Share | 
 
Rosemary Blackburn, Alexander Lloyd, Ruby Connolly
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Rosemary Blackburn, Alexander Lloyd, Ruby Connolly   11.08.16 18:44

Rosemary Blackburn, Alexander Lloyd, Ruby Connolly
Uroczy, kolorowy namiot został postawiony dosyć szybko i sprawnie, nie grożąc nawet zawaleniem. Był wzorcowo rozłożony! Nie to żeby ekipa była specjalnie zżyta, ale na poziomie dogadania się. Był dosyć przestronny w środku, choć mogło się wydawać ciasno przez trzy wąskie materace, dwa pod ścianami namiotu i jeden po środku. Przynajmniej każdy miał własne łóżko!
Powrót do góry Go down
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Rosemary Blackburn, Alexander Lloyd, Ruby Connolly   12.08.16 10:52

Wakacje było po to, aby się podczas nich relaksować. Alex wiedział to chyba najlepiej ze wszystkich, tam bardziej, że właśnie podczas wakacji zdarzało mu się mieć najlepsze przygody (wyłączając oczywiście te, które miał w szkole z Philemonem). A to wdał się w jakiś dziki romans, a to odwalił coś dziwnego. Co jednak najlepsze, niczego nie żałował. Korzystał z życia jak tylko się dało i prawdę powiedziawszy, było mu z tym dobrze. Lubił zajmować czymś czas, lubił coś robić, dlatego siedzenie w namiocie nie było dla niego. Owszem, mógł tam spać, ale to wszystko. O wiele bardziej podobało mu się kręcenie po okolicy i zwiedzanie otoczenia, które miało naprawdę wiele do zaoferowania. Nawet zdążył znaleźć już swoje ulubione miejsce, do którego z pewnością będzie zaglądał niemal codziennie przez trzy tygodnie.
I chociaż namiot nie był jego ulubionym lokum, tak po całym dniu wypadało się chociaż pójść przebrać, tym bardziej, że słońce grzało niemiłosiernie, a co za tym szło, człowiek się pocił, a Alex nie lubił mieć uczucia mokrości pod pachami. Dlatego wtaszczył się do środka przekonany, że nikogo w środku nie będzie. Oh, jakież było jego zdziwienie, kiedy dostrzegł Rosemary siedzącą na swoim łóżku i czytającą książkę. Zaraz, co? Na Merlina, ona faktycznie czytała, zamiast poważnie korzystać z wakacji.
- No nie, co jest z wami nie tak? Książka? Serio? – Spojrzał na dziewczynę. W jego głosie nie było niczego ironicznego, czy negatywnego. Raczej dziwna bezsilność, bo przecież podczas ogniska natrafił na Elizabeth właśnie w podobnej sytuacji. – Aż tak ci się tutaj nudzi? – Podszedł do swoich rzeczy, aby znaleźć wśród nich czystą koszulkę.
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Rosemary Blackburn, Alexander Lloyd, Ruby Connolly   13.08.16 1:33

Rose faktycznie ten dzien planowała spędzić na czytaniu w namiocie książek. A konkretnie jednej, mugolskiej książki, całkowicie przypadkowej, można by rzec. Jaki był tytuł? Duma i uprzedzenie bodajże, tak. I w istocie sprawiało to jej ogromną przyjemność, kochała w końcu czytać wszelką literaturę. W walizce miała jeszcze cały stos książek, jak na przykład opowiadania Edgara Allana Poe czy wiersze najsławniejszych europejskich poetów. Urodzona Krukonka, co tu dużo mówić.
Przybycie Alexa jej nie zdziwiło, właściwie nie zwróciła na niego uwagi większej póki się nie odezwał. Podniosła na niego pytające spojrzenie.
- Hm? Lubię czytać, co w tym złego? - Na jego ciągłe zdziwienie wzruszyła ramionami. - Uznałam, że pewnie i tak nie będę miała natłoku zajęć. Nie jestem duszą towarzystwa, jak niektórzy. - Rzuciła mu znaczące spojrzenie i znów spuściła wzrok w tekst książki. - Tobie też by jakaś lektura nie zaszkodziła.
Czasem zastanawiała się jakim cudem Alex wylądował w jej domu. Nie to żeby był głupi, bo wcale tak nie uważała. Po prostu... Sądziła, że w Ravenclaw są raczej ludzie, którym choć trochę zależy na nauce, wiedzy. Miała wrażenie, że Lloydowi nie zależy wcale. Zatem dlaczego ten dom?
Powrót do góry Go down
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Rosemary Blackburn, Alexander Lloyd, Ruby Connolly   15.08.16 21:35

Nie mógł zostać obojętny na tak jawną profanację dobrej zabawy. Przecież od tego były wakacje! Nie mógł patrzeć, kiedy potencjał tak wspaniałych dziewczyn marnował się na bezsensowne siedzenia w namiocie. Nie miał tutaj oczywiście na myśli niczego zbereźnego, bo przecież aż tak wielkim zboczeńcem nie był. Niemniej jednak w sercu faktycznie liczył, że nikogo w namiocie nie będzie, a myśl, że jego koleżanki dobrze się bawią byłaby spełnieniem marzeń każdego, dobrego kolegi. Niestety, Rosemary postanowiła wyłamać się z jego wizji i zaczaić w namiocie, kryjąc przed światem realnym. Czy ten wyimaginowany faktycznie był dla niej przyjemniejszy?
- Czytanie samo w sobie nie jest złe, ale dziewczyno! Przegapisz wszystkie najlepsze rzeczy związane z tym wyjazdem – to aż prosiło się o to, aby załamać ręce. Nie uczynił tego jednak w trosce o własną reputację. – Nie musisz być duszą towarzystwa, aby dowiedzieć się, jak faktycznie wyglądają wakacje. Każdego roku spędzasz je nad książkami? – Spojrzał na nią z zainteresowaniem. Na Merlina, przecież Rose nie była brzydka, ani nic. Ba, była jedną z tych atrakcyjnych, z czego najwidoczniej nie zdawała sobie sprawy. – O dziwo przeczytałem w życiu więcej, niż ci się wydaję. Też to lubię, ale to nie znaczy, że za każdym razem mam żyć życiem bohaterów fikcyjnych. Wolę pisać własną historię po prostu żyjąc – stwierdził. A kiedy znalazł wreszcie koszulkę, której pragnął, bezceremonialnie zrzuciła brudną, świecąc przy okazji przed dziewczyną gołą (i co najważniejsze umięśnioną) klatą.
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Rosemary Blackburn, Alexander Lloyd, Ruby Connolly   16.08.16 10:21

To nie tak, że fikcyjny świat był lepszy. W końcu, poniekąd, samo bycie czarodziejem teoretycznie było czymś dzikim. Chociaż... Dla Rose zawsze świat z książek wydawał się ciekawszy. Jak to się mówi, trawa jest zawsze zieleńsza po drugiej stronie płotu. Tak czy inaczej, samo czytanie książki było dla niej miłym, jak najbardziej zajmującym zajęciem na każdą okazję, nie tylko podczas szkoły, ale też w wakacje.
- Najlepsze rzeczy... - powtórzyła z rozbawieniem. - Na przykład? Póki co nie wpadłam tu jeszcze na żadne dzikie atrakcje.
Poza pływaniem w środku nocy w jeziorze, rzecz jasna. Ale to inna sprawa! Nikt nie musiał o tym wiedzieć.
- Um... Tak, w sumie tak. Nie to żebym nie miała znajomych czy ciekawych przygód! - Chociaż nie miała, tak w gruncie rzeczy, poza siostrą i Felixem. - Po prostu książki są dla mnie równie ciekawe.
Wzruszyła ramionami. Wtedy jednak Alex zdjął koszulkę, a Rose złapała się na krótkim wgapianiu się w jego tors. Wbiła wzrok w strony książki z zawstydzeniem, nieznacznie się rumieniąc. Wstydź się.
Ucieszył ją fakt, że Alex też czytał. Pozory mylą i w tym wypadku, i to świadczyło o chłopaku jak najlepiej na tą chwilę.
- To jak dziś piszesz swoją historię? - uniosła brwi, nie podnosząc wzroku. Starała się udawać pogrążoną w czytaniu, żeby nie było, że goła klata Alexa robi na niej wrażenie. A robiła o tyle, że Rose w ogóle nie była przyzwyczajona do takich widoków.
Powrót do góry Go down
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Rosemary Blackburn, Alexander Lloyd, Ruby Connolly   17.08.16 21:08

W pewnych sprawach Alex miał swoje zdanie, które bardzo ciężko było zmienić. Postrzegał świat na swój własny sposób, który wydawał mu się najbardziej prawdziwy ze wszystkich teorii, spisków, wyobrażeń. Miał własne idee, własne poglądy. Nie bał się przy tym mówić tego głośno, kiedy tylko nadarzyła się okazja. Jak dzisiaj, kiedy to spotkał Rose w takich okolicznościach, które aż człowiekowi łamały serce. Nie był fanem marnotrawstwa, a Krukonka w jego oczach właśnie to czyniła ze swoim życiem.
- Bo nie chciałaś wpaść. Czasami, aby coś zobaczyć, trzeba się po prostu wysilić. A jeśli faktycznie ich nie widać, wystarczy zadbać samemu, aby się pojawiły – stwierdził. Nigdy nie miał problemu z przebojowym zorganizowaniem sobie czasu. Już samo granie z Philemonem w magiczne rzutki było idealnym przykładem. Miał wrażenie, że Rosemary nie potrafi się otworzyć na otoczenia na tyle, aby dostrzec, co ucieka jej przez palce. Cholera, ona była zbyt młoda, aby zachowywać się jak niedołężna babcia!
- W takim razie powiedz mi, Rosemary Blackburn, jaka była twoja ostatnia ciekawa przygoda? Co takiego ci się przytrafiło, by było godne zapamiętania i wspominania przez kolejne stulecia? Pamiętaj tylko, żeby opowiedzieć mi o czymś z życia twojego, a nie tych – tu wskazał na książkę – bohaterów. – Sam nie wiedział, czy faktycznie powinien oczekiwać na to odpowiedzi.
- Dlaczego? Dlaczego się ciekawsze niż twoje własne przygody, czy czas poświęcony znajomym? – Co go tak naszło na takie pytania? Cóż, nawet jemu zdarzało się czasem wykazywać sporą inicjatywę podczas rozmowy z drugą osobą.
- Z tobą. Piszesz się na to? Stwórzmy nasz własny, wspólny rozdział – uśmiechnął się do niej, kiedy już założył koszulkę. Oczywiście w tym wszystkim nie umknął mu fakt, że dziewczyna na niego spoglądała. A to zdecydowanie mile połechtało jego ego.
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Rosemary Blackburn, Alexander Lloyd, Ruby Connolly   17.08.16 22:45

Rose z kolei była raczej uległa z natury. Po prostu nie lubiła się kłócić, nie chciała wprowadzać niemiłej atmosfery. Zwykle zatem mówiła, że dobrze, okej, rozumie punkt widzenia… Ale nadal wierzyła w swoją wizję. Tylko w głowie, nie obnosiła się z tym żeby znowu nie pobudzać dzikich dyskusji. Cóż, zdawała sobie może, że to było nie do końca właściwe, ale nic z tym nie robiła. Bo niby co? I tak rzadko kiedy dochodziło do takich dyskusji, nie miała za dużo znajomych.
Sęk w tym, ze wpadać nigdzie nie chciała. Była nieśmiała, dodatkowo bez przyzwoitki w formie Felixa czuła się nieswojo w dużych tłumach. Jednak co miała powiedzieć Alexowi? „Nie, bo boję się tłumów, to nie dla mnie”? Nie było w tym nic złego, ale i tak głupio się z tym czuła.
Zmieszała się wyraźnie na pytanie Krukona. Przygoda? Ostatnia ciekawa? Z jednej strony chciała mu udowodnić, że umie się bawić. Ale z drugiej… Ostatnią szaloną rzeczą, która się wydarzyła w jej życiu, było pływanie z Gabrielem w jeziorze w środku nocy. Kilka dni temu. Od tamtej pory w sumie głównie czyta albo siedzi gdzieś na boku i obserwuje otoczenie. Zamordowała go na wstępie zatem wzrokiem za uwagę, że ma mówić o swoim życiu.
- Miałam przygody. – Uniosła dumnie głowę. – Pływałam ostatnio z Gabrielem Foksem w jeziorze w środku nocy. Liczy się jako przygoda.
Dlaczego są ciekawsze życia z książki? Bo jej życie nie jest ciekawe wcale. Ale tego przecież nie powie!
- Ee.. B-Bo, nie wiem. Tak po prostu…
Tak, inicjatywa Alexa byłą zaskakująca, wręcz wciąż zbijała z tropu biedną Rose. Chciała w miarę szybko przegadać i usunąć się w cień, zawsze to robiła. I chyba to było za każdym razem jej błędem. Może warto byłoby się otworzyć? Chociaż raz? W końcu czy to nie dlatego była wciąż smutna w szkole?
- Nowy rozdział. – powtórzyła z widocznym brakiem przekonania.
Powrót do góry Go down
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Rosemary Blackburn, Alexander Lloyd, Ruby Connolly   28.08.16 17:49

Uległość według Alexa była jedną z tych cech, które dodawały dziewczynom uroku. Nie mówił tutaj o całkowitej, bo wiadomo, że takich to do końca nikt nie lubił, jednak przynajmniej odrobina sprawiała, że człowiek odczuwał silną potrzebę opiekowania się daną osobą. Nigdy specjalnie nie pragnął wykorzystywać takich ludzi, jednak wielokrotnie zdarzało mu się nadużywać tego, jeśli chciał osiągnąć coś, na czym samemu mu zależało. A teraz obrał sobie za cel, aby wyrwać Rose z tego dziwnego stanu, w którym trwała, a który nie pozwalał jej się dobrze bawić.
- Pływałaś nago? Półnago? – Zapytał z zainteresowaniem, bo tylko w takiej formie mógł to całe pływanie uznać za faktyczną przygodę. Pływanie w ubraniach niespecjalnie było czymś wyjątkową, choć kto wie, czy sama Krukonka faktycznie tak tego nie postrzegała. Może dla niej właśnie to było szczytem przygód, które mogła osiągnąć? Jeśli tak, Lloyd tym bardziej musiał to zmienić, aby nigdy nie żałowała, że coś ją ominęło. Bała się ryzyka, to zrozumiałe. On jednak zapragnął jej udowodnić, że czasem faktycznie warto.
- Mówisz to tak bez przekonania. Ale to nic, udowodnię ci, że już dawno powinnaś właśnie tak zrobić. Czy ostatecznie zechcesz mi w tym towarzyszyć? – Podszedł do niej bliżej i wyciągnął ku niej dłoń, tym samym zapraszając ją do podjęcia pewnego wyzwania, które jej rzucił. Czy była na tyle dumna lub ciekawa, by faktycznie je podjąć? Liczył, że dziś uda im się razem coś osiągnąć. Coś, po czym Rose już nie będzie taka sama, a jednak pozostanie sobą.
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Rosemary Blackburn, Alexander Lloyd, Ruby Connolly   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Reszta Świata :: Wzgórza Szkocji :: Pole namiotowe-
Skocz do: