucił ją wrednym spojrzeniem. Serio, ona nazywała go tchórzem?! Świat schodził na psy, a to wszystko przez jakieś gacie, które potem sie znajdą. Bo przecież on jej ich nie zabrała. Nie nosił damskich, poza tym po co mu one?
Madness nigdy nie uderzyłby kobiety, bez przesady. Nie jest jakis debilem. Może czasem jest niezrównoważony, ale nie aż tak. Aby bić kobiete, czy nawet Reagan.
- Nie! Pierw uspokój swoje hormony.- fuknął do niej. Bo ewidentnie w tej chwili przesadzała i nie myślała czysto. Poza tym, kto robi awanturę o zaginione gacie?! Był jakieś ze złota, czy co? - Zamknij się i się nie szarp. Bo będzie cie bardziej bolało.- Nie miał zamiaru jej puszczać, dopóki dziewczyna się nie uspokoi. I nie zejdzie z niego. Gdy poczuł jej usta na swoich, oczywiście, że się zdziwił. Ale nie na tyle aby ja puścić. Właśnie tym bardziej go przyciągnęła do niego, a on niemniej brutalnie oddał jej pocałunek, wbrew wszystkiemu co wcześniej o niej myślał. Teraz znów ją chciał, znów poczuł ten dreszczyk emocji, który zawsze gdzieś tam był. Nie wiadomo było, czy Lysander był tak zdesperowany aby ją zaliczyć, czy Reagan na prawde miała coś w sobie, co go do niej ciągnęło. Ale nie potrafił się od niej oderwać, po prostu nie.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   29.08.16 1:34

Liv nie zdawała sobie sprawy, że chłopak reaguje w taki sposób na jej gierki. Może powinna przemyśleć słowa Elizabeth, która jeszcze na ognisku wyraziła swoje zdanie na ten temat. Że Liv nie powinna w taki sposób igrać z żadnym facetem, bo w końcu nastanie dzień, kiedy nie będzie mógł się powstrzymać, a ona nie będzie miała nic do powiedzenia. Jednak sama Reagan nie dopuszczała do siebie myśli, że w jakikolwiek sposób mogłaby stracić kontrolę nad sytuacją. Była przyzwyczajona do tego, że wygrywała, że miała ostatnie słowo. I chociaż jej ciało faktycznie pragnęło pewnych rzeczy od Ślizgona, tak kiedy umysł wkraczał do akcji, zabawa się kończyła. Niekoniecznie szczęśliwie dla chłopaka, którego zdołała już w pewien sposób rozbudzić.
Teraz jednak powoli traciła kontrolę nawet, jeśli nie chodziło o sprawy łóżkowe. Teraz to on dawał jej jawny pokaz siły, przyciskając ją do łóżka, z którego nie mogła go zepchnąć, by wstać. Podobny stan wcale jej się nie podobał, chociaż musiał przyznać, że poczuła dziwny dreszczyk emocji, a jej serce nieznacznie przyspieszyło, by lepiej rozprowadzać tlen po organizmie.
- Po prostu nim jesteś – wysyczała mu niemal prosto w twarz. Nie obawiała się konsekwencji własnych słów. Zawsze ponosiła ostatecznie odpowiedzialność, ale to nie znaczyło, że myślała o niej zawczasu. – Z moimi hormonami wszystko jest dobrze. Ale najwidoczniej z twoją głową nie! – Ponowne prychnięcie oznaczające irytację.
- Nie mów mi co mam robić! – Czym on musiał ją wkurzać jeszcze bardziej? Jednak faktycznie przestała się szarpać. Zamiast tego wcieliła w życiu swój plan, który najwidoczniej nie przyniósł pożądanych skutków, ponieważ chłopak równie brutalnie pocałunek odwzajemnił, zaciskając ręce mocniej na jej barkach. Przymknęła oczy na chwile zapominając, że przecież niemal przetrzymywał ją wbrew jej woli. Ciche mruknięcie pozwoliło jej wrócić do normalności na tyle, by delikatnie ugryźć go w wargę, jakby dając do zrozumienia, że powinni kończyć szopkę, a on zdecydowanie powinien oddać jej wolność.
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Lycoris Reagan i Lysander Fawley   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Erised :: Fabuła :: Reszta Świata :: Wzgórza Szkocji :: Pole namiotowe-
Skocz do: