Share | 
 
Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   08.08.16 2:41

Felix Lockwood, Gabriel Foks,
Amelia & Leo Slughorn

Postawienie tego namiotu wiązało się z nieporozumieniami i dramatem. Lokatorzy tegoż nie należą do najlepiej zgranych ludzi ani nawet takich, którzy bez problemu poradziliby sobie w sytuacjach survivalowaych. Niemniej, namiot stanął, wykańczając wszystkich fizycznie i psychicznie już na samym początku. Był duży i jasny, więc stosunkowo wygodny, jak na standardy obozowe. W środku znajdowały się dwa dość szerokie materace. Jakoś musieli się na nich pomieścić.
Powrót do góry Go down
Leo Slughorn

avatar
Admin


Skąd : Cornwall
Liczba postów : 438
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   08.08.16 2:55

Leo powoli wślizgnął się do środka ich super tęczowej bazy i pierwszą rzeczą, jaka przykuła jego uwagę były materace. Dwa. Odwrócił się w stronę reszty, aby jeszcze raz przeliczyć wszystkich. Czwórka, zdecydowanie. I tylko dwa materace.
- Ej, chyba mamy mały problem - zmarszczył nos. - Amelka, śpisz ze mną. I nie ma, że nie - dodał po chwili namysłu. Przecież nie pozwoli siostrze spać na jednym materacu z f a c e t e m, jak bardzo nieheteroseksualny by nie był. Sam Leo był wyjątkiem, w końcu był jej bratem. A ona jego kochaną siostrzyczką, niezależnie od tego, jak bardzo się od siebie odsunęli. Te wakacje będą dobre. Mimo kiepskiego startu. I może będą dobrą okazją do tego, żeby znowu być bliżej niej, tak jak dawniej. Dotarło do niego to, jak bardzo tego chce i jak cholernie mu tego brakuje właśnie w tamtym momencie, kiedy rozglądał się po namiocie. A może to nie tylko o Krukonkę chodziło? Może pozostawała ta wewnętrzna pustka, rozpaczliwa tęsknota na bliskością drugiej osoby? W końcu minął już ponad miesiąc. Miesiąc to piekielnie długo, kiedy się za kimś tęskni.
A teraz pozostała Amelka. Amelka, która w gruncie rzeczy była tylko siostrą i aż siostrą. Jedną z najważniejszych osób, ale nie najważniejszą. Ta najważniejsza jest teraz gdzieś daleko i spełnia marzenia. Marzenia, w których nie bylo wystarczająco miejsca dla Leo. A może już wrócił? Może wrócił i nawet nie ma zamiaru dać mi znać? Chociaż nie, przecież by się odezwał. Na pewno. Na pewno to, co było miedzy nami nie było dla niego niczym. Na pewno. Znowu katował się bezsensownie tą mantrą i znowu czuł się jak desperat, nadal zbierający okruchy nadziei, która powinna umrzeć już dawno.
A przecież miał o nim nie myśleć. Miał cieszyć się latem i dobrze się bawić. Problem w tym, że nie potrafił ani jednego ani drugiego. Bo nie dało się tak po prostu nie myśleć. Każda sieć skojarzeń kończyła się na Gabrielu. I to bynajmniej nie na tym, z którym wylądował pod namiotem.
Tak bardzo pragnął, żeby Bertrand był tu obok niego. Żeby razem z nim rozglądał się po namiocie, żeby w pewnym momencie subtelnie i niezauważalnie dla innych musnął swoją dłonią jego rękę. Wtedy to już nie byłby taki pewny, czy chce spać akurat z Amelią. I gdyby tu był, to pewnie zażartowałby z jakiejś błahostki, a Leo by się uśmiechnął, nawet jeśli wcale by go to nie bawiło. I wykradliby się gdzieś w nocy, bo okolica jest piękna, a kto by chciał siedzieć cały czas w namiocie? I zrobiliby sobie piknik pod gwiazdami, i piliby wino, bo Gabe zawsze potrafił wytrzasnąć wino.
Otrząsnął się. To naprawdę nie tak miało być. Powietrze nagle zaczęło wydawać się cięższe, a w namiocie zaczęło robić się duszno.
Odwrócił się w stronę Amelii, chwycił ją delikatnie za ramię i pociągnął za sobą w stronę wyjścia.
- Chodź, przewietrzymy się trochę - mruknął, zastanawiając się, czy na pewno będzie tak super, jak wmawiał sobie, że będzie.

[zt]



He used to call me poison
Like I was poison ivy




I could have died right there
‘Cause he was right beside me
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   08.08.16 22:38

No i się poryczał po drodze, brawo.
Przeklinał w myślach głupie ognisko, przeklinał w myślach głupi las, durny sok dyniowy, pianki, obóz, pieprzoną listę, integrację i w generalnie wszystko. Miał dość i niesamowicie cieszył się, że wszyscy byli na ognisku, bo przynajmniej mógł powyć sobie do woli, wyryczeć do końca i po prostu mieć w dupie dokładnie wszystkich. Kiedy tylko znalazł się na polu namiotowym, odszukał z trudnością swojego namiotu (ze względu na ilość łez), a następnie odchylając wejście wparował do środka i padł jak długi na jeden z dwóch materacy, żeby wypłakać się do końca. Zdawał sobie sprawę, że będzie na nim spał z Feliksem, ale to nie przeszkadzało mu w tym, żeby na razie rozwalić się na nim i powoli dojść do spokojnego oddechu. Długo to na szczęście nie trwało i w końcu usiadł, przecierając z wielkim zawzięciem swoje mokre poliki. Wyglądał w tamtym momencie jak kompletna pierdoła, więc dziękował niebiosom, że nikt się tutaj nie pchał i nie zobaczył go jeszcze w takim stanie. Długo się zbierał, żeby coś zrobić, chociażby się przebrać, ale nie wiedział czy są tu jakieś przebieralnie, toalety czy coś w tym guście - w końcu byli na obozie. Stwierdził więc, że póki jest sam, może spokojnie przebrać się w namiocie. Z nieudawaną beznadziejnością podciągnął się do swojego bagażu i wyciągnął ubrania, a była to mianowicie czarna dopasowana bluzka z długim rękawem, czarne gacie, a że w nocy zawsze zimno w stópki, to i czarne podkolanówki. Szybko wciągnął na siebie cały mroczny zestaw i kiedy wkładał dzisiejsze ubrania do walizki, coś zabrzękotało. Przez krótką chwilę zastanawiał się o co chodzi, co on ma, ale gdy tylko zgarnął trochę rzeczy na bok, odkrył, że przecież przywiózł ze sobą alkoholowe zapasy. Uniósł lekko jedną brew, no tak, chciał robić wielkie imprezy w namiocie, ale przy takim towarzystwie.... nie miał pewności, czy to by przeszło. Wyciągnął jednak jedną butelkę i otworzył ją od razu zakopanym gdzieś otwieraczem. Przesunął się następnie do wyjścia z namiotu i z dupą w środku oraz nogami na zewnątrz, zaczął powoli siorbać swój trunek.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   09.08.16 0:00

Musiał uciec z tego ogniska. No, nie uciec, tylko się taktycznie wycofać, grzecznie, z uśmiechem i sympatią, wymawiając się czymś niezwykle pilnym. Byle dalej od tej dziwnej dziewczyny, która sprawiała, że czuł się niekomfortowo, a poza tym plotkowała jak najęta, więc trudno było się przy niej poczuć swobodnie. Ale nie tylko jej towarzystwo mu przeszkadzało. Chyba nawet bardziej chodziło o niepokój, który pojawił się przez tę sytuację z Abbeyem i to, że Gabriel poszedł go szukać - bo czemu akurat Gabriel, czemu on miał do tego większe prawo, niż Felix? Ale układ był prosty. Nie mógł w żaden sposób publicznie pokazać, że mu zależy, bo to by naruszało zasady, więc po prostu miał zamiar wrócić do namiotu i może później się dowiedzieć, czy wszystko w porządku.
Był trochę zmęczony, nawet jeśli wszystko się układało. Miało nie być dram. Miało nie być związku z Abbeyem. Miał być spokój i czysta karta. I co? Właśnie.
Zanim dotarł do namiotu, intensywnie przyświecając sobie różdżką dla rozwiania ciemności, zwiedził okolice obozowiska, próbując tak po prostu nie myśleć. Był zły na siebie, naprawdę wściekły, że się znowu angażował, podczas gdy to zaangażowanie nie było do niczego potrzebne i powinien się po prostu nauczyć żyć bez kogoś u boku.
Rosie go zabije, jak się dowie.
W końcu do tego namiotu dotarł. Z dość sporym zaskoczeniem stwierdził, że nie jest tam pierwszy - i gdyby było tam rodzeństwo Slughornów, to to by miało sens, ale na brzegu namiotu siedział Gabriel i to już było niespodziewane. Myślał, że rozmowa z Abbeyem zajmie mu o wiele więcej czasu, nie wspominając o tym, że w ich przypadku na rozmowie pewnie nie miało się skończyć, choć to nie jego sprawa. Ale... Co, jeśli Gabriel go nie znalazł? Albo coś się stało? Siedział tam z butelką, lekko czerwony na twarzy, jakby... płakał? Musiało się coś stać.
Dosiadł się obok i spojrzał na niego z czymś na kształt troski. Troski o Abbeya czy o niego?
- W porządku? - spytał miękko, jakby bojąc się go spłoszyć. Gabriel znów przypominał mu raczej maskotkę, niż żywego człowieka.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   09.08.16 0:43

Zamyślił się, zamyślił się nad sobą i tym, co ma teraz zrobić, jak się zachować, co robić, gdzie pójść, jakim być człowiekiem. Zamyślił się nawet nad tym scyzorykiem, który miał prawie pod ręką, czuł się tak źle, że chyba nawet Jesse nie był w stanie go pocieszyć i podnieść na duchu. Czuł się tak źle, że miał ochotę schlać się tym wszystkim co ma w torbie i choć na chwilę o niczym nie myśleć, zasnąć szybko i późno się obudzić, po prostu przestać się łudzić, że gdziekolwiek czeka go jakieś szczęście. Przestać mieć nadzieję i pogodzić z tym, że nikt go nie kocha.
Był tak pochłonięty własnymi myślami, że nawet nie zdał sobie sprawy z tego, że w ogóle Felix tu idzie i że siada obok niego. Dotarło to do niego dopiero wtedy, gdy padło pytanie, które musiał dokładnie zanalizować. Uniósł głowę znad butelki i wolno skupił na nim swój wzrok, wyglądał jakby nie wiedział gdzie był, jakby pierwszy raz widział Felixa na oczy, jakby nie wiedział jak sam się nazywa.
- Nic mu nie jest. - odparł z lekką chrypką i przymrużył nieco oczy, odwracając ponownie wzrok, ale tym razem na swoje nogi. Nie dziwota, że Gabriel przypominał Felixowi maskotkę. Wyglądał teraz jak laleczka, jak taka porcelanowa laleczka z rozbitą twarzą, zupełnie nie wiedząca co ma teraz zrobić. Wziął kolejnego łyka i zaciągnął rękawy bardziej na dłonie, chyba miał awarię bytu.
error 404 signal not found




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   09.08.16 1:08

Jeśli Gabriel czuł się co najmniej tak źle, jak wyglądał, to, no, było naprawdę źle. A Felix z własnego doświadczenia wiedział, że zwykle człowiek jednak czuł się jakieś pięć razy gorzej, niż wyglądał, co z kolei wróżyło bardzo mało zachęcająco. A alkohol wcale tego nie polepszał. No, może na chwilę. Byłby hipokrytą, gdyby twierdził, że w złych momentach nie powinno się ratować alkoholem, jedyne co, to wiedział, że na dłuższą metę nic dobrego z tego nie przychodzi. Ale ani on nie był odpowiednią osobą, żeby w jakimkolwiek zakresie pouczać Krukona, ani sytuacja się do tego nie nadawała.
Informacja o Abbeyu w jakiś sposób go uspokoiła, choć nie do końca. To dobrze, że nic mu nie było (choć pewnie tu i tak najbardziej mu ulży, jak go zobaczy), ale jeśli Gabriel wyglądał tak, a nie inaczej, to i tak coś musiało się stać. Niewykluczone, że coś stało się między nimi. Gdyby zamieszana była jakaś dodatkowa osoba, miałaby bardzo mało czasu, żeby aż tak nabroić, więc pewnie coś między nimi... Z Abbeyem było w porządku. To pozostawiało inną kwestię, którą bardzo chciał się zająć.
- A tobie? - zapytał szeptem. To pewnie było głupie pytanie, bo przecież na pierwszy rzut oka było widać, że chłopakowi coś było. Ale mógł nie chcieć rozmawiać. Albo mógł chcieć rozmawiać, ale z kimś innym. I Felix był w stanie sprowadzić mu w tej chwili dowolną osobę, która mogłaby pomóc. Chciał pomóc. Jakoś, jakkolwiek. Bo w tej chwili, kiedy Gabriel był w takim stanie, nie miało znaczenia, co ich łączyło i w jak skomplikowanych konfiguracjach. Felix miał instynkt obrońcy. I to była sytuacja, kiedy trzeba było kogoś ochronić - nieważne, czy przed czymś konkretnym, przed całym światem czy przed samym sobą.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   09.08.16 10:17

Wstrzymał na chwilę oddech, gdy usłyszał to pytanie. Tak właściwie, to w tamtym momencie było mu naprawdę wszystko jedno, komu się wygada i co powie, jednak myśl o tym wszystkim przyprawiała go o porządny ból głowy. Popatrzył się wpierw pusto przed siebie, a potem znowu spojrzał na niego przez krótki moment. Jeszcze kilka chwil temu patrzył na niego żywymi, złotymi oczami, a teraz… teraz były puste.
- Mi tak. - mruknąl ledwo słyszalnie i wziął kolejnego łyka. Zaraz koniec butelki. Westchnął głęboko i postukał naczyniem o swoje nogi, co miał powiedzieć…
- Będziesz mógł spokojnie żyć sobie z Abbeyem. - mruknąl dodatkowo i dochlał do końca resztkę alkoholu. Było tak późno, że z pewnością zaraz zacząłby czuć rosę pod stopami, więc wciągnął nogi do namiotu i doczołgał się do torby, by tam schować pustą butelkę.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   09.08.16 10:46

To spojrzenie było tak... Przeraźliwie smutne, że i Felixowi zrobiło się smutno. Nie wiedział, jak ma się zachować. Najbliższych by zwyczajnie przytulił. Przytulenie często wiele dawało, co wiedział po sobie. Tyle że... Relacja z Gabrielem była inna. Byli sobie obcy, a nawet więcej - był... chłopakiem jego chłopaka(?!), więc zwyczajne spontaniczne przytulenie nie wchodziło w grę. Nie miał pojęcia, co wchodziło i nawet nie wiedział, jak się w tym wszystkim odnaleźć.
Zawartość butelki najwyraźniej się skończyła i to było niepokojące. Naprawdę przydałby się jakiś inny sposób na poradzenie sobie z tym, co się stało. Czyli właściwie z czym? Potrzebował chwili, żeby sens Gabrielowych słów do niego dotarł. I choć nie miał ochoty rozmawiać o tym, co łączyło go z Abbeyem - to w końcu wciąż tajemnica, choć najwyraźniej marna - to chyba się nie dało, byli w to zbyt mocno zaplątani wszyscy razem.
- Co to znaczy? Wy... Rozstaliście się? Co się stało...?
Też wszedł całkiem do namiotu, choć dotarło do niego, na jak małej powierzchni się znajdują, jak blisko muszą przez to siedzieć i jak bardzo to może być trudne przez te najbliższe trzy tygodnie. A zwłaszcza teraz.
Powinien się ucieszyć, że już najwyraźniej nikt nie wchodzi między niego a Abbeya, ale... Gabriel miał zbyt smutne oczy.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   09.08.16 11:47

Kiedy tylko po kilkunastu próbach schował butelkę między ubrania, odetchnął naprawdę bardzo ciężko. Chciał wyjąć kolejną, w końcu taki był plan, chciał się nawalić, ale alkohol najwyraźniej nie chciał wejść, nigdy nie wchodził, gdy była taka potrzeba. Przez dłuższą chwilę wpatrywał się naprawdę tempo w swoją torbę, kiedy wreszcie zauważył kolejny skarb jaki skrywała. Ten odtwarzacz leżał tam, sam, na boku, nie więc myśląc ani chwili dłużej wyciągnął go na wierzch i puścił muzykę. To było takie proste, jak głupi dźwięk mógł sprawić u niego ukojenie, działał jak lek na ból głowy, łagodził cierpienie, a kawałek jaki poleciał... miał wyryty na skórze, posiadanie brata tatuatora było u niego bardzo widoczne. Usiadł po swojej stronie materaca, tuż pod końcem namiotu, przy materiale i spojrzał na wewnętrzną stronę swojego przedramienia, gdzie miał wypisany refren. Spojrzał na Felixa kiedy zbliżał się ten moment i razem z muzyką wymruczał niemrawo pod nosem słowo w słowo.
- And I'll love the world, like I shoud... For all of the time, that I never could. - to były tak ważne słowa, że chciał, aby i Felix zanotował je sobie w głowie. Dawały wrażenie... nowego rozdziału, nowej szansy, właśnie takiej, którą dostał Felix. Muzyka leczyła.
Przez krótką chwilę nic nie mówił i pozwolił bujać się głową do rytmu, aż w końcu pozbierał w myślach wszystko, co chciał powiedzieć. Teraz nie był po niczyjej stronie, jedyna osoba jaka mu została, to Jesse, więc teraz to wszystko jedno co powie.
- Nigdy ze sobą nie chodziliśmy. Dzisiaj rano spotkaliśmy się przy zatoczce, byłem tak szczęśliwy, że go widzę, że rzuciłem się na niego na przytulenie. - przymknął na moment oczy. - Abbey wpadł w błoto białą koszulą, jednak ja tego nie zauważyłem, za to kiedy w końcu zdałem sobie z tego sprawę... przestraszyłem się. Ściągnąłem mu koszulę, żeby zamoczyć ją w wodzie, aby błoto się nie wżarło. Abbey wpadł w gniew, zaczął przeklinać i mówić, że nigdy nie zastanawiam się nad tym co robię. Oddałem mu wszystko, byłem tak wściekły, cały czerwony, chciałem mu powiedzieć jak bardzo jestem zły i jak bardzo mnie to boli, ale... - urwał z otwartymi ustami i wstrzymanym oddechem, a następnie skierował na niego jakieś takie... przyciemnione, złote oczy. - Przeprosiłem go i odszedłem płacząc, chcąc podciąć sobie krtań. Na ognisku czułem się już lepiej, ale przyszła Tosia, sam słyszałeś co mówiła. Abbey siedział w lesie przy świeczkach, bawił się woskiem, przyszedłem i powiedziałem, że chciałem sprawić czy wszystko w porządku, ale zostałem odesłany, potem dodał, że lumos mnie przerasta. - zamknął oczy i zagryzł wargę tak bardzo, że cudem nie zrobił sobie krzywdy kolczykiem, a na szczęście tylko przegryzł się zbyt mocno. Często to robił, często chodził z krwawymi ustami, naprawdę często i nawet wtedy kiedy był wesoły, gryzł wargę nawet nieświadomie, więc i teraz poleciała stróżka, którą szybko wytarł. Pomagało mu się to skupić? Może.
- Najwyraźniej nie jestem już dla niego tak ważny. - dokończył wreszcie. Macie, co chcieliście.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   09.08.16 12:43

Siedział w milczeniu i obserwował chłopaka. Albo był nieprzewidywalny, albo po prostu Felix za słabo go znał. Jasne, że to drugie, choć właściwie te dwie opcje się wcale nie wykluczały. W każdym razie o ile chowanie butelki było spodziewane (choć liczba nieudanych prób była zaskakująca), tak to, że Krukon wyjął odtwarzacz i puścił muzykę, śpiewając fragmenty, już nie. Ale Felix lubił takie momenty. Były w tym emocje, przez które trochę czuł się jak intruz, ale ich wyjątkowość urzekała. I właściwie jedyną myślą, jaka mogła pojawić się w jego przeżartym przez rysunek mózgu, było "narysowałbym go".
I kiedy piosenka się skończyła, a Gabriel jakby wrócił do rzeczywistości, Gryfon sam poczuł, jakby spadł z dużej wysokości i mocno uderzył o ziemię. Nieprzyjemne, ale w końcu sam zapytał, odpowiedź musiała wreszcie nadejść.
Ciężko się tego słuchało. Zbyt wiele żalu, zbyt wiele niepotrzebnej krzywdy. Wiedział, że Abbey potrafił być... Toksyczny, jasne, przekonał się o tym na własnej skórze, ale chyba jeszcze nigdy tak mocno. Nie, żeby miał wiele okazji, może w tym rzecz. I powiedział Abbeyowi, że nie jest ze szkła, ale Gabriel najwyraźniej był. A Abb chyba zupełnie nie wiedział, jak się ze szkłem obchodzić.
- Naprawdę ci na nim zależy - stwierdził, bo choć chciał zapytać, to było jakby zbyt oczywiste. Tylko seks, tak? Abbey, idioto.
Nie starł całej krwi i Felix odruchowo wyciągnął rękę, ale wpół drogi gwałtownie ją cofnął. Nie. Żadnego dotyku. Jak przyjacielskie przytulenie jeszcze mogłoby wchodzić w grę, tak to byłoby zdecydowanie nieodpowiednie, zbyt intymne.
- Jeszcze tam obok - mruknął.
Tego, że Gab miałby nie być już taki ważny, nie rozumiał. Między tą dwójką Krukonów było coś dziwnego, za czym zupełnie nie nadążał.
- Powiedział mi dzisiaj, że nie jest w stanie przestać się z tobą spotykać, bo za bardzo cię lubi. Jesteś pewien, że... To nie tylko chwilowy dramat, jaki robi...? Merlinie, nie wiem. Nie wyglądał, jakbyś nie był ważny. - To były słowa, które przychodziły z trudem, bo choć ustalili rano, że to między nimi to raczej teraz nic zobowiązującego, to jednak myśl, że miałby go na wyłączność, była przecież tym, czego chciał, odkąd tylko się dowiedział, że jest inaczej. Ale jednak... No nie, nie potrafił się z tego teraz cieszyć.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   09.08.16 14:46

Kiedy tylko skończył się pierwszy kawałek, od razu poleciał kolejny. Tym razem jednak Gabriel ściszył nieco głośność, aby nic nie zakłócało ich rozmowy, a jedynie dodawało lekkiego uroku do całej atmosfery, tak, dokładnie, muzyka naprawdę działała cuda, a Gabrielowi było dzięki temu lżej na sercu. Kiedy w końcu się wygadał, też poczuł się lepiej. Nigdy nie był fanem trzymania wszystkiego dla siebie, posiadanie na własność niektórych informacji nigdy nie było jego zdaniem zdrowe, próbując dźwigać fakt ich istnienia w samotności... to się po prostu nie sprawdzało. W głębi serca cieszył się też, że Felix tu przyszedł, zapytał, zainteresował się, że po prostu był, jakiś człowiek obok. Monofobia też nie była fajna i nawet głupi fakt bytu obok był dla niego ukojeniem, którego potrzebował. Słysząc o tym, że zależy mu na Krukonie, poczuł jakby gruby sznur zaciskał się na jego szyi i uniemożliwił mu oddychanie. Zależało, tak, ale co z tego, gdy tylko Gabrielowi zależało. Zauważył oczywiście jego gwałtowne cofnięcie dłoni i dopiero kiedy Felix zwrócił uwagę na to, że nie przetarł do końca krwi, zdał sobie sprawę co chciał zrobić. Kąciki jego ust uniosły się na dosłownie sekundę w górę, to było tak śmieszne i dziwne, że się tak przed sobą bronili, nie dotykaj, nie patrz, nie rozmawiaj, nie zwracaj uwagi. Zupełnie jakby ktoś postawił między nimi gruby mur i kompletnie zakazał jakichkolwiek kontaktów... a może tak było?
Skinął jednak głową i wytarł się do końca, na chwilę znowu łapiąc kolczyk, który postukał mu między zębami. Kryzys zażegnany, choć pewnie jeszcze przez chwilę krew będzie lecieć i czerwienić mu usta. Słysząc zaś jego następne słowa, spojrzał ponownie na swoje nogi próbując zanalizować to, co usłyszał. Abb czemu tak kłamiesz.
- Nie... nie sądzę, że jeszcze jestem dla niego kimś ważnym. Było mi z nim bardzo dobrze, wytrzymywałem naprawdę wszystko, ale... najwyraźniej może przestać się ze mną widzieć. Jeśli kiedykolwiek usłyszysz z jego ust "przepraszam", powiedz mi o tym. Chciałbym wiedzieć jak bardzo nie byłem godny tego słowa.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   09.08.16 16:12

Nie mógł wiedzieć, że jego obecność jako taka w jakiś sposób pomagała Gabrielowi. Gdyby jednak wiedział, naprawdę by się ucieszył, że mimo wszystkich dzisiejszych spięć (podcinanie krtani wciąż krążyło mu po głowie i napawało absolutnym przerażeniem), udało się chłopakowi przynajmniej trochę uspokoić. Oczywiście, pewnie lepszy efekt dałoby wsparcie kogoś innego - przyjaciół czy Abbeya, gdyby go akurat naszło na wspieranie, ale... Cóż, było, co było. Muzyka, dość przypadkowy Gryfon i możliwość rozmowy. Czasem to rzeczywiście wszystko, czego było trzeba.
Czy Gabriel się uśmiechnął, kiedy Felix wyciągnął do niego rękę? Cóż, może rzeczywiście wyszło zabawnie. Niemniej tak, stał między nimi mur. Postawiony niezależnie od nich, ale taki, który nie mógł zostać zburzony. Granica ułożona ostrokołem, strzegąca uczciwości wobec kogoś, kto z jakiegoś powodu rozdawał tu karty. Gryfon nie znosił, kiedy ktoś mu coś narzucał i o wiele bardziej wolałby sam ustalać zasady, takie, na które zgodziliby się wszyscy, ale coś w tej relacji kazało mu się dopasować. I dlatego teraz trzeba było się pilnować. Bo można było patrzeć, rozmawiać i dotykać każdego, tylko nie Gabriela. Uciekł wzrokiem. Tylko milczeć nie zamierzał.
- To wszystko nie ma sensu, wiesz? A ty już w ogóle tu nie zawiniłeś. Może, zamiast przekreślać wszystko, powinniście ze sobą jeszcze raz porozmawiać? Na spokojnie, bez złości i żalu. Bo jeśli było ci naprawdę dobrze - wam, bo jemu też musiało, skoro mi dzisiaj to powiedział - to może warto spróbować - stwierdził cicho. A potem przyszło coś w rodzaju frustracji. Wyciągnął się na plecach, na tyle daleko od chłopaka, na ile było to możliwe na takim materacu i ukrył twarz w dłoniach. Leżał tak kilkanaście sekund, po czym zabrał ręce i zaczął się wpatrywał w materiał namiotu. - Merlinie, nie wierzę, że to powiedziałem - mruknął. Dbanie o własny interes - robisz to źle.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   09.08.16 17:01

Najgorsze było to, że Gabriel też się czuł, jakby coś mu zabraniało dotykać czy mieć kontakt z Felixem. Nawet jeśli chciał, to miał wrażenie, że to jest czyjeś, że nie wolno, że to pogwałcenie jakichkolwiek norm i zasad, ale jak to z Gabrielem jest - jego buntownicza dusza długo tego nie wytrzyma, bo zasady są po to, żeby je łamać, więc prędzej czy później dojdzie do ich złamania. Nie będą całe życie wzbraniać się przed dotknięciem siebie. Będą przecież spać na jednym materacu, ciekawe jak im pójdzie.
Spojrzał znowu na swoje dłonie, które zaczął ze sobą plątać. Jego blond włosy jakby chcąc odgrodzić go od wszelakich spojrzeń, zsunęły się z jego uszu tworząc wokół jego twarzyczki swoistą kurtynę. Musiał w tamtym momencie wyglądać jak jakiś wykwintny model tumblra.
Poruszył niespokojnie wysłuchując słów Felixa i zamknął oczy mniej więcej w tym samym momencie co on padł na plecy. Przez tą krótką chwilę nic nie mówił, a gdy brunet westchnął nad tym co powiedział, samemu Gabrielowi przez twarz przeszedł lekki uśmiech.
- Wiesz co... powinniśmy dać sobie spokój. - odparł krótko. - Żaden z nas nie chce tego powiedzieć ani się przyznać, ale prawda jest taka, że obaj zakochaliśmy się w tym samym chłopaku, który rani, a w dodatku wylądowaliśmy w jednym namiocie i na jednym materacu. To jest tak absurdalne, że chyba bardziej się nie da. - zamknął oczy i wtedy poczuł jak coś ścieka mu na dłoń, szybko więc uniósł powieki i zobaczył spływającą, czerwoną kropelkę. Brawo frajerze, bardziej się nie dało ugryźć wargi.
- Kurde... - mruknął niewyraźnie pod nosem i zdał sobie sprawę, że poleciało mu to po brodzie, a potem zaczęło skapywać na doń. Nie leciało jak szalone, nie było tego dużo, ale było. Wyprostował głowę i przyłożył dłoń do brody, by nie zaplamić nic dookoła, a następnie skierował wzrok na Gryfona. - Masz może chusteczkę?




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   09.08.16 18:18

Dać sobie spokój? No, może i to była właściwa rada. Przydałoby się tak nie spinać, spróbować traktować się normalnie, najzwyczajniej na świecie, jak każdego innego. Zapomnieć o absurdalnych ograniczeniach i stosować się tylko do tych sensownych, co do których się zgadzają. Przestać być marionetkami w rękach Abbeya, który robił z nimi, co chciał. Bo o to chodziło z daniem sobie spokoju, prawda...?
- Szkoda, że żaden z nas nie zna odpowiedzi, kogo kocha ten, który rani. O ile w ogóle kogoś - westchnął ciężko. Co do tego naprawdę nie było pewności. W ranieniu Abbey był świetny. W przywiązywaniu się, w uczuciach? Już bardzo niekoniecznie. Ale przecież Felix obiecał sobie, że to nie będzie miało znaczenia. Nie miał pojęcia, na ile założenie pokrywało się z rzeczywistością, a na ile to sobie wszystko tylko wmawiał, będąc daleko od wyleczenia się z tego zauroczenia, ale... Musiało być dobrze, tak? Bez przejmowania się Abbeyem. Chociaż przez chwilę.
- Tak, to jest absurdalne, ale chyba się nie pogryziemy, nie...?
Spojrzał na niego w reakcji na to ciche kurde i to, co zobaczył, natychmiast poderwało go z miejsca. Sięgnął po swoją torbę i, kompletnie zdenerwowany, zaczął ją przeszukiwać, chcąc wydobyć chusteczki, które przecież na pewno powinny gdzieś tam być. W końcu je znalazł, razem z butelką wody. Zmoczył lekko jedną chusteczkę i zbliżył się do chłopaka, żeby przyłożyć mu ją do ust. Rana była niepozorna, ale krwawiła chyba coraz mocniej.
- Przytrzymaj - rzucił, a kiedy Gab przejął prowizoryczny opatrunek (jeśli to w ogóle można była nazwać opatrunkiem), Gryfon zmoczył kolejną chusteczkę, żeby przetrzeć mu brodę i zakrwawioną rękę. Rzeczywiście dobrze by było niczego nie pobrudzić... W końcu krew schodziła ciężko. - Możesz jednak nie gryźć? - spytał na wpół zmartwiony, na wpół rozbawiony, odsuwając się nieco.
Nie dotykać, tak? Dzisiaj, jak widać, wszystko im świetnie wychodziło.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   09.08.16 22:31

Wywrócił szczerze oczami, kiedy Gryfon wspomniał o gryzieniu się w namiocie. Dalej bawiła go ta cała sytuacja, tak naprawdę czuł się przy nim bezpieczniej niż przy Abbeyu, chociaż... tak naprawdę to pewnie przy każdym innym człowieku można było czuć się bezpieczniej, Krukon w końcu nie przejmował się zbytnio szanowaniem innych. Wtedy też dotarło do niego w jak bardzo beznadziejnej sytuacji się znalazł, właśnie miał obok siebie z pewnością przyszłego chłopaka Abbeya czy coś w tym stylu, no i z pewnością będzie widział tę informację w gazecie, którą znowu ciśnie na ścianę. To wszystko dlatego, bo... och, nie miał już sił. Jest tu tyle wody, że może jednak się utopi.
Z lekkim zdziwieniem, jak i rozbawieniem obserwował jak Felix nerwowo przeszukuje torbę w poszukiwaniu chusteczek. W sumie to było normalne, Gabrielowi nie raz się to już zdarzyło, ale Felix... chyba nie był do tego przyzwyczajony. Ze stoickim spokojem obserwował jak ten zajmuje się jego malutką raną. Oczywiście przytrzymał chusteczkę i niczym grzeczne dziecko dawał się wytrzeć brunetowi, na koniec z lekkim uśmiechem przyjmując do siebie jego słowa.
- Tak... tak, postaram się. Dziękuję bardzo. - skinął głową i westchnął głęboko, zaciskając zaraz dłoń na koszulce. Zupełnie się tego nie spodziewał, ale po policzkach poleciały mu łzy. Nie było ich dużo, a on chyba nawet nie zdawał sobie sprawy z ich istnienia. Oj tak, zajebiście udany dzień.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   09.08.16 23:30

To właściwie było całkiem zabawne, że wyraził nadzieję, że się nie pogryzą, po czym Gabriel się, cóż, pogryzł. Ironiczne, ale i świetnie wróżące na przyszłość, nie ma co. Od postanowienia odnośnie pokojowego nastawienia do pierwszej krwi - trzy minuty. A przed nimi jeszcze trzy tygodnie. Nawet nie chciał się zastanawiać, jak to będzie wyglądać. Było zbyt nieprzewidywalnie.
Tak, nie był przyzwyczajony do krwi. Do rozgryzania sobie skóry, do ran, do bólu. Nie zastanawiał się nad tym, dlaczego Gabriel przyjął to tak spokojnie, bo najważniejsze było w tej chwili tylko to, żeby jakoś naprawić kryzysową sytuację. Co prawda mógłby wpaść na to, żeby wykorzystać któreś z zaklęć, ale rzadko magiczne sposoby przychodziły mu na myśl jako pierwsze. Sięgał raczej po zwykłe, mugolskie rozwiązania - i tu na przykład już pamiętał, że z suchą chusteczką mógł być ten problem, że przyklei się do rany, a mokra nie. Nie dałby rady ukryć tego, że jest mugolakiem, nie było szans.
Gdzieś całkiem uciekło to, że nie patrzeć, nie rozmawiać, nie dotykać. Dlatego przyglądał mu się teraz uważnie, a w pewnej chwili zmarszczył brwi, bo wydawało mu się, że... Nie, to nie miało sensu. Ale pewności nie miał, a nie mógł odpuścić. Bohaterski Gryfon, pierwszy na ratunek w przypadku krwi i... płaczu? Powoli wyciągnął dłoń, żeby dotknąć jego policzka. Był mokry. Czyli dobrze mu się zdawało. Cofnął dłoń, rozcierając kciukiem łzy Gabriela po palcach.
- Dlaczego... Dlaczego płaczesz? Co się stało? Zrobiłem coś nie tak? - spytał zaniepokojony, nie mając pojęcia, jak zareagować. Na krew mokra chusteczka, ale na łzy?


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   10.08.16 2:16

Gabriel też nie dawał rady ukrywać tego, że jest mugolakiem.
Wolał sprać koszulę niż wyczyścić ją zaklęciem. Chciał iść po ciemku zamiast pomyśleć o lumos. Wziął otwieracz do butelek zamiast załatwienia sprawy różdżką. Tak już było i koniec, oboje chyba doskonale zdawali sobie z tego sprawę, przywyknięcie do magicznego świata po tylu latach dalej nie było tak łatwe, prawda?
Nie cofnął się ani odrobinę przed dłonią Felixa, bo dopiero wtedy zdał sobie sprawę, że... poleciały mu łzy. Poleciały mu łzy, podświadomie, bo dalej czuł się okropnie. Myślał, że już… że już wszystko wypłakał, wyrzucił, że teraz zostanie tylko sucha skorupka gotowa zemścić się za każde złe słowo skierowane w jego stronę. Myślał, że tak było, ale jego ciało dalej było roztrzęsione tym wszystkim. Sam też przetarł czerwone policzki, a kiedy Felix zadał mu te pytania, pokręcił głową.
- Nie… nie… ja po prostu... jestem beznadziejny. - zamknął oczy. - Zgaśmy lampę i chodźmy spać… zbyt dużo wrażeń jak na jeden dzień.

zt x2




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   10.08.16 2:40

2/3 sierpnia

Kręcił się jeszcze dłuższą chwilę po plaży, zanim zdecydował się wrócić do obozu. Nie miał pojęcia, ile czasu mogło minąć. Spotkali się o północy, wciąż było ciemno, ale nie miał zegarka, wyczucia czasu, niczego. Był tylko on i jezioro. I ta sytuacja, której zupełnie nie rozumiał. Potrzebowali ilu? Trzydziestu sześciu godzin? Półtorej doby, tak mniej więcej. Półtorej doby, żeby przejść od ustalania kolejnej wspólnej próby do rozstania. Leżał na kamieniach jeszcze jakiś czas, odkąd Abbey zniknął w lesie. Nie mógł za nim iść. Nie chciał. Chyba tą deklaracją, czy właściwie brakiem deklaracji o zaryzykowaniu wszystkiego, przekreślił wszystkie możliwości. I czuł, że to dobra decyzja. Tak miało być, dzięki temu będzie się lepiej czuł.
Co nie zmieniało faktu, że kiedy to do niego dotarło, zupełnie zapomniał, jak się oddycha.
Był spokojny przez całą tę trudną rozmowę - trudną, bo o Gabrielu, którego to nie on powinien bronić, ale po wczoraj nie potrafił inaczej - tyle że nie był przygotowany na pożegnanie. Nie takie. Z wyznaniem, którego się nie spodziewał i którego teraz tak bardzo nie chciał. Z pocałunkiem w nadgarstek, pocałunkiem, który palił żywym ogniem nawet teraz, kiedy chłopaka już dawno tu nie było. Nawet nie zdawał sobie sprawy, że totalnie rozdrapał to miejsce, bezwiednie, próbując pozbyć się tego ostatniego wspomnienia. Byłoby prościej, gdyby rozstali się w złości.
W końcu jednak trzeba było iść do namiotu. Przemarzł na kość, nadgarstek cały czas go bolał, a głos drżał, choć sam nie wiedział, czy płakał. To wszystko uderzyło za mocno, jakby niwelując całe starania, żeby nauczyć się bez niego. Byłoby łatwo. Byłoby łatwo, gdyby nie to durne kocham, którego tak bardzo łaknął. A teraz okazywało się, że dostał je, żeby w tej samej sekundzie stracić. I to było gorsze, niż gdyby nie dostał go nigdy.
Do namiotu wszedł ostrożnie, starając się nikogo nie obudzić. No tak, spali już. Zmęczeni atrakcjami całego dnia, spokojni, usnęli, zanim on zdążył wrócić. Marzył teraz o tym samym. Ale nie myślał, żeby rano to wszystko okazało się tylko złym snem. Wręcz przeciwnie - liczył, że rano wciąż Abbeya nie będzie w jego życiu. Z tym tylko, że rano miał być z tym już pogodzony.
Zdjął garnitur i przebrał się w piżamę. Było mu zimno, ale zostanie w codziennym stroju nie wchodziło w grę. Może w śpiworze rozgrzeje się wystarczająco mocno. Wgramolił się do środka i, leżąc na plecach, czekał na sen. Jego serce biło w zaskakująco normalnym tempie i tylko ciężki oddech świadczył o tym, że coś poszło źle. Znowu.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   10.08.16 3:34

W namiocie było tak cicho i tak spokojnie, współlokatorzy spali, wszyscy na polu pewnie też już dawnie położyli się spać, wszyscy mogli zamknąć oczy i odlecieć do krainy snów, ale nie on. On grzebał się w swoim śpiworze z dziwną pustką obok. Felix nie wrócił, nie przyszedł, był gdzieś i Gabriel poważnie ciekawił się gdzie. Żartował sobie w głowie, że jak tu sam na tym materacu leży, to przeciąg ma, zimno jest i jakoś tak za dużo miejsca. Czuł się tak samotnie w swym nie spaniu, że zaczął śmiać się ze swoich własnych sucharów w głowie, a kiedy poczuł już, że się stacza, wygrzebał się w końcu ze swojego śpiwora i wyciągnął z torby sweter, który prędko wciągnął przez głowę. Wyciągnął też papierosy oraz zapalniczkę, a następnie wysunął się z namiotu, by stanąć na mokrej trawie w dobrym kierunku, aby dym nie wlatywał na niego. Nie wiedział co mógł zrobić jeszcze aby zasnąć, nic nie mógł zrobić, mógł błagać o sen, ale to i tak nie poskutkowałoby. Spalenie papierosa zajęło mu z trzy minuty, po czym znowu wsunął się do środka i niemalże od razu wtarł w dłonie krem o zapachu słodkich wisienek, który od razu zneutralizował przykry zapach, zaś do ust wsunął cukierka, bo tak.
Po tym wszystkim zdjąl sweter i ponownie wsunął się do śpiwora, przez chwilę zastanawiał się nawet nad tym, aby wymyślić kolejne suchary i tym jak mu pusto i samotnie na tym materacu, ale wtedy do środka wszedł Felix - cóż jego piękne oczy widzą, niczym kopciuszek po północy. No i piękne oczy zobaczyły piękne widoki, bo Gabriel kompletnie się nie spodziewał, że mu się będzie Lockwood tak przed obliczem przebierał, no ale jak już udawał, że spał to spał.
Kiedy Felix w końcu się ułożył, Foks niemalże od razu wyczuł jego oddech, co ani trochę nie znaczyło nic dobrego. Postanowił się jednak ujawnić i wysunął się nieco bardziej ze swojego śpiwora.
- Ciężko oddychasz, co się stało? - król delikatnego podejścia wrócił.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   10.08.16 3:52

Ruch zaraz obok nie był czymś, czego się spodziewał. Choć przecież ludzie się ruszają przez sen, tak? Ale nie mówią. Nie pełnymi zdaniami, świadomie, nawiązując do rzeczywistości. No nie, tak się po prostu nie dzieje. A to mogło oznaczać tylko jedno - Gabriel nie spał. NIE SPAŁ. Dlaczego nie wziął tego pod uwagę, kiedy zaczął się rozbierać na środku namiotu, zamiast w śpiworze...? Zresztą, nieważne. Było koszmarnie ciemno. I to teraz nie był problem. Właściwie na całej liście potencjalnych problemów, którymi mógł się teraz przejmować, to znajdowało się naprawdę, naprawdę nisko.
Wyżej za to był fakt, że Gabriel wyczuł, że coś jest nie tak. A on nie chciał rozmawiać. Chciał, żeby po prostu było już dobrze. Z drugiej strony jeśli miałby z kimś porozmawiać, to Gabriel nadawał się do tego jak mało kto. Może właściwie nikt inny nie nadawał się wcale.
Udało mu się jednak zachować na tyle przytomności umysłu, żeby zadbać o to, by nikt inny ich nie usłyszał. Bo skoro Gab nie spał, to diabli wiedzą, jak z resztą. Dlatego sięgnął po swoją różdżkę i rzucił szybkie Muffliato na śpiące rodzeństwo. Teraz chyba mógł odpowiedzieć. Różdżka wróciła na swoje miejsce, a Felix odwrócił się w stronę Krukona.
- Chyba jest tak, że żaden z nas nie może z nim być. Zostawił mnie - stwierdził spokojnie, jakby zupełnie go to nie obchodziło, nawet jeśli oddech go zdradzał. Sam nie wiedział, czy obchodzi. Pewne aspekty na pewno - to dlatego kolejny raz zupełnie bezmyślnie zaczął drapać pocałowany nadgarstek. Ale część nie. I jak do tej pory nigdy nie miał tak mieszanych uczuć po rozstaniu. Oby to oznaczało, że łatwiej się z tego wyleczy. Teraz wreszcie całkowicie.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   10.08.16 4:12

Z ciekawością obserwował jak to Felix rzuca zaklęcie na rodzeństwo, powinien zapamiętać to dokładnie, bo był pewny, że przydałoby się mu to jeszcze kiedyś. Teraz jednak chciał skupić się na tym, co Felix mu mówił. Zdawał sobie sprawę z tego, że mógł nie chcieć z nim rozmawiać, ale był pewny, że trzymając to dla siebie… nie będzie to na pewno nic dobrego. Właściwie to sam Foks czuł się już… o wiele lepiej niż przy ostatniej ich rozmowie, ten lis był niczym kameleon. Oczywiście wysłuchał w skupieniu tego, co miał mu do powiedzenia Gryfon, jego reakcją nie było troskliwe "nie martw się", za to… właściwie, to się uśmiechnął.
- Robimy jakiś klub skrzywdzonych? - zaproponował żartem i opatulił się mocniej śpiworem, bo było mu masakrycznie zimno.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   10.08.16 4:31

Nie wiedział, czego się spodziewał po odpowiedzi Gabriela. Pytań o to, co się właściwie stało? Najprawdopodobniej. Rosie pewnie by o to pytała. Martwiłaby się i chciałaby wiedzieć wszystko. Ale Gab to nie Rosie. Co było błogosławieństwem z wielu powodów, a pierwszy był najważniejszy, czyli generalnie nie chciał tego po prostu przerabiać jeszcze raz. Ale nie, Krukon zażartował. I to było już. Cała drama jakby zniknęła. A on nawet parsknął śmiechem, naprawdę szczerze.
- Jasne. Jakie będziemy mieć przywileje? Jakieś zniżki gdzieś? - zapytał szczerze zainteresowany, bo przecież nie zamierzał dołączać do klubu, z którego nie będzie miał żadnych wymiernych korzyści. Chyba że korzyścią miałoby być robienie czegoś z Gabrielem, co mogłoby być ciekawe. Wtedy też dobrze. Klub Skrzywdzonych. Tak. Kwintesencja początku tych wakacji.
- Wytłumacz mi tylko, czemu właściwie cię broniłem. Bo od tego się chyba zaczęło. Rzuciłeś na mnie Imperiusa, przyznaj się  - zaśmiał się, bo tak naprawdę było mu wszystko jedno czemu. Chyba bardziej od ustalenia powodu (którego Gabriel przecież nie mógł znać) chodziło o poinformowanie go, że tak to wyglądało. Żeby Gab wiedział, że nie wszyscy chcą go tylko skrzywdzić. Bo czasem jest szansa na to, że twoim sojusznikiem okaże się ktoś zupełnie niespodziewany.
Próbował zawinąć się jakoś mocniej w śpiwór, ale już bardziej się nie dało. A tu naprawdę było zimno. Tyle magii, a nikt nie umiał zrobić ogrzewania!


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   10.08.16 5:04

Skinął głową kiedy Felix zapytał o przywileje, Gabriel od razu zaszczękotał zębami i zaczął mówić.
- Oczywiście. Będziemy mogli żalić się na swoje nieudane miłości i mieć pierwszeństwo do pianek. - zachichotał krótko. Tak, chciał w końcu zakończyć tą chorą farsę, chciał żyć i śmiać się jak normalny, zdrowy człowiek i nie myśleć nad tym całym złem, które ich spotkało. Obóz zaczął się okropnie, ale czy ktoś powiedział, że musiał być taki cały? Przecież po deszczu przychodzi tęcza… czy coś w tym stylu. Kiedy Felix zaczął mówić o bronieniu go, Gabriel w pierwszym momencie się przestraszył. Miał wrażenie, że zrobił coś złego, że on nie chciał i przeprasza, ale kiedy tylko przyszedł krótki żart, dotarł do niego również ten paradoks "Felix go bronił". Bronił go przed Abbeyem.
- Wcale nie… to mój urok osobisty. - odparł bezbronnie, ale i z pewnym humorem. Będzie musiał potem porządnie zanalizować sobie to, czeggo się właśnie dowiedział.
Cały czas było mu lodowato, więc zadzyndzał jezcze raz zębami, śpiwór nie pomagał.
- Zimno..




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   10.08.16 5:22

- Okej. Ale ja mam pierwszeństwo pierwszeństwa do pianek. Innymi słowy - pierwsza moja! - naprawdę się śmiał i zupełnie nie mógł tego powstrzymać. Nie żeby próbował. Gdyby nie to, że udało mu się włączyć myślenie chociaż na chwilę, pewnie obudziłby Leo i Amelię, ale teraz nie stanowiło to problemu. Mógł się śmiać. Tak po prostu. Jakkolwiek absurdalne nie było to, że raptem może godzinę temu został sam, a teraz śmiał się jak głupi w towarzystwie... Byłego chłopaka swojego byłego? Czy kimś w tym guście. To było absurdalne, od początku. Abstrakcyjne. I to chyba do tego stopnia, że nie mogło wyjść krzywo.
- Czyli Imperius. Zapamiętam to sobie! - odparł ze śmiechem. To było... Tak piekielnie normalne. I uspokajające. Wreszcie.
Z zimnem obaj mieli problem. I Felix już kiedyś sobie z tym poradził, kiedy podobna sytuacja była w towarzystwie Rose, ale... No... To nie była Rose. To był Gab. A między nimi był mur, tak? I zakazy.
Chociaż... Władca marionetek zniknął z obrazka. A to mogło oznaczać, że jedyny mur, jaki między nimi stał, to ten, który postawili tam sami. To z kolei oznaczało, że mógł traktować Gabriela po przyjacielsku. Rozmawiać, patrzeć, dotykać. I jedynym obostrzeniem były rzeczy, których się z przyjaciółmi nie robiło. Ale to akurat żaden problem.
- Możemy... Tylko nie wiem, co ty na to. Bo mój śpiwór jest szeroki, a ty jesteś chudy, więc mógłbyś przyjść do mnie. I dodatkowo przykrylibyśmy się jeszcze twoim rozpiętym śpiworem. Jeśli to nie pomoże, to nie wiem co. Tylko... Nie wiem, czy proponowanie ci tego jest w porządku - skończył cicho, naprawdę mocno speszony. I zaczynał żałować tej propozycji od pierwszej sekundy, kiedy ją zwerbalizował. Co go właściwie podkusiło...?!
Rose mnie zabije.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   10.08.16 17:00

Otworzył szeroko oczy kiedy Felix zabrał sobie prawo do pierwszej pianki, no jak tak można w ogóle robić!? Niemalże od razu na jego twarzy wymalowało się oburzenie jak i niewiarygodny wręcz smutek, oczywiście odpowiednio wyreżyserowany na potrzeby sytuacji.
- To nie fair... - odparł smutno, ale zaraz sam zaczął śmiać się ze swojego małego foszka, który najwyraźniej już mu przeszedł. To było naprawdę śmieszne, że jeszcze jakiś czas temu wszyscy uważali, iż będą skakać sobie do gardeł, a tak naprawdę założyli sobie klub. W pewnym momencie w głowie Gabriela zaczęło migotać jasne "czy tak miało się stać?", "czy tak właśnie miało być?", "a co jeśli powinno być inaczej?", odpowiedzi na te pytania jednak chyba nigdy nie dostanie, z czym musiał się pogodzić, a miał wrażenie, że zrobi to z zaciśniętym gardłem, bo co jeśli mogło być lepiej? Zawsze mogło być lepiej, zawsze coś mogło pójść w innym kierunku, ale przypominając sobie Abbeya miał wrażenie, że lepiej skończyć się nie mogło. Skoro chciał obu, to nie dostanie żadnego, tak właśnie powinno być.
- Jaki tam Imperius... po prostu jestem świetny. - odparł z dumą i zaciągnął rękawy swojej bluzki na dłonie, by troszkę bardziej je ogrzać. Kiedy usłyszał propozycję Felixa uśmiechnął się szeroko pod nosem, to wszystko było coraz bardziej absurdalne. Brakowało mu jeszcze tylko jakiejś dzikiej przygody, picia wina pod gołym niebem, zrobienia czegoś naprawdę głupiego, ale skoro już idziemy w tę stronę - czemu nie wskoczyć do jednego śpiwora?
- Jasne, to jest pomysł. - skinął głową i podciągnął się do siadu, by rozpiąć cały swój śpiwór, którym mieli się dodatkowo okryć. Jakby włożył ten przygrubawy sweter, to by się prędzej tam zapocił niż ogrzał, więc... why not.




Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Felix Lockwood, Gabriel Foks, Amelia & Leo Slughorn   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Erised :: Fabuła :: Reszta Świata :: Wzgórza Szkocji :: Pole namiotowe-
Skocz do: