Share | 
 
Pogodowe figle
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Pogodowe figle   01.09.16 17:12


Wspomnienie



Kto: Maya Hamilton i Myrnin Lewis

Gdzie: Namiot

Kiedy: Jeden z obozowych dni

Opis: Przyszła burza i ogólnie dramat niemal antyczny.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Pogodowe figle   01.09.16 18:15

Mai bardzo podobały się tegoroczne wakacje. Podobał jej się obóz, podobał czas spędzony z Myrninem, podobała natura, z którą mogła niemal bezgranicznie się bratać. I chociaż okazywała jej swoją miłość, tak ta niekoniecznie odpłacała się tym samym. Niestety, chociaż starała się usilnie nie okazywać nigdzie strachu, jak również nie dawać powodów, by Myrnin się o nią martwił czy bał, tak niestety nie udało jej się dopełnić tego postanowienia. A wszystko za sprawą pogody, która postanowiła spłatać im figla.
Przebywając poza namiotem, jak również w jego wnętrzu Puchonka nie podejrzewała, że przyjdzie jej się zmierzyć w takim strachem, jaki wywołała w niej burza, która pojawiła się znienacka w nocy. Wcześniej była niemal przekonana, że wiecznie na wakacjach będzie świeciło słońca, a tu proszę, jednak coś postanowiło się zmienić. I chociaż takowe anomalia pogodowe nie były specjalnością klimaty szkockiego, tak od czasu do czasu się pojawiały. Jaka szkoda, że niestety musiało paść akurat na dzień, w którym dziewczyna nie mogła się nigdzie bezpiecznie schować.
Do momentu rozcięcia nieba przez pierwszą błyskawicę leżała niemal spokojnie, od czasu do czasu wiercąc się tylko przez deszcz, który obijał się o ściany i dach namiotu. Jak dobrze, że był taki stabilny! Kiedy tylko do jej uszu dobiegł ten przeraźliwy huk, zaczęło się. Powoli jej ciało zaczęło drżeń, a sama dziewczyna mocniej opatuliła się kołdrą zwijając w nieszkodliwy kłębek na skraju wielkiego materaca. Myrnin obiecał dać jej przestrzeń, dlatego cały środek był niemal wolny. To niestety teraz jej nie pocieszało. Po prostu się bała, trzęsąc się niczym wystawione na wiatr cieniutkie drzewko. Była taka niespokojna. Serce zaczęło jej walić niemiłosiernie, a ona za wszelką cenę starała się nie dopuszczać do siebie myśli, że od potwornej burzy oddziela ją tylko cienka warstwa materiału składającego się na namiot.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Pogodowe figle   03.09.16 11:17

Myrnin prawie jak zawsze, spędził cały dzień z Mayą. Chodził z nią po ich obozie, po prostu spędzili dzień razem. Myrninowi bardzo te wakacje się podobały, bo jakby inaczej? Przecież spędzał je w gronie przyjaciół. A raczej przyjaciółki, ale czy to ważne? Ważne, że oboje byli szczęśliwi. A po takim dniu pełnym wrażeń, Myrnin po prostu padł na łóżko, poza tym wrócili dość późnym wieczorem. Więc to normalne, że chłopak zasnął jak małe dziecko.
Myrnin, jak to on spał jak małe dziecko, żaden deszcz czy żadna burza mu nie przeszkadzała. Był zmęczony i spał. Zawsze jak padał deszcz lub jak była burza chłopak spał jak małe dziecko. A gdy nie spał to oglądał błyski o słuchał huków. Miały coś w sobie, co go uspokajało.
Mimo tego, że Myrnin spał, to czuł jak Maya rusza się po łóżku. Jak stopniowo się obraca, ale jakoś mu to nie przeszkadzało. Poza tym materac był taki duży, że dziewczyna mogła spokojnie sie w nim obracać. Chłopak dawał jej tyle miejsca, że mogła robić co chciała. Ale mimo tego wszystkiego czuł, że coś jest nie tak. Nie wiedział do końca co, ale jego podświadomość nie dawała mu już spać. Otwarł leniwie swoje oczy i przekręcił się na materacu. Przekręcił się oczywiście po to, aby widzieć dziewczynę.
-Maya- wyszeptał, widział jak się trzęsła. -Co się dzieje?- zapytał, po jego głosie słychać było, że dopiero co się obudził. A raczej wybudzał się dopiero. Nie czekając na jej odpowiedź, przysunął się do niej i objął ją. Przeczuwał, że dziewczyna mogła się bać. Gdy ją dotknął, czuł jak dziewczyna się trzęsła. -Boisz się?- spytał szeptem.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Pogodowe figle   04.09.16 10:33

Nie miała pojęcia skąd brał się jej paniczny strach przed burzą. Nigdy nie doznała z tego powodu większej krzywdy, a jednak już w dzieciństwie chowała się gdzie popadnie, najczęściej pod stół czy do szafy, jakby podobne anomalia traktowała niczym gniew natury, którego nie umiała zrozumieć. Z wiekiem dokładnie zapoznała się z tym tematem, jednak to nadal nie sprawiało, że strach zelżał. Nie. Zdawało się, że przybierał na sile. Kiedyś miała świadomość, że w razie czego ma obok siebie swoich rodziców, a po ich śmierci była zdana tyko na siebie. To zdecydowanie jej nie pomagało, a obecność drugiej osoby w takich chwilach była dla niej najistotniejsza.
Teraz leżąc w namiocie targanym przez wiatr oraz atakowanym przez bezlitosne krople deszczu dziewczyna kuliła się na materacu trzęsąc się niemal obsesyjnie. Jej serce biło niespokojnie tak szybko, jakby chciało zaraz uciec z piersi. Przyciskała usilnie dłonie do uszu, jednak nie umiała całkiem wyciszyć przeraźliwych dźwięków. Kiedy ponownie błyskawica rozcięła niebo jęknęła cicho, a jej oddech przyspieszył się jeszcze bardziej. Chciała, aby to wreszcie się skończyło. Niestety, zdawało się, że burza będzie trwała w najlepsze przez kolejnych kilka godziny, podczas których dziewczyna będzie zdana na osłonę namiotu, który przecież nie miałby najmniejszych szans, gdyby przypadkiem uderzyła w niego błyskawica.
Gdzieś z oddali usłyszała głos Myrnina, jednak nie była wstanie mu odpowiedzieć. Nie zareagowała nawet w najmniejszy sposób. Zupełnie, jakby była sparaliżowana. Po jej policzkach spływały łzy strachu. Pociągnęła nosem. Poczuła, jak przyjaciel ją obejmuje. Zawsze takie kojące, teraz nie mogło dać jej upragnionego spokoju.
Kolejny donośny huk sprawił, że momentalnie obróciła się do niego przodem wtulając się w jego tors. Niech ją ochroni. Niech ochroni przez tym szaleńczym gniewem natury.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Pogodowe figle   07.09.16 0:20

Myrnin nigdy nie bał się burzy, ani innych anomalii pogodowych. Jak by się tak głębiej zastanowić, to nie było dużo rzeczy których bał sie chłopak. Była ich garstka. A może po prostu jeszcze nie wie czego się boi, bo nikt nie jest nieustraszony. Czegoś musi się bać, każdy się czegoś śmiertelnie boi. Więc Myrnin nigdy by się z nikogo nie śmiał, że boi się na przykład burzy. Bo proszę was, tutaj nie ma się z czego śmiać.
A teraz gdy Maya się w niego wtulała, czuł jak cała drży, jak się boi. Teraz to on bał sie o nią, nie chciał jej nieszczęścia. Nie chciał aby się bała, przecież była przy nim. Nic jej nie grozi. Najzabawniejsze jest to, że cieszył się z tego że ma ją tak blisko niej, bardzo blisko wręcz. Ale z drugiej strony nie była za bardzo z czego się cieszyć, jeśli dziewczyna tuliła się do niego z tego względu bo się bała. Ale, jednak musiała czuć się u niego bezpiecznie. Co motywowało go do dalszego działania.
Przytulił ją bardziej do siebie i pocałował w czubek głowy. Jego ręce błądziły po jej plecach, oczywiście robił to tylko po to, aby dziewczyna się uspokoiła. - Spokojnie, nie bój się. Nic się nie stanie, namiot na pewno jest magiczny, nic nas tutaj nie trafi. A jeśli tak to obronię Cie własną piersią.- uśmiechnął się pod nosem. Chciał aby się uspokoiła, a możliwe, że mówienie do niej ją uspokoi. Chciał ją chronić, musiał ją ochronić. Przecież on zawsze dbał o przyjaciół, zawsze będzie dbał o nią. Bo przecież tylko ona się liczyła. - To tylko burza. Jesteś przy mnie, nic ci się nie stanie, na prawdę. Nie masz się czego bać. Wiesz, burza jest nawet ładna. Te grzmoty nie za bardzo, ale błyskawice potrafią złapać za serce, bynajmniej mnie.- nadal coś mówił i całował ja po włosach.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Pogodowe figle   07.09.16 11:33

Absurdalna była obawa przed czymś, co ostatecznie nie mogło zrobić nikomu większej krzywdy. Prawdopodobieństwo, że Maya zostałaby trafiona przez błyskawicę, była zwyczajnie nikła. Więc co najwyżej mogłaby zmoknąć na deszczu. Niemniej jednak obawiała się. Obawiała się tak usilnie, że dreszcze targały jej ciałem, serce biło nienaturalnie szybko, a łzy spływały po bladych policzkach. Niczego z tego nie umiała powstrzymać. Ani szlochania, ani cichych jęków za każdym razem, kiedy błyskawica przecięła niebo racząc jej uszy głośnym hukiem. Co z tego, że miała je zatkane, skoro i tak słyszała dostatecznie wiele.
Póki Myrnin się nią nie zajął. W momencie, kiedy zaczął do niej mówić jej umysł mimowolnie skupił się bardziej na jego słowach, aniżeli na samej burzy. Nadal się trzęsła, nadal była przerażona, ale gdzieś w serduszku zaczęło kiełkować ziarenko spokoju. Zbyt małe, aby faktycznie szybko się rozrosnąć, ale zawsze to jakiś postęp.
Wtuliła się mocniej w chłopaka. Tak mocno, jakby chciała skryć się tam cała. Pociągając nosem czuła ten znajomy zapach, który towarzyszył jej za każdym razem, kiedy chłopak był obok. Działał na nią kojąco, niczym środek uspokajający. Czując głaskanie po plecach mimowolnie trochę bardziej się spięła, jednak nie bardziej, niż zwykle w takich sytuacjach.
- Myrnin… zabierz mnie stąd – powiedziała cicho pociągając nosem. Wiedziała, że brzmiało to absurdalnie, bo przecież nic nie mógł zrobić, a tym bardziej wyjść z namiotu, ale jednak... jednak miała jakąś głupią nadzieję, że zrobi coś, co sprawi, że nie będzie się tak obawiała.
Chciała słuchać jego głosu. Chciała, by ciągle do niej mówił. Chciała po prostu, aby był obok i za nic jej teraz nie puszczał. Skuliła się w jego ramionach jeszcze bardziej, kiedy usłyszała kolejny grzmot. Przycisnęła czoło go jego torsu, zamykając mocno oczy.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Pogodowe figle   07.09.16 20:45

Nie było to absurdalnie, było to bardzo normalnie. Bo jednak burza może wyrządzić dużo szkód. Po prostu jest mały procent, że akurat im się coś stanie. Byli w namiocie to fakt, tutaj burze było słychać i czuć bardziej niż w domu. Tutaj nie chronił ich dach, ani ściany. Tylko cienka warstwa materiału, która chybotała się na wietrze. Nie był wcale zdziwiony, że dziewczyna się bała.
Mówiąc do niej czuł, że dziewczyna się powoli uspokaja. Że jednak obrał dobry tor myślenia, ale bał się, że nie będzie miał już o czym mówić. Każdy wie, że Myrnin zawsze był małomówny, on nigdy nic nie mówił. Zawsze siedział cicho, mało się odzywał i prawie wcale się nie uśmiechał. Ale przy Mai był inny. Uśmiechał się, nawet mówił więcej niż zawsze. Poza tym, za wszelką cenę chciał ją uspokoić. Chciał aby się nie bała, przecież przy nim nie musiała się o nic bać.
Już miał otwierać swoje usta po raz kolejny, gdy dziewczyna go zaskoczyła. - Ale Maya, uwierz mi, że lepiej ci tutaj. Nie chcesz wychodzić na dwór, zmokniemy i to bardzo. Bezpieczniej jest w namiocie. Nic się tutaj nam nie stanie, uwierz mi.- Zrobiło mu się przykro, że nie mógł dać jej tego co chciała. Ale nie mógł jej stąd zabrać, to najgorszy pomysł jaki słyszał do tej pory. Zamiast tego nakrył ją bardziej kołdrą i przybliżył swoją głowę do jej uszu. Nie wiedział już co ma jej mówić, więc postanowił zrobić coś szalonego.
Zaczął śpiewać jej swoją ulubioną piosenkę. Nikt nie wiedział, że Myrnin potrafi śpiewać i nawet gra sobie na gitarze. Choć było to piekielnie trudne z jego charakterem, trochę się nauczył i potrafił zagrać parę piosenek. Nie było to nic wspaniałego, ale jednak. Poza tym sam nie wiedział, czemu zaczął jej śpiewać. Najwyraźniej skończyły mu się argumenty i słowa. -Today is gonna be the day, That they're gonna throw it back to you, By now you should've somehow, Realized what you gotta do, I don't believe that anybody, Feels the way I do about you now- oczywiście, że śpiewał dalej, może i nawet zaśpiewał jej całą piosenkę. Tylko tę znał na pamięć.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Pogodowe figle   08.09.16 12:57

Oddychała przerywanie, jakby się dusiła i za wszelką cenę chciała złapać jak najwięcej powietrza. Mocno zaciśnięte powieki, dłonie oparte o nagi tors chłopaka przyciskane kurczowo do jego ciała. Pod jedną z dłoni czuła bicie jego serca. Takie spokojne, takie opanowane. W przeciwieństwie do jej, które waliło jak oszalałe, zupełnie nie współgrając z jego rytmem. Starała się wsłuchiwać w jego głos, skupić na nim uwagę, by zapomnieć o tym, co szalało na zewnątrz. Gdzieś w głowie pojawiło się stwierdzenie, że pewnie teraz Myrnin myśli o niej same najgorsze rzeczy, jednak sama Maya szybko stłamsiła ową myśl. Przecież gdyby tak było nie opiekowałby się nią teraz. Nie starał za wszelką cenę ochronić przed jej dziwnymi lękami.
- Wiem… ja… ja to wszystko wiem, ale… aj! – Ponowny grzmot rozległ się nad ich głową. Miała wrażenie, że burza jest centralnie nad nimi. Stęknęła ponownie kuląc się jeszcze bardziej. – Myrnin… nie zostawiaj mnie. Proszę... po prostu mnie teraz nie zostawiaj – powiedziała płaczliwie. Była spanikowana niemal do granic możliwości i chociaż wiedziała, że jej nie zostawi musiała wypowiedzieć te słowa na głos.
Czuła, jak nakrywa ją kołdrą dając kolejną dodatkową ochronę. Czuła, jak przyciska ją mocniej do siebie. Czy dało się jeszcze bardziej? Ogarnęła ją ciemność, kiedy skryła niemal całą głowę pomiędzy kołdrą, a torsem chłopaka. Przyjemne ciepło mogło zdziałać cuda, jednak to, co chwilę później zrobił Myrnin, przeszło wszelkie oczekiwania. Zaczął jej śpiewać. Maya nawet nie wiedziała, że chłopak to potrafi. Wsłuchując się w jego przyjemny głos z wolna zaczynała coraz mniej się trząść. Uwaga została całkowicie skupiona na każdym śpiewanym słowie, a umysł dziewczyny zaczął wypierać istnienie burzy ponad nimi.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Pogodowe figle   08.09.16 17:29

Szczerze, Lewis był w szoku, że ktoś aż tak bardzo może się bać burzy. Bo dziewczyna co chwilę popadała w większą paranoje? Cóż, może paranoja to za duże słowo i nie pasującą do tego całego zdarzenia. Ale jednak dziewczyna trzęsła się i chapała powietrze. Bo oddychaniem nie można tego nazwać. Bał się o to, że zaraz dostanie bezdechu. A co on wtedy zrobi? Najwyraźniej Myrnin też się bał tylko, że o nią. Może jego serce biło równomiernie, nie znaczyło to, że się nie bał ani nic. I nie myślał o niej źle, ona po prostu się bała. Każdy sie boi, to jest normalne i logiczne. Każdy boi się czegoś innego. A ona bała się burzy.
-Cicho Maya, już spokojnie.- Starał sie mówić tak tonem, aby ją uspokoić. Bo o to w tym wszystkim chodziło. Ona miała się uspokoić, spokojnie zasnąć i się nie bać. Przytulał ją bardziej, gdy tylko grzmotnęło. Najwyraźniej to najbardziej jej przeszkadzało. Szkoda, że chłopak nie mógł czarować poza Hogwartem. - Nigdy cię nie zostawię. Ani teraz, ani jutro, ani za rok. Nigdy, przenigdy. - wyszeptał do niej. Nie zostawi jej, wcale nigdy. Przecież nie mógł sobie na to pozwolić aby stracić taką dziewczynę, przyjaciółkę.
Pewnie dało sie bardziej, mógł ją bardziej przytulić ale czy wtedy dziewczyna nie dostałaby wystarczająco tlenu. A tego nikt by nie chciał. Prawdopodobnie Maya, po raz pierwszy znajdowała sie tak blisko chłopaka z własnej woli. Chociaż sytuacja była inna i Myrnin wolałby aby przytulała się do niego w innych sytuacjach. Ale nawet to mu nie przeszkadzało, każdy dotyk z jej strony był dobry. Niezapomniany. Dlatego zaczął dla niej śpiewać, sam nie wiedział czemu. Poczuł, że to jej pomoże i prawdopodobnie miał rację. Więc śpiewał dalej.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Pogodowe figle   10.09.16 19:55

Maya nigdy nie oczekiwała pełnego zrozumienia dla swoich dziwactw. Bo właśnie tak postrzegała swój paniczny lęk przed burzą. Nie miało najmniejszego znaczenia to, gdzie przebywała podczas jej trwania. Czy w domu, czy w jakiejś lichej szopie, w namiocie, czy na zewnątrz. Bała się zawsze, kiedy słyszała grzmoty, a chowanie się w szafie wcale nie pomagało. Kuliła się najczęściej i kryła tak, żeby pomiędzy nią, a anomalią pogodową było jak najwięcej warstw. Teraz tym bardziej wszystko odczuwała, bo namiot był dla niej żadną osłoną. Słyszała ciężkie krople uderzające o materiał, słyszała huk towarzyszący błyskawicom. Ten potworny, przerażający trzask rozcinanego nieba.
Po raz kolejny pociągnęła nosem. Ile to jeszcze miało potrwać? Jak długo musiała zmagać się z własnym strachem? Jeszcze kilka godzin temu cieszyła się dniem spędzanym z najlepszym przyjacielem, a teraz zdawała się zupełnie nie mieć tej swojej dotychczasowej radości, którą promieniała.
- Dziękuję – szepnęła. – Za to, że jesteś.. tu ze mną – i kolejne pociągnięcie nosem. Jednak w momencie, kiedy zaczął śpiewać uspokajała się. Jego melodyjny głos działał na nią niczym kołysanka śpiewana małemu dziecku. Serduszko powoli wracało do normalnego rytmu, a oddech stał się spokojniejszy. Nadaj się trzęsła, jednak już nie tak bardzo. Dłonie zaciśnięte w pięść rozluźniły się trochę, więc nie istniało już prawdopodobieństwo, że przebije sobie paznokciami skórę. Pełne skupienie na piosence było tym, czego potrzebowała. Zamknęła oczy całkowicie oddając się cichej melodii, która była przeznaczona tylko dla niej.

Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Pogodowe figle   10.09.16 20:54

Hamilton powinna się przekonać, że nikt nie jest idealny. Że wszyscy Mają jakieś swoje dziwactwa. I dla wszystkich te dziwactwa są dziwne, zbyt dziecinne. Ale po prostu tak był skonstruowany człowiek. Każdy się czegoś bał, nawet największy z największych twardzieli bał się. Może nie burzy, ale mógł mieć klaustrofobię, albo bać się ciemności. Wszyscy się boją. Nie znał nikogo, kto by się czegoś nie bał. Inni skrywali to bardziej, a inni nie potrafili tego skrywać. Tak jak teraz Maya, nie potrafiła skrywać tego, że się bała burzy. Po prostu takie jest życie.
Nadal będzie mogła się cieszyć, z dni spędzonych z przyjacielem. Przecież, to nie tak, że przez burzę zaraz wszystko się zmieni. Że chłopak odwróci się od niej dupą. Po prostu, to małe załamanie. Zaraz burza sie skończy, a Maya nadal będzie mogła się śmiać i uszczęśliwiać innych.
- Nie dziękuj mi, kochana. -odparł spokojnie, był zmęczony. Pewnie stąd to "kochanie." Normalnie się tak do niej nie zwracał, ale teraz. Jego mózg chciał spać, jego ciało tego pragnęło. Ale nie mógł sobie na to pozwolić, nie mógł zostawić jej tak w takim stresie. Nawet podczas śpiewania, było słychać, że jego głos stopniowo umierał. Oczywiście, nie tak na serio umierał, ale wiecie o co chodzi. Po prostu, opadał z sił. Ale to normalne, chłopak został obudzone w środku nocy. Ale nie miał tego za złe Mai, czuł, że ona go na prawdę potrzebuje. Poza tym, kochał ją a z miłości robi się wiele.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Pogodowe figle   11.09.16 13:33

Maya nigdy nie uważała, że istnieją ludzie idealni. Jednak miała ten jeden problem, że zdawało jej się, że wszyscy dziwnie na nią patrzą, kiedy dowiadują się o jej specyficznych rzeczach. Jak przykładowo niemal paranoiczny strach przed burzą, który mógł byś pewnego rodzaju fobią. Nie pomagały przekonywania, że przecież większość ludzi nie zwraca na nią uwagę. Była nieśmiała, trochę obawiała się świata po tragedii sprzed lat, chociaż każdego dnia starała się cieszyć z życia.
Po raz kolejny pociągnęła nosem, chociaż zrobiła to słabiej niż poprzednio. Słysząc piosenkę czuła, jak dopada ją zmęczenie, jak organizm domaga się snu. Powieki powoli opadały, stając się coraz bardziej ciężkie.
- Kochana… to tak ładnie… brzmi – szepnęła cicho, trochę sennie. Jego śpiew autentycznie był dla niej kołysanką. Nie podejrzewała, że coś będzie wstanie przebić dźwięk burzy, a jednak. Wystarczyło, że Myrnin podjął walkę z jej fobią, a momentalnie pewien ciężar spadł z jej drobnych ramion. – Myrnin, ja… - powiedziała cichutko i były to ostatnie słowa, które wypowiedziała tej nocy. Kto wie, co faktycznie chciała wtedy mu przekazać. Chwilę później siła, z jaką wciskała się w jego silne ramiona znacznie zelżała, a oddech stał się miarowy i już nie tak przerywany, co było pierwszą oznaką, że Puchonka zwyczajnie zasnęła. Być może nawet podczas nieodpowiedniej pogody, przyjdzie jej spędzić tę noc w spokoju, a sen nie zostanie już przerwany w żaden brutalny sposób.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Pogodowe figle   14.09.16 18:19

Nie ma ludzi idealnych. Ale czasem miał wrażenie, że Maya patrzała na siebie zbyt krytycznie. A to nie było wrażenie, a raczej prawa. Był pewien, że Maya własnie tak na siebie patrzyła. Co było głupie, bo przecież w jego oczach była idealna. Jedyna w swoim rodzaju.
Szkoda, że tylko on tak o niej myślał, a o nie ona sama o sobie. Bo miał nadzieje, że inni mężczyźni o niej tak nie myślą. Że jest jedynym który się w niej zakochał, ale z drugiej strony. Musi być na prawdę naiwny, aby własnie tak o niej myśleć. Wystarczy tylko na nią spojrzeć.
- Mogę mówić Ci tak zawsze.- powiedział spokojnie, bo czemu nie. Mógłby jej mówić tak codziennie, codziennie się przy niej budzić i zasypiać. Ogólnie mógłby codziennie z nią przebywać i nigdy się z nią nie rozstawać. Bo przecież nikt inny nie jest jej potrzebny, tylko ona. Tylko Maya. Po co mu więcej do szczęścia? Jeśli jedyne co go uszczęśliwiało trzymał właśnie w ramionach. To ona jest jego szczęściem, nadzieją na kolejny dzień. Na lepsze dni. Sam nie wiedział czemu, ale jego serce zaczęło bić jak oszalałe, gdy dziewczyna się odezwała. "Co ja?" Tak bardzo chciało wiedzieć co chciała mu powiedzieć. Czyżby to, to o czym myślał. Tak bardzo chciał wiedzieć, usłyszeć. Choć jego wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach. Czemu pomyślał o tym, że dziewczyna chciała powiedzieć, że go kocha? To na pewno nie. Na pewno tylko sobie to wymyślił. Maya nigdy w życiu mmu tego nie powie, na pewno nie teraz. Chciał jej zapytać o co chodzi, ale poczuł, że dziewczyna już zasnęła a on nie chciał jej budzić bo to by było brutalne. Poza tym Myrnin był tak zmęczony, że sam zasnął.
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Pogodowe figle   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Dokumentacja :: Wspomnienia-
Skocz do: