Share | 
 
Ślubna pergola
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Ślubna pergola   24.08.16 22:56

Ślubna pergola - Śluby obozowe
Ceremonię czas zacząć!
Nauczyciel poprosił do siebie parę, która zdecydowała się zawrzeć jakże cudowny, krótki i niewinny (lub przeciwnie) ślub. Jak podekscytowanym trzeba być w takiej chwili! Cóż, w każdym razie nauczyciel wyglądał na spełnionego.
- Witajcie, moi drodzy! Zebraliśmy się tutaj by połączyć małżeństwem na czas obozu tą oto dwójkę młodych ludzi.
Nauczyciel uśmiechnął się do obojga, wyraźnie uszczęśliwiony. Ach, miłość! Młodość! Wolność! Swoboda! Aż się chce żyć! Opiekun wziął do ręki biały, jedwabny szal i uniósł go pomiędzy dwójkę, nieco poważniejąc.
- Stańcie do siebie przodem i chwyćcie się za lewe ręce. - Kiedy para to uczyniła lekko owinął ich dłonie materiałem, po czym jego ręce zawisły tuż nad splotem. - Czy ślubujecie żyć ze sobą w zgodzie, być wobec siebie uczciwi, szczerzy i czy przysięgacie żyć  w obozowej miłości oraz że nie opuścicie siebie aż do końca wyjazdu?
Zrobił krótką pauzę, czekając na obustronne "tak". Kiedy obie strony potwierdziły, zdjął bez słowa szal z ich dłoni, odłożył go na bok na stolik i podsunął im na małej poduszeczce dwie obrączki, które uprzednio sami zrobili. Kiedy Ci wzięli je, odłożył poduszkę i splatając palce na mostku, przemówił:
- Na znak swojej miłości powiedzcie kilka słów od siebie i załóżcie, proszę, obrączki.
Wtedy nadeszła ta romantyczna, i najlepsza przy tym, część ceremonii, kiedy to para mówi co leży jej na sercu, okazuje swoje uczucia. Opiekun słuchał z prawdziwym zaangażowaniem, czasem unosząc kąciki ust w uśmiechu, aż w końcu te nie opadły wcale. Po wyznaniach obu stron i wymianie obrączkami nauczyciel uniósł dłonie nieznacznie na wysokość swoich ramion i ogłosił wszem i wobec:
- Od dnia dzisiejszego zatem aż do końca obozu łączy was sakrament małżeński. Gratuluję!
Podziękowania, wiwaty, wzruszenie. Wszystkie emocje w końcu mogły się rozpłynąć i opanować otoczenie, podczas gdy para szczęśliwie stała się częścią niezwykłej, małżeńskiej przygody.


Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Ślubna pergola   27.08.16 0:17

Cały czas wydawało mu się to głupie. Idiotyczne. Dziecinne. Było wiele przymiotników, którymi mógł to opisać i większość nie była pochlebna, ale cały pomysł miał jedną zaletę. Był tu z Gabrielem. To już. To wystarczyło, żeby tego nie wyśmiać i nie uciec. A że Gab był ważny, to to wszystko też było ważne. Jak choćby "obrączki". Ile on spędził czasu, myśląc nad odpowiednim pierścionkiem! Był artystą, tak? Był kreatywny, więc to musiało być coś świetnego. Jednak wszystkie pomysły kończyły w śmieciach, jako nie dość dobre. Bo Krukon zasługiwał na coś wyjątkowego, a jakiś potencjalnie badziewny, ręcznie robiony pierścionek do tej kategorii nie należał. Zdążył nawet kilka razy naszkicować jego rękę z różnymi wersjami możliwej obozowej obrączki, ale to ani trochę nie pomogło. Dlatego w akcie frustracji i desperacji poszedł do miasteczka i kupił pierścionek w automacie. To wciąż miało wymiar symboliczny, bo automat stał w sklepie, w którym byli razem, ale ostatecznie to było poniżej jego możliwości, świetnie zdawał sobie z tego sprawę. Plus, że chociaż wypadło mu coś względnie zabawnego - pierścionek zdobiła głowa niebieskiego stworka, bohatera filmu animowanego, jaki oglądał z ojcem w kinie w zeszłym miesiącu. Film miał tytuł Lilo i Stich czy jakoś podobnie. Oby się okazało, że Gabriel ten film widział i mu się podobał, bo jeśli nie... Cóż, ciężko byłoby zawalić mocniej.
Założył swój najlepszy garnitur i stawił się na miejscu. Musieli poczekać na swoją kolej, więc podszedł do chłopaka, kiedy ten tylko się zjawił i, chcąc jakiejś bliskości, ale nie wiedząc, na ile może sobie pozwolić, czułym gestem założył mu włosy na ucho. Lubił to robić, naprawdę lubił.
- Denerwujesz się, przyszły mężu? - zapytał ze śmiechem.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Ślubna pergola   27.08.16 14:19

Właścwie to w pewnym momencie zaczął się tego bać. Był przestraszony, zestresowany, poddenerwowany i jeszcze multum innych rzeczy, które przecież nie powinny zaprzątać tej blond główki. Wstydził się jednak wyznać to Felixowi, a jeszcze bardziej wstydził się nie przyjść na to wydarzenie, nie mówiąc już o tym, żeby przyjść i uciec z miejsca zdarzenia. W pewnym sensie go to frustrowało, bo kim on był, żeby się tak stresować ślubem obozowym, Gabriel? Ten snajper? Toż to komedia była. Mimo wszystko godzinę przed całym wydarzeniem, wystrojony i w warkoczykowej koronie zniknął wszystkim z pola widzenia. Musiał się przejść, poukładać wszystko w głowie i odważyć się w ogóle przyjść na ten ślub. O dziwo nie bał się tak, kiedy tworzył obrączkę, tak właściwie nie mając z tym za dużych problemów - pijąc sok dyniowy od razu wpadł na pomysł, żeby w metalowej nakrętce wybić dziurę i pilniczkiem wyszlifować krawędzie, aby nie były za ostre. Na koniec małym nożykiem wydrążył serduszko na zewnętrznej stronie, o mało nie raniąc sobie przy tym palców, ale to akurat był jego najmniejszy problem. Obrączka nie wyglądała jakoś cudownie, w końcu była tylko nakrętką od soku dyniowego, ale cieszył się, że była. Była, ale on nie był, powinien stać teraz obok Felixa, a nie stał i dokładnie w tamtym momencie uderzyły w niego wyrzuty sumienia. Zerwał się z kamyka, na którym siedział i pobiegł w stronę pergoli, przy której stało już kilka par. Od początku nie mógł jednak znaleźć Felixa, więc stanął sam, kiedyś już słyszał coś podobnego - jeśli nie chcesz się zgubić, to usiądź i czekaj aż cię znajdą. Tak też się stało, chwilę później brunet zgarniał mu włosy za ucho, na co Gabriel wrócił do żywych, ale odpowiedzieć? No już mu nie odpowiedział.
- M... - zaczął krótko, "przyszły mężu" zahuczało mu w głowie i wprawiło jego policzki w rumieniec. Nie miał zielonego pojęcia co miał teraz zrobić, czy powiedzieć, że tak, bo prawie tu nie przyszedł, czy może zacząć się jąkać i wzruszyć ramionami, więc po prostu podszedł i się przytulił.
Tak było dobrze.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Ślubna pergola   27.08.16 14:41

W pierwszej chwili nie dotarło do niego, jak bardzo zestresowany był chłopak, sam podchodził do tego bardzo luźno i nie widział w tym wydarzeniu nic szczególnego. Ale kiedy nie dostał odpowiedzi na pytanie, ba, kiedy Gabriel zbliżył się, żeby się wtulić, nie potrzebował słów, żeby już wiedzieć. I nagle nabrał ochoty, żeby go stamtąd zabrać, byle dalej. Bo z jakiegoś powodu to go denerwowało, a Felix instynktownie chciał go chronić przed wszystkimi złymi rzeczami. I jeśli obozowy ślub miał być jedną z tych złych rzeczy, to przecież nie było nic prostszego, niż sobie stąd pójść.
To zabawne, że w tym wszystkim naprawdę nie próbował definiować ani tego, co do niego czuje, ani tego, co między nimi było. Bliskość, czułość i troska nie wymagały dodatkowych definicji.
Przygarnął go mocno do siebie i zaczął głaskać po plecach. Miał nadzieję, że to go uspokoi.
- Wiesz, że to tylko zabawa, prawda? - szepnął mu prosto do ucha. - I że jeśli nie jesteś w nastroju do takiej zabawy, to możemy stąd pójść? - Nagle pomyślał, że może to wcale nie chodzi o żaden głupi obozowy ślub. - Chyba że coś się stało. Stało się? - spytał zmartwiony.
Nie miał pojęcia, zresztą nie pierwszy raz, co siedziało w gabrielowej głowie. Znał go za słabo i w takich sytuacjach było to widać. Chciał, bardzo chciał poznać go lepiej, usłyszeć jego historię, zrozumieć motywacje, jakie nim kierowały, targające nim emocje, wiedzieć, jakie wątpliwości wciąż czekają na rozwianie. Ale to wymagało czasu, prawda? Którego przecież mieli wystarczająco dużo.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Ślubna pergola   27.08.16 16:24

To było takie... dziwne, że gdy tylko zjawiał mu się w ramionach, czuł się dobrze. Rzadko kiedy tak było, zazwyczaj przytulał się do ludzi, a oni tego nie odwzajemniali, no i zwykle był to Jesse, który jednak był hetero i czasem nawet Gabrielowi nie chciał okazywać tyle czułości przyjacielskiej co zawsze. Tutaj jednak mógł tak stać i stać, będąc przytulonym do niego przez długi czas i był przekonany, że nie znudziłoby mu się to zbyt szybko. To było trochę jak takie lekarstwo na stres, z którym tu przyszedł. Kiedy poczuł przyjemne głaskanie na plecach, naszła go chwila refleksji nad tym, jakie właściwie relacje były między nimi. Nim jednak zdążył się jakkolwiek dłużej nad tym zastanowić, usłyszał jego głos tuż nad swoim uchem i tak jakby wszystko inne prysło jak bańka mydlana.
- Wiem, wiem. - odpowiedział mu cicho i w pewnym sensie zauroczył się tym, jak Felix podszedł do braku wcześniejszej odpowiedzi. Jak zatroszczył się będąc gotów zrezygnować ze ślubu obozowego, bo on mógłby czuć się z tym nieswojo. To było tak kochane.
- Nie, nic się nie stało. - uspokoił go, słysząc alarmowe pytanie, a następnie odsunął się trochę, by zapieczętować to uśmiechem. Nie chciał go niepokoić, w żadnym wypadku. Wyciągnął z kieszeni swoją różdżkę, czegoś mu tu brakowało, ale on doskonale wiedział jak sobie z tym poradzić, więc wskazał końcówką na kieszonkę w garniturze bruneta.
- Orchideus. - wyszeptał, a już za chwilę w owym miejscu wyczarowała się piękna, biała różyczka bez kolców. Nie była duża, ale ważne, że była. - Już jest okej, naprawdę. - odparł ciepło.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Ślubna pergola   27.08.16 18:15

Oczywiście, że był w stanie zrezygnować z tego ślubu, to w końcu była tylko obozowa atrakcja, jak mogłaby być ważniejsza od komfortu ich obu? Mieli się dobrze bawić, a jeśli nie było takiej możliwości tutaj, to należało szukać jej gdzie indziej. Ale jednak było w porządku. Jednak nie było potrzeby ewakuowania się stąd i poszukiwania innego, miłego i spokojnego miejsca.
Bez słowa patrzył, jak Gabriel wyczarowuje kwiatka. Uśmiechał się tylko, bo to było niesamowicie słodkie. Zabawne, że nawet przez chwilę się nie zestresował, choć przecież chłopak bez ostrzeżenia wycelował różdżką w jego klatkę piersiową, ale... Ufał mu. Najwyraźniej wystarczająco mocno mu ufał, żeby mu przez myśl nawet nie przeszło, że to mogłoby być jakieś nie w porządku. I kiedy uświadomił sobie skalę tego zaufania, to już w ogóle zrobiło mu się ciepło na sercu. W końcu poprzednio nie ufał nawet w połowie tak mocno.
- Chodź, teraz my - rzucił, łapiąc go za rękę i prowadząc do mistrza ceremonii pod postacią jednego z ich nauczycieli. Puścił go, ale właściwie tylko po to, by znów ująć jego lewą dłoń. Uśmiechnął się do niego ciepło. Z jednej strony to była tylko zabawa, ale z drugiej... To było miłe.
Czy ślubujecie żyć ze sobą w zgodzie, być wobec siebie uczciwi, szczerzy i czy przysięgacie żyć w obozowej miłości oraz że nie opuścicie siebie aż do końca wyjazdu?
Obozowa miłość? No cóż, tak też można było to nazwać. Co rozwiązywało wszelkie problemy definicyjne. A co jeszcze? Zgoda, uczciwość, szczerość? Jasne, że tak. To było przecież oczywiste.
- Tak - odparł, naprawdę próbując nie uśmiechać się zbyt szeroko, żeby na przykład nie szczerzyć się jak debil, bo głupio.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Ślubna pergola   27.08.16 19:03

Kiedy tylko nadeszła ich pora, zagryzł mocno wargę i bez słowa podszedł razem z brunetem do nauczyciela, który miał udzielać im obozowego ślubu. Cieszył się, że Felix trzymał go za rękę, to było bardzo uspokajające, a nawet w pewnym momencie zaśmiał się sam do siebie, bo... przecież w końcu nie było w tym nic tak strasznego, żeby się bać, a on jeszcze kilka chwil temu w ogóle nie chciał tutaj przyjść. Ze spokojem cały czas obserwował jak nauczyciel zawiązuję im na dłoniach biały szal i z równie wielkim spokojem słuchał pytań, które do nich kierował. Żyć w zgodzie? Jak na razie nie marzyły mu się z nim żadne kłótnie i miał nadzieję, że zbyt szybko ich nie nawiedzą, nie chciał psuć tej całej magii, która miedzy nimi była. Być uczciwym? Nie miał zamiaru postępować inaczej, miał wrażenie, że gdyby nawet tak się stało, zgniotłoby go poczucie winy. Tak samo jak ze szczerością, choć... tu akurat nie powiedział Felixowi, że się stresował i w tamtym momencie wiedział już, że chciałby mu to potem powiedzieć. Obozowa miłość i trwanie przy sobie aż do końca obozu? Obóz to było za mało, zdecydowanie za mało, ale strach przed tym, czy to wszystko pryśnie po powrocie do szkoły... tym zajmie się kiedy indziej.
- Tak. - odpowiedział prawie tak równo jak Felix i kiedy nauczyciel zdjął szal oraz podsunął im pierścionki, które dzisiaj zrobili, od razu wziął swój, tzn. nakrętkę od soku dyniowego. Teraz przyszedł czas na część, która wywołała największy stres i wtedy też ścisnął mocniej dłoń Felixa, jak gdyby robiąc to, odsuwał od siebie to całe zdenerwowanie. Wdech i wydech.
- No więc... - zagryzł na moment wargę i poprzekładał w dłoni obrączkę. - Przyjeżdżając na obóz byłem przekonany, że spędzę ten czas z kimś innym. Nigdy bym jednak nie przypuszczał, że początek mojego pobytu tutaj będzie tak niesamowicie smutny, ale przez cały czas byłeś obok, spałeś na tym samym materacu, mimo iż pewnie obaj byliśmy nieco uprzedzeni do wspólnego namiotu... - zrobił krótką przerwę, teraz już z górki. Uniósł swoją obrączkę, choć jeszcze jej nie założył. - Ale mimo tego wszystkiego, tej całej sytuacji, w którą obaj byliśmy zamieszani, choć nawet się nie znaliśmy, to... cieszę się bardzo, że mogłem cię poznać, wtedy na ognisku, że mogłem spać obok ciebie w jednym namiocie, na jednym materacu i często w jednym śpiworze. - uśmiechnął się. - I chcę abyś wiedział, że chwilę, które spędziłem z tobą na obozie, były tymi najpiękniejszymi od... tak naprawdę kilku miesięcy oraz że nie chciałbym wrócić do szkoły i o tobie zapomnieć, mijać bez słowa na korytarzu. - ponownie zrobił krótką przerwę i wtedy wsunął pierścionek na serdeczny palec jego ręki. - Chcę cię przy sobie mieć. Dziękuję za wszystko. - zakończył będąc pewnym, że jego wypowiedź nie brzmiała wystarczająco dobrze.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Ślubna pergola   27.08.16 21:00

Teraz się zupełnie nad tym nie zastanawiał, ale przyjdzie taki moment, prawdopodobnie jeszcze dzisiaj, a już na pewno w ciągu najbliższych kilku dni, kiedy zacznie myśleć nad tą szczerością, którą tu obiecuje. Bo co to właściwie znaczyło? Czy tylko tyle, żeby nie mówić wprost kłamstw, czy może podzielić się tym, co go ukształtowało? Całą tą historią, o której chciał zapomnieć, a która przecież sprawiła, że był, jaki był? Czy obiecanie szczerości oznaczało, że powinien mu wszystko opowiedzieć? To było ważne pytanie. Pytanie, na które trzeba będzie sobie odpowiedzieć. Ale jeszcze nie teraz. Teraz były ważniejsze rzeczy do zrobienia. Chociażby odpowiedzenie na tę uroczą przysięgę małżeńską.
A co myślał o tej, którą usłyszał? Początek przypomniał mu te przykre pierwsze dwa dni obozu. Tak, to było zaskakujące, że stali tu teraz razem, chociaż Gabriel przyjechał, chcąc prawdopodobnie spędzić Wartościowy Czas Z Abbeyem, zaś Felix - chcąc spędzić Wartościowy Czas Bez Abbeya. Ktoś się spodziewał, że ten trójkąt się domknie, zwłaszcza w taki sposób? Bo dla Gryfona to było niemałe zaskoczenie. Niczego nie żałował, ale i nie uwierzyłby, gdyby ktoś mu o tym powiedział jeszcze miesiąc temu.
A potem usłyszał, że ten czas z nim, krótki przecież, był najpiękniejszy od dawna i... To była jedna z najlepszych rzeczy, jakie mógł usłyszeć. I jeszcze ten uroczy pierścionek! Pocałowałby go już teraz, ale to chyba jeszcze nie był ten moment. Teraz był czas na niego.
- Nie znosiłem cię, kiedy spotkaliśmy się przy ognisku - zaczął w najbardziej subtelny i romantyczny sposób, w jaki się tylko dało. - A potem odkryłem, że przy tobie o wiele lepiej się zasypia i o wiele lepiej się budzi. Że mogę patrzeć na ciebie godzinami i że przy tobie jest... Spokojnie. I bezpiecznie. I dlatego obiecuję być blisko do końca obozu. Co najmniej. I w szkole też, jeśli wciąż będziesz chciał - to powiedziawszy, wsunął mu na palec pierścionek ze Stichem. To prawdopodobnie nie była najbardziej ambitna przysięga, jaka istniała, ale była najszczerszym wyrażeniem uczuć, na jakie mógł się zdobyć, bez zastanawiania się nad tym, co czuje. Bo na to jeszcze nie był gotów. Gdzieś podskórnie miał wrażenie, że to by mogło wszystko zepsuć. Więc na razie po prostu spędzali miło czas i obiecali sobie spędzać go więcej, równie miło. To wystarczyło.
Czy to moment, kiedy mogli się już pocałować?


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Ślubna pergola   27.08.16 22:19

Pierwsze zdanie kompletnie zwaliło go z nóg, nawet wyraz jego twarzy wyglądał na... o wiele smutniejszy niż zazwyczaj, nie wiedział co miał o tym myśleć, choć tak naprawdę nie mógł spodziewać się niczego innego. Mógł go wtedy równocześnie nienawidzić, prawda? Na całe szczęście zaraz dotarł do niego dalszy ciąg jego wypowiedzi, na który od razu się uspokoił i nawet lekko uśmiechnął. Spokojnie i bezpiecznie, tak jakby wyciągnął mu to prost z ust. Nagle cały stres, z którym tu przyszedł, wyparował, mieli już wszystko za sobą i teraz mogli się tylko cieszyć, obaj ze ślubu, a Gabriel ze swojej obrączki z tym przeuroczym stworkiem, którego ubóstwiał oglądać na ekranie telewizora wraz ze Spinem. Kiedy tylko Felix skończył swoją minutę szczerości, Gabriel zerknął na nauczyciela, który ogłosił ich małżeństwo. Krukon nie musiał dłużej czekać czy oczekiwać jakiejś zachęty, od razu stanął na palcach, aby pocałować Gryfona i kiedy tylko się odsunął, podziękował nauczycielowi, złapał Felixa mocno za rękę i zniknął razem z nim, ustępując miejsca kolejnej parze.

zt




Powrót do góry Go down
Tyberiusz Bruyere

avatar
Mod


Skąd : Evenwood Gate
Liczba postów : 114
PisanieTemat: Re: Ślubna pergola   29.08.16 20:57

Obozowy ślub obozowym ślubem. Nie miał być piękny i wzruszający, miał działać! Bo kto jeszcze śmiałby wątpić w jego orientacje, gdy stanie na ślubnym kobiercu z kobietą?
Założył eleganckie spodnie, białą koszulę i szarą marynarkę. Cóż, był to dla niego niemalże codzienny strój. Chociaż marynarka i lato nie zawsze były dość dobrym połączeniem.
Cóż, to co zobaczył przed nim zdecydowanie zmroziło mu w żyłach krew i zapomniał o temperaturze. Lockwood brał ślub. Do jasnej cholery! Dlaczego? Jak? Jak on mógł tego nie zauważyć? Wydawało mu się, że ma na niego oko!
Odprowadził ich wzrokiem, dokładnie zapamiętując sobie jego partnera. Chyba był Krukonem z piątego roku... chyba tak. I chyba nawet wiedział jak zniszczyć kwitnące szczęście Gryfona-mordercy. Lockwood nie zasłużył sobie na jakiekolwiek romantyczne uczucie. Zwłaszcza romantyczne i zwłaszcza on.
Czekał na Mabh, układając pośpiesznie słowa przysięgi. Wynagrodzi jej jakoś tą całą męczarnie. Jeszcze nie wie jak, ale to zrobi. Nie lubi mieć niespłaconych długów. Z resztą - chyba trochę wbrew sobie - polubił tą dziewczynę. I chyba bardziej go to przerażało niż podnosiło na duchu.
Powrót do góry Go down
Mabh Semper

avatar
Gracz


Skąd : Greenock, Szkocja
Liczba postów : 99
PisanieTemat: Re: Ślubna pergola   29.08.16 23:47

Cóż, właściwie ciężko powiedzieć, by Mabh podeszła do całej sytuacji spokojnie. Nie, była małym kłębkiem nerwów. Tak, tak, to tylko obozowy ślub, ale dla Mabh było to dosyć ważne wydarzenie. Przyjechała na ten cały obóz, by nawiązać z ludźmi nieco bliższe relacje niż obserwowanie z daleka.
Tak właściwie, to chyba nie każdy lubi być obserwowany.
I tak właściwie pewien sukces odniosła, czyż nie? Cóóóż, nawiązała pewien kontakt. Z chłopakiem, który zapewne wcale jej nie lubi i raczej by nie zagadał, gdyby nie chciał jej przysługi potrzebował pomocy. Przyjaciół poznaje się w biedzie... czy coś takiego. Czuła do niego właściwie nić sympatii, była nawet komuś potrzebna, dlatego bardzo zależało jej, by wywiązać się właściwie ze swojej roli.
Przekopała torbę w poszukiwaniu czegoś ciekawszego niż kolejna brązowa koszula. Na samym spodzie znalazła schowaną szarą sukienkę. Cóż, z braku laku będzie musiało wystarczyć. Z ciężkim westchnieniem przebrała się, doprowadziła włosy do jakiegoś ładu i pośpiesznie wyszła z namiotu. Szkoda byłoby się spóźnić, raczej by jej to nie uspokoiło.
Już z daleka dostrzegła Tyberiusza. Wyglądało na to, że zaraz ich kolej. Cały czas próbowała stworzyć chociaż parę słów na przemowę, ale co właściwie mogła powiedzieć? Z każdą kolejną wersją brzmiało to coraz gorzej. Zrezygnowana podeszła do chłopaka.
- Jak samopoczucie? - zagaiła niemrawo, wpatrując się we własne stopy.
Powrót do góry Go down
Tyberiusz Bruyere

avatar
Mod


Skąd : Evenwood Gate
Liczba postów : 114
PisanieTemat: Re: Ślubna pergola   30.08.16 21:11

- Znacznie lepiej odkąd przyszłaś. Głupio tak brać ślub z samym sobą.
Pochylał się lekko w jej stronę kiedy mówił. Może powinien się też uśmiechnąć, ale... no... on nigdy się nie uśmiechał. To nie w jego stylu. Kiedy próbował, wyglądał tak jakby krzywił się po zjedzeniu czegoś wyjątkowo kwaśnego, więc dał sobie z tym spokój.
Powinien teraz powiedzieć coś miłego. Szybko przejrzał listę tekstów spisaną przez jego ojca na wypadek miłosnego alarmu. Wszystkie wyjątkowo głupie jego zdaniem, tak samo jak pomysł stworzenia takowej listy. Jego matka kiedyś na to poszła, więc może to tylko jego męskie zdanie?
- Jesteś tak piękna, że poślubiłbym twojego brata, żeby jakoś dostać się do twojej rodziny.
Tfu, tfu, tfu. Nie. Źle. Jak wróci do namiotu koniecznie to wykreśli.
Nadeszła ich kolej. Poprowadził zdenerwowaną dziewczynę do prowadzącego ceremonię i w milczeniu wysłuchał co miał do powiedzenia. Wyglądał na wyjątkowo zadowolonego ze swojej roli, chyba nawet bardziej niż młode pary.
- Tak.
Przyrzekł, gdy nadeszła na to odpowiednia pora. Starał się trzymać dłoń Mabh wyjątkowo delikatnie, jakby sam jego dotyk mógł ją zbrukać. W istocie, nie wiedział czy Krukonka trzymała się już za rączkę z chłopcami, a jeśli nawet nie są parą... to tak trochę głupio.
Wziął w dłonie trawiastą obrączkę, którą dla niej wykonał. Do tej pory nawet nie wiedział, że umie pleść. A to ci niespodzianka...
Teraz ta trudniejsza rzecz. Przysięga. Nie znosił łamania przysiąg i obietnic, więc nie miał zamiaru mówić nieprawdy.
- Mówię to trochę wbrew sobie. Przyznaję się do tego, chociaż z trudem... ale na prawdę cię polubiłem.
Musiał zrobić krótką pauzę po tym żałosnym wyznaniu. On, Tyberiusz Bruyere, mówi, że kogoś polubił! I to jeszcze prawdziwie! Świat na głowie stanął.
- I... nie chciałbym być dla ciebie obojętny. Nawet, gdy to już się skończy... może też mogłabyś mnie... lubić?
On jest w to tak beznadziejny jak tylko można było. Delikatnie wsunął jej obrączkę na palec.
Czy ją pocałuje na koniec ceremonii? Z pewnością nie wyjdzie z taką inicjatywą. Jeśli ona będzie tego chciała to mógłby to zrobić. W policzek. Chyba też się liczy?
Powrót do góry Go down
Mabh Semper

avatar
Gracz


Skąd : Greenock, Szkocja
Liczba postów : 99
PisanieTemat: Re: Ślubna pergola   30.08.16 22:01

Skubała strzępki szaty, gdy do niej mówił. Sytuacja była raczej stresująca i Mabh nie do końca mogła pojąć, jaki zbieg okoliczności sprawił, że zamiast siedzieć smętnie w namiocie, stoi tutaj, przed niedawno zupełnie sobie obcym Ślizgonem. Czemu właściwie zgodziła się, gdy Tyberiusz zaproponował jej ten szalony układ? Hmm, zapewne to była głównie wina szoku, ale...
Tak właściwie nie mogła powiedzieć, by tego żałowała.
Ta myśl zabrzmiała jej w głowie dosyć niespodziewanie, bo dotąd roztrząsała tę sytuację raczej w kategorii złych odczuć i wątpliwości, które nią targały. Wtedy jednak poczuła przypływ odwagi. Ba, nawet niewielkiej ekscytacji. Nie ważne jak się zaczęło, ani właściwie jak się ta znajomość skończy, czuła, że to może być przyjemne wspomnienie.
Dlatego słysząc, hmm, komplement, podniosła głowę i delikatnie się uśmiechnęła, pozwalając się pociągnąć w stronę nauczyciela. W milczeniu słuchała jego krótkiej przemowy. Zmarszczyła nieco brwi na dzwięk tego słowa na ,,m''. Mimo wszystko odrzekła:
- Tak.
Prowadzący ceremonię poprosił, by chwycili się za dłonie i w tej chwili cała chwiejna pewność siebie uleciała z Mabh jak z przebitej opony. Nie było to może coś wyjątkowo niemiłego, ale chyba tylko cudem pot z jej dłoni nie skapywał jeszcze na trawę. Natomiast, gdy usłyszała słowa Tyberiusza, których się zupełnie nie spodziewała, czuła jak na jej policzki wpełza rumieniec. Wsunął jej obrączkę na palec i trwał w oczekiwaniu na jej słowa. No tak.
- Ciężko mi sobie wyobrazić bardziej zwariowany początek tej znajomości. Nie jestem też pewna, dlaczego właściwie padło na mnie, ale... Ale się z tego cieszę. - podczas krótkiej pauzy wsunęła nieśmiało obrączkę zrobioną z nakrętki na jego palec - Chyba... Cię polubiłam i mam nadzieję, że będziesz chciał... Czasem ze mną pogadać czy wysłać mi sowę, gdy już wrócimy do Hogwartu...
Urwała, zauważając, że zaczyna pleść co jej ślina na język przyniesie. Chyba już dość powiedziała, tyle wystarczy. Uśmiechnęła się pogodnie i spojrzała na Tyberiusza wyczekująco.
Powrót do góry Go down
Tyberiusz Bruyere

avatar
Mod


Skąd : Evenwood Gate
Liczba postów : 114
PisanieTemat: Re: Ślubna pergola   30.08.16 23:11

Tyberiusz wpatrywał się w jej twarz przez cały czas. Niby nie uśmiechał się, nie okazywał zbyt wiele emocji mięśniami twarzy, ale zawsze zdradzały go oczy. A on wpatrywał się nimi w oczy Krukonki, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że wstrzymuje oddech. Ona na coś czekała i dłuższą chwilę zastanawiał się na co właściwie. Albo chciał sobie po prostu jeszcze na nią popatrzeć.
Wahał się dłuższą chwilę i niepewnie zbliżył swoją twarz do jej ust. Zawisł tak na chwilkę, zastanawiając się czy nie lepiej będzie się wycofać.
A niech to! Raz się żyje. Najwyżej dostanie w twarz.
Pocałował ją. Ale nie w policzek jak zamierzał na początku tylko w usta. Było to dość niewprawne, bo był to jego pierwszy taki gest i skończył się bardzo szybko. Wolał się wycofać zanim Mabh go odepchnie.
Powrót do góry Go down
Mabh Semper

avatar
Gracz


Skąd : Greenock, Szkocja
Liczba postów : 99
PisanieTemat: Re: Ślubna pergola   31.08.16 22:29

Mabh stała tak wpatrując się w Tyberiusza, zastanawiając się, co chłopak właściwie planuje. I czy w ogóle coś planuje? Jego mowa ciała była dla dziewczyny kompletnie niezrozumiała. Powinna odwrócić wzrok, odejść stamtąd? Powiedzieć coś? Relacje z ludzmi, a zwłaszcza tymi przeciwnej płci są takie skomplikowane.
Tymczasem twarz chłopaka znalazła tuż nad jej twarzą i... Mabh zastygła w bezruchu. Jej oczy zrobiły się okrągłe ze zdziwienia, gdy Tyberiusz na chwilę przytknął swoje usta do jej warg. Ten krótki moment upływał bardzo wolno... W końcu od niej odskoczył, chyba nawet szybciej niżby tego chciała.
Nawet nie miała szansy przeanalizować tego, co właśnie się stało. Nie wiedziała, jak teraz powinna się zachować. Zerknęła na chłopaka nieśmiało, po czym oddaliła się do namiotu z rumieńcem na policzkach. Chyba czas spakować swoje rzeczy.

ztx2
Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Reszta Świata :: Wzgórza Szkocji-
Skocz do: