Share | 
 
Wakacyjna przygoda.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Wakacyjna przygoda.   30.08.16 19:03


Wspomnienie



Kto: Alexander Lloyd i Elizabeth Benoit

Gdzie: Jaskinia

Kiedy: Pierwszy dzień obozu.

Opis: Po ognisku, mała wyprawa dwójki przyjaciół.

Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Wakacyjna przygoda.   30.08.16 19:03

Elizabeth, czuła się kompletnie wstawiona. Ale co się dziwić, jeśli dopiero pierwszy raz w swoim życiu piła alkohol i to w takiej ilości. Jej wątroba ani głowa, nie będą zadowolone z tego poczynienia. Ale czy ona musiała sie dziś tym przejmować? Ona zawsze za dużo się przejmowała, powinna przestać bo to, też nie jest zdrowe. Powinna sie bawić, jest młoda. Prawdopodobnie alkohol jej w tym pomoże, chociaż dziś. Chociaż w tej chwili. Powinna mieć wszystko gdzieś, to jej ostatnie wakacje. Czas się zabawić, puścić wodzę fantazji. Być tą Elizą którą zawsze chciała być. Otwartą, zabawną i taką którą wszyscy będą akceptować. Taka właśnie dzis będzie. To w sumie smutne, że alkohol musi jej pomagać w takich chwilach. Ale to chyba nic złego, oczywiście dziewczyna nie ma zamiaru upijać się codziennie. Pewnie starczy jej to na cały rok, lub dwa. Bo ból głowy będzie nieodwracalny i zrazi się do alkoholu. Ale chociaż raz będzie szczęśliwa, będzie tą którą zawsze chciała być. No i spędzi czas z Alexanderem.
- Wiesz, że ty rozmawiasz ze mną, prawda? Z tą Elizą która nie robi takich złych rzeczy. - zaśmiała się. No chyba, że stawała na jej drodze Reagan, wtedy robiła różne dziwne rzeczy. Ale nie specjalnie, się tym przejmowała, uwielbiała te wypady z Reagan. - Czuje się wspaniale. Jak bym mogła zrobić wszystko, na co nigdy nie starcza mi odwagi. Niestety? Ja w sumie jestem na siebie zła, że nie robiłam tego wcześniej. - zaśmiała się. Po przecież sie czuła dobrze, wręcz wspaniale. Jak lepsza wersja siebie. Taka Elizabeth nowsza lepsza wersja.
- Wszystko?! Jasne, choć, idziemy.- zaśmiała się, gdy chłopak złapał ją za rękę. Wcale jej to nie przeszkadzało, ale zamiast iść. Dziewczyna podskakiwała sobie, jak małe dziecko.
- Chciałabym, zrobić coś co zapamiętam do końca życia, wiesz? Zrobiłam już jedną taką rzecz, ale chciałabym więcej i jeszcze więcej. Przeżyć coś niezapomnianego, ciesze się, że będe mogła to przeżyć z tobą, Alexandrze.- uśmiechnęła sie do swojego przyjaciela. A potem zaraz weszli do jakieś jaskini, czy na pewno tutaj mieli przeżyć swoją przygodę? - Jak tu piękni! Będę musiała to opisać!- krzyknęła zadowolona, a echo jej głosu rozniosło się po całej jaskini. Wspaniale.
Powrót do góry Go down
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Wakacyjna przygoda.   01.09.16 17:09

Ten stan, kiedy człowiek niemal bujał się na własnych nogach obijając o co tylko popadnie był tym, za czym Alex do końca nie przepadał. Owszem, bywały aspekty upicia się, które mogły człowiekowi radość sprawiać, jednak to zdecydowanie do nich nie należało. Był niemal przekonany, że wszelkie starania, by iść prosto, szły na marne i zapewne jedynie obecność dziewczyny obok sprawiała, że jeszcze jakoś faktycznie się wysilał. Niestrudzenie parł do przodu, uważnie nawet sprawdzając, czy dziewczyn sama jest wstanie iść. Byli w podobnym stanie, jednak różnica w ich przypadku polegała na tym, że Alex mimo wszystko znał to uczucie, a dla samej towarzyszki było to zupełną nowością. W tym miejscu powinna się cieszyć, że Lloyd nie był jakimś obleśnym typem, który zaraz by dziewczynę wykorzystał. Nie. Zamiast tego szedł z nią gdzieś. Bo cel wędrówki oczywiście nie był mu znany, jednak jakie to miało znaczenie, skoro i tak dobrze się bawili?
- Aż tak pijany nie jestem, aby nie wiedzieć, z kim rozmawiać – powiedział z szerokim uśmiechem spoglądając na koleżankę. – Zawsze musi być ten pierwszy raz. Nawet w tych złych rzeczach – stwierdził, podziwiając otoczenie. Jakieś drzewa, jakieś krzaki. Gdzie oni do cholery byli?
- Bo możesz zrobić wszystko! Wszystkie szalone pomysły, wszystkie dziwne wizje! Świat należy do nas, Elizabeth – przeniósł na nią ponownie trochę rozbiegany wzrok. Oh, chyba faktycznie zabalował zbyt ostro. – Dziś pomogę ci zrobić to, co będziesz chciała. Chcesz wykąpać się nago w jeziorze? Nie ma najmniejszego problemu. Jak zawsze możesz na mnie liczyć – wyszczerzył się, bo w sumie to nawet n trzeźwo nie miał oporów przed tym, aby eksponować swoje ciało. Nie był rzecz jasna żadnym ekshibicjonistą.
- Zapewniam cię, że przeżyjesz. Nie pierwszy i nie ostatni raz – w jego głosie pobrzmiewała pewność przeplatana z wesołością. Były Krukon po procentach robił się zwyczajnie roześmiany bardziej, niż na co dzień.
Kiedy tak dzielił się z nią własnymi przemyśleniami zawędrowali do jakiejś jaskini. Jak uroczo. Prawie jak miejsce na randkę, na której oczywiście nie byli.
- Fajne miejsce, ciekawe czy coś tu mieszka. – Zaczął się rozglądać po wnętrzu, a chwilę później bezceremonialnie położył się na kamienistym podłożu. – O, tak mi lepiej.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Wakacyjna przygoda.   06.09.16 10:51

Tak szczerze, to Eliza nie wiedziała jak szła. Czy szła prosto, czy może nie. Wiedziała tylko, że idzie i to z Alexandrem za rękę. W sumie, nawet nie było ważne gdzie idą, dziewczyna się cieszyła z tego, że idą. Co pewnie wyglądało zabawnie, bo czuła jak od czasu do czasu ich ramiona się o siebie ocierały. Więc na pewno prosto to oni nie szli. Ale kto by się przejmował, nie robią nikomu krzywy ani nie robią jej sobie, więc kto by się przejmował tym, że idą krzywo. Z jednej story cieszyła się, że chłopak nie jest kimś takim, kto by ją wykorzystał. Lecz z drugiej strony, prawdopodobnie w tym stanie by jej to nie przeszkadzało. Zważając na to, że to Alexander. Bo nikomu innemu, to ona by się nie dała, oczywiście.
- Uwielbiam pierwsze razy.- odparła zadowolona. - To uczucie tej niewiadomej, bo przecież nie wiadomo co będzie dalej. A najzabawniejsze jest to, że się tego nie boję.- Warto dodać, że Elizabeth od czasu do czasu podskakiwała sobie jak małe dziecko, bo w sumie tak sie teraz czuła. A raczej, chciała choć przez chwilę wrócić do tego beztroskiego życia.
Pokiwała głową na jego słowa i uśmiechnęła się. Ona pewnie nie wyglądała lepiej od Alexandra, ale kto by się tym teraz przejmował, gdy wszystko jest tak piękne?- Nago w jeziorze?- zapytała i uniosła jedną brew ku górze, a raczej taki miała zamiar. - Oh Alexandrze, aż tak bardzo chcesz zobaczyć mnie nago?- zapytała z uśmiechem. Ton jej głosy wskazywał na to, że dziewczyna nie miała z tym żadnego problemu. Nie zawstydziła się, nie uciekała wzrokiem. Po prostu patrzała na niego z dziwnym uśmiechem.
- Przeżyję, na pewno.- powtórzyła bardziej pewna siebie niż kiedykolwiek. Prawdopodobnie jest to pierwszy raz, gdy dziewczyna czuła się tak bardzo pewna siebie. Lecz długo to nie trwało, bo zaraz parsknęła śmiechem. Rozbawiło ją ta cała pewność siebie, taka nie pasująca do niej.
Jaskinia miejscem na randkę? W sumie, wyglądała na prawdę uroczo, ale Elizabeth nie miała teraz głowy na jakiś romantyzm. Ale czy na pewno?
- Prawdopodobnie te wielkie ćmy.- zaśmiała się i pokazała palcem jak przelatują nad ich głowami. Nawet ładnie się tutaj komponowały. Spojrzała się na chłopka jak usiadł, a raczej położył się. - Dobry pomysł.- Pokiwała głowa i siadła obok niego, a raczej na wysokości jego pasa. Przez chwile siedziała tak i uśmiechała się do chłopaka, dopiero po chwili się położyła. Oczywiście, nie położyła się normalnie. Położyła się na brzuchu tak, że jej głowa znajdowała sie na jego klatce piersiowej. - Mieliśmy robić coś szalonego, a ty leżysz.- parsknęła śmiechem, wyobrażając sobie, że to jest właśnie coś szalonego dla Alexandra, leżenia na podłożu. Zjechała z jego klatki piersiowej i położyła się tak, aby widzieć jego twarz.
- Jest jedna rzecz która chciałabym zrobić. Prawdopodobnie mówię i zrobię to tylko dlatego, że jestem pijana i będę miała nadzieje, że o tym zapomnisz.- Słowa brzmiały poważnie, ale dziewczyna śmiała się w najlepsze. Dopiero po chwili przybliżyła się bardziej do chłopaka i przyłożyła swoje wargi do jego. Nie za bardzo wiedziała co ma zrobić, więc robiła coś mając nadzieje, że Alexander przejmie pałeczkę.
Powrót do góry Go down
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Wakacyjna przygoda.   25.09.16 19:35

Bycie pijanym było fajnym stanem. Jeśli tylko człowiek był wstanie iść prosto, nie odbijając się od wszystkich rzeczy na około, nie zaliczał gleb, tym samym rozwalając sobie połowę części ciała, było przyjemnie. Alex czuł się wtedy nad wyraz rozluźniony, dodatkowo włączało mu się większe gadane, a co za tym szło, nie kontrolował słów. Bo przecież chodziło o to, żeby mówić, nie ważne, czy miało to sens, czy niekoniecznie. Zresztą jego towarzyszka była na tyle wstawiona, że sama nie umiałaby rozróżnić, co z tego, co mówił było wartościowe, a co było po prostu pijackim monologiem. Tym bardziej radował się, że ma obok siebie kogoś, kto go rozumiał! A to, że czasem złapał ją za ręką, czy otarł się ramieniem, bo coś zachwiała mu się równowaga? Nic wielkiego, przynajmniej dla byłego Krukona.
- O tak, pierwsze razy są najlepsze – zachichotał, bo on osobiście widział w tym wielki podtekst, którego najwidoczniej dziewicza Elizabeth nie wyłapała. A to jedynie sprawiało, że było mu weselej, bo naszła go ochota, aby trochę pociągnąć ten temat. – Który pierwszy raz był dla ciebie najlepszy, co? – Spojrzał na nią z zaciekawieniem. Większość osób odpowiadała, że ten seksualny, chociaż zdarzały się też takie persony, które nie wspominały tego dobrze.
- Nigdy nie miałem nic przeciwko patrzenia na ładne, nagie dziewczyny – wyszczerzył się. Nie pierwszy i nie ostatni raz. W końcu był facetem, coś mu się od życia należało! A on nigdy nie ukrywał swojej natury, chociaż trzeba zaznaczyć, że też nie sypiał z pierwszą lepszą. – Pytanie tylko, czy byłabyś na tyle spontaniczna, by mi się pokazać – rzucił. Nie miał zamiaru do niczego jej zmuszać, chociaż gdzieś tam w umyśle zaczął ją sobie wyobrażać bez ubrań.
- Ćmy mi nie straszne. Tobie chyba też nie, co? – Zaśmiał się i gleba na ziemię. Może nie królewskie wygody, ale kto pijanemu zabroni? Zresztą musiało być to pomysłem wspaniałym, skoro i Elizabeth skusiła się, by mu towarzyszyć. Podłożył dłonie pod głowę i wpatrzył się mętnym wzrokiem w kamienny sufit. Czując, jak układa swoją głowę na jego klatce, w duchu sobie pogratulował. Bo to jedynie utwierdzało go w przekonaniu, że był magnesem na kobiety.
- I jak? Jestem wygodny? – Nie to, żeby nie mówiła mu tego niemal każda panna, która miała okazję spoczywać na jakiejkolwiek części jego ciała. Czy to tors, czy kolana, a nawet ramię. Zawsze były niezmiernie zadowolone. – Zbieram siły na najbardziej szalone rzeczy – zaśmiał się gardłowo, starając się za bardzo nie ruszać, aby i Krukonce było fajnie.
- Ja nigdy nie zapominam – rzucił. Były to ostatnie słowa, które wypowiedział, ponieważ chwilę później usta dziewczyny znalazły się na jej. Jasne, na ułamek sekundy czuł się zaskoczony, ale zaraz sam odwzajemnił pocałunek i to zdecydowanie nie w sposób grzeczny. Wyjął dłonie spod głowy i obrócił ich tak, że to Elizabeth znalazła się pod jego głową, przyciśnięta plecami po mało wygodnego podłoża.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Wakacyjna przygoda.   28.09.16 22:49

Lizzie wcale nie przeszkadzało to jak idą. Czy się obijali, czy też nie. Ważne, że żadne z nich się nie wywróciło i w sumie są cali i zdrowi. Tak naprawdę tylko to się liczyło. Chociaż, dla niej liczyło się jeszcze parę innych czynników. Takich jak trzymanie się za ręce. Przynajmniej tak mogła poczuć, że nie jest sama. Że nie musi się bać tego, że upadnie. Bo przecież jak upadną to razem! Nikt nie będzie się z niej nabijał.
To było najprawdopodobniej, że biedna Lizzie nie wyłapała tego podtekstu seksualnego. Lub może jeszcze nie teraz. W końcu miała Krukoński rozum, nie mógł on zostać, aż tak przyćmiony przez alkohol, prawda? Czy może raczej mógł? Cóż, to pytanie zostawmy bez odpowiedzi. - Wydaje mi się, że ten kiedy po raz pierwszy poszłam do Zakazanego Lasu.- odparła z uśmiechem, spoglądając na niego. Dopiero po chwili doszło do niej, że te pytanie mogło być z podtekstem. Jako że pijana Lizzie nie traci twarzy, uśmiechnęła się łobuzersko do chłopaka. -Ale z tego co wiem, ten "najlepszy" pierwszy raz mam jeszcze przed sobą. - puściła mu oczko i delikatnie obróciła się włoku własnej osi.- A twój, Alexandrze?- Choć gdzieś wgłębi czuła, że na to pytanie zna odpowiedź.
- No tak, faceci.- wywróciła oczami. W sumie, co taka biedna dziewica mogła wiedzieć o facetach. Tyle co nic, ale przecież była pijana i za bardzo nie przeszkadzało jej paplanie głupot od czasu do czasu. Poza tym, dziś nie ma czasu na przejmowanie się. Dziś jest czas na zabawę i to tą jedną z najlepszych. W sumie, to pierwsza zakraplana impreza Lizzie. Niech się dziewczyna wyszaleje! Starczy jej do końca życia!- Czyli taka?- rzuciła uwodzicielsko i powoli zaczęła podnosić swoją za dużą bluzę do góry. Chłopak mógł zobaczyć białą podkoszulkę która obciskała się na jej ciele, oraz delikatny zarys biustu. Ten pokaz trwał chwilę, bo bluza dziewczyny wróciła na swoje miejsce. - Żartowałam.- rzuciła z uśmiechem. Oczywiście, nie była na tyle spontaniczna aby się przed nim rozbierać, lub nie była aż tak pijana. Nie żeby Alexander jej sie nie podobał, ale szanujmy się!
-Meh, niech sobie żyją.- machnęła ręką. Wcale jej nie przeszkadzały te biedne zwierzątka, bardziej by jej przeszkadzały jakieś nietoperze. Ale ćmy, to nic strasznego. Magnez na kobiety? Cóż, na nią zawsze tak działał. Ona po prostu zazwyczaj to ukrywała. Ukrywała to tak dobrze, że Alexander nawet nie zaprzątał sobie tym głowy, co dziewczyna czuła. Co jej nawet pasowało, bo tak nie została wystawiona na ośmieszenie.
- W sumie to nie. - rzuciła delikatnie. - Masz bardzo twarde mięśnie, wiesz? Oczywiście, ty powinieneś się z tego cieszyć. Bo wiadomo, to jest jakiś atut. Laski na to lecą, ładnie wyrzeźbione ciało i tak dalej. W sumie mi też się podobają wyrzeźbione ciała. Ale jednak wole jak moja poduszka jest miękka. Chociaż, jeśli mam wybrać pomiędzy podłożem a tobą. Cóż, wygrał panie Lloyd.- Czyżby to była jakaś pijacka paplanina z jej strony? Pewnie tak, ale żeby utwierdzić go w swoim przekonaniu, zaczęła się delikatnie wiercić. -Zdefiniuj to. Czym jest dla ciebie coś szalonego?- spytała zainteresowana.
Cóż, Lizzie i tak miła nadzieje, że zapomni. Jak nie on, to ona. I nie będę o tym nigdy rozmawiać w sumie nie ma czego się wstydzić, ale jednak. Rzuciła się na niego, jak na ostatni kawałek kurczaka, którego tak kochała. Może Alexander miał wiele takich sytuacji, ale ona nie. Gdy Alexander dołączył do pocałunku i obrócił ją na plecy, przez chwilę wstrzymała oddech. Ale po chwili wróciła czynie do tej czynności. Nie za bardzo wiedziała co się włoku niej dzieje, ale wiedziała jedno. Było jej dobrze, nie mogła narzekać na swój pierwszy pocałunek w życiu. Mimo, że pocałunki Alexandra były niegrzeczne, dziewczyna robiła to bardziej niewinnie. Nawet jej dłonie, które w magiczny sposób znalazły się na jego biodrach. Poruszały się tam delikatnie i z gracją.
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Wakacyjna przygoda.   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Dokumentacja :: Wspomnienia-
Skocz do: