Share | 
 
Wakacje w ferworze imprezy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Wakacje w ferworze imprezy   04.09.16 20:07


Wspomnienie



Kto: Rosemary Blackburn & Alexander Lloyd

Gdzie: Ławeczka nad jeziorem

Kiedy: 17 sierpnia 2016

Opis: Wspólna impreza i przygody pijackie

Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Wakacje w ferworze imprezy   04.09.16 20:27

Alex bardzo chciał jej pokazać na czym polega zabawa. Zaklinał się, że będzie fajnie, że wspomnienia, że impreza, młodość, szaleństwo. To nie były klimaty Rose i w normalnych okolicznościach od razu by odmówiła. Wtedy jednak Alex nieświadomie (lub świadomie!) sprawił, że poczuła pewien rodzaj dumy, a niestety miała skłonności do unoszenia się dumą i honorem.
Zajęło jej to chwilkę zawahania, ale ostatecznie zatrzasnęła książkę, odłożyła na bok i tak oto Alex doprowadził ją na wieczorną, dwuosobową imprezę nad jeziorem. Jak się tu znalazła? Przeklinała własną dumę całą drogę, ale nie miała zamiaru się wracać. Nie, musiała tu komuś udowodnić, że wie co to zabawa! Usiądzie, pośmieje się, pobuja do muzyki... Tak, legalnie, bezpiecznie, bez wstydu i jednocześnie pokaże, że umie się rozluźnić. Plan doskonały!
- W sumie to dlaczego ci na tym zależy? - Oczywiście mówiła o samej inicjatywie wyciągnięcia jej z namiotu. Serio, co jest nie tak z książką?
Miejsce samo w sobie było urocze. Małe miejsce na ognisko, ławeczka, przyjemny piasek. Alex z gitarą, cholera. Alex, który fizycznie się Rose bardzo podobał, był mocno w jej typie. Aczkolwiek charakter znała tylko pobieżnie, nie wiedziała zatem jeszcze jak go oceniać. Ale start miał jak najlepszy, trzeba przyznać.
Powrót do góry Go down
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Wakacje w ferworze imprezy   04.09.16 23:07

Ośmielanie nieśmiałych dziewcząt było czymś wspaniały. Tym bardziej, jeśli ostatecznie cały proces faktycznie się powodził. Nie to, żeby nagle chciał zrobić z Rosemary szkolną ladacznicę, która miała wskakiwać między nogi każdemu napotkanemu facetowi, bo przecież sam nie był typem, który bo coś podobnego tolerował, ale był przekonany, że jeśli wklepie w jej szczupłe ciało trochę pewności i rozrywkowości, tak nic złego się nie stanie. Nie chciał, by całkiem zapomniała o swej nieśmiałości, która dodawała jej uroku, ale zdecydowanie powinna umieć się zabawić. Dzisiaj, wychodząc z nią, miał na celu spędzenia z koleżanką przyjemnie wieczoru, jak również zaczęcie wcielania swojego super planu w życie. Dwuosobowe ognisko na początek powinno wystarczyć. Nie chciał wszach rzucać jej na głęboką wodę, z którą mogłaby sobie nie poradzić, od razu spadając w dół.
- Bo jesteś fajną dziewczyną i po prostu nie chcę, żebyś coś w życiu straciła. Ja wiem, ty uważasz, że doskonale panujesz nad własnym życiem, ale patrząc na ciebie po prostu serce mi się kraje, jak wiedzę, że się marnujesz. Jesteś inteligentna, to pewne. Ale książki to nie wszystko. Nie chcę, żebyś później, za kilka lat czegoś żałowała. Żałowała tego, że nie spróbowałaś – spojrzał na nią, kiedy raczył ją dość długą wypowiedzią, oczywiście płynącą z głębi Alexowego serduszka.
Chwilę później znaleźli się nad jeziorem, czyli miejscem, gdzie faktycznie mieli spędzić kilka kolejnych godzin. Już wcześniej sam Alex przygotował wszystko, co było im potrzebne, bo chyba Rose nie myślała, że większość z tego, co tu mieli, pojawiło się z powietrza? Miał nawet ciepłą bluzę, jakby dziewczyna zaczęła marznąć! Nie to, żeby groziło jej to w środku lata, ale z kobietami bywało różnie.
- Jak pierwsze wrażenie? – Uśmiechnął się do niej, by zaraz poprowadzić na ławeczkę, na której usiedli. – Osobiście o wiele bardziej wolałbym siedzieć bliżej ogniska, na przykład na kocu. Jak myślisz? – Odwrócił się do niej. Kto wie, może była na tyle wygodnicka, że obawiała się iż odrobina piasku może jej się dostać do miejsce, gdzie trafić nie powinna?
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Wakacje w ferworze imprezy   04.09.16 23:38

Rose wyraźnie się speszyła na tą odpowiedź. Nie spodziewała się tak szczegółowej, szczerej wypowiedzi. Spodziewała się, że powie wprost, że jest nudna i to krzywdzące, ale... Ale nie. Oczywiście spaliła buraka.
- O-Oh... Dziękuję.
Przysięgła w duchu nigdy więcej o nic podobnego nie pytać. To ponad jej tolerancję komplementów, nie była przyzwyczajona. Dobrze jednak byłoby gdyby nie została przy tej mało sprecyzowanej odpowiedzi więc, siląc się na wyrachowanie (co raczej średnio jej wyszło), uniosła nieznacznie głowę w geście wyniosłości.
- Cóż, czy będę żałowała zależy od tego jak ty się w tym wszystkim spiszesz.
To zabrzmiało zdecydowanie zbyt prowokująco. Bardziej na pewno niż by chciała. Na widok miejsca, jakie Alex przygotował, uniosła brwi ze zdziwieniem.
- Oo. Jestem pod wrażeniem. - Zerknęła na niego, po czym odwróciła wzrok z zawstydzeniem. Dlaczego na nią tak w ogóle działał? Cholera. - Okej, radzisz sobie póki co.
Ostatecznie ognisko wydawało się dobrym pomysłem. Ławka była wygodna, ale wprawiała Rose w straszną niezręczność. Na kocu przynajmniej się może zająć grzebaniem w piasku jakby co!
- Jasne, nawet wolę koc.
Posłała mu lekki uśmiech, po czym przenieśli się na kocyk, gdzie z zadowoleniem usiadła po turecku. Idealnie. Podczas gdy Alex za użyciem czarów sprawnie rozpalił ognisko, Rose przyglądała się jego działaniom. W końcu zdecydowała się odezwać, wyjść w końcu z inicjatywą. Niech biedak nie ogarnia całego dialogu sam!
- Przyznaję, że miła niespodzianka. Masz coś jeszcze w zanadrzu? - Posłała mu z lekkim uśmiechem zaciekawione spojrzenie. Wierzyła w jego kreatywność!
Powrót do góry Go down
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Wakacje w ferworze imprezy   05.09.16 0:39

Często zdarzało się, że słowa Alexa doprowadzały drugą stronę do pewnego zakłopotania lub zawstydzenia. Najczęściej działo się tak właśnie w kobietami, które raczył szczerymi komplementami. Bo innych chłopak nie uznawał. Nie widział sensu, aby tracić czas na paplanie o czymś, co mijało się z prawdą. Nie był hipokrytą, no proszę was. Zresztą był zbyt szczery, by kłamać. Jeśli coś mu się nie podobała, mówił to nie bacząc do końca na konsekwencje lub to, czy druga strona mogła się obrazić. Jasne, nie miał zamiaru być tutaj chamski, bo to pozostawiał wrednym Ślizgonom, ale czasem faktycznie jego teksty mogły zabrzmieć tak, jakby był niemiły. Na całe szczęście nic, co wypowiedział teraz do Krukonki nie miało takowego nieprzyjemnego wydźwięku.
Kącik jego ust uniósł się lekko ku górze, kiedy dojrzał jej zakłopotanie i uroczy rumieniec wstępujący na policzki. A więc tak peszyła się Rosemary Blackburn.
- To nie jest do końca poprawne myślenie, Rosemary. Powinnaś też sama zadbać o to, by nie żałować. Nie zdawaj się tylko na mnie – rzucił jej lekkie spojrzenie, by zaraz ponownie wpatrzyć się w drogę przed nimi. – To ty powinnaś chcieć sprawić, aby coś się zmieniło. Jasne, ja mogę ci w tym pomóc i zrobię to z wielką chęcią, ale nigdy nie polegaj na innych bezwarunkowo. Przynajmniej w takich kwestiach – uśmiechnął się ponownie. Może i miał dość dziwny tok myślenia, ale wszelkie jego zasady i rady, do których sam się stosował pomagały mu w życiu i sprawiały, że był tym, kim był.
- W takim razie powinienem odhaczyć pierwszy punkt z listy. Sprawić, że Rosemary będzie pod wrażeniem – zaśmiał się i wykonał taki ruch, jakby faktycznie odznaczał coś na kartce papieru. W rzeczywistości nie posiadał żądnej listy, bo w wielu przypadkach działał instynktownie. Ewentualnie spontanicznie i liczył na fart.
- Czym sobie zasłużyłem na taki komplement? – Wyszczerzył się do niej, chociaż wszelkie miłe słowa kierowane do jego osoby zdecydowanie podnosiły jego ego jeszcze wyżej. Niedługo urośnie na tyle, że przerośnie chłopaka. Na razie jednak zajęli miejsce na ciepłym, grubym kocu (zadbał o to, by kamienie nie wpijały się dziewczynie w tyłek), wyciągnął różdżką, którą sprawnie i bezwstydnie machnął (bo przecież nie robił tego pierwszy raz), a chwilę później grzały ich ciepłe płomienie ogniska. – Może mam, może nie. Ale jaka będzie z tego niespodzianka, jeśli zdradzę ci wszystko na wstępie. Masz stać się spontaniczna, nie planuj wszystkiego. Nie planuj słów, nie planuj reakcji. Daj się zaskoczyć – stwierdził biorąc do ręki gitarę. Brzdąknął w nią dwa razy wydobywając z instrumentu dźwięk. – Grasz na czymś? – Pytanie samo wypłynęło z jego ust, a on sam przeniósł zaciekawiony wzrok na dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Wakacje w ferworze imprezy   05.09.16 9:03

Przede wszystkim ciekawe dla Rose było to, że Alex jako jedna z bardzo niewielu osób zwracał się do niej pełnym imieniem. Nie dlatego, że tworzył dystans czy tak nakazywała formalność, tak jak w przypadku chociażby niektórych nauczycieli. Po prostu tak mu pasowało, tak się podobało. Acz było to dla niej zwyczajnie dziwne. Nie to żeby nie lubiła swojego imienia, bardzo je lubiła. Ale to tak jakby ona do Alexa zwracała się per "Alexander".
A może powinna...
- Przemyślę to. - rzuciła, choć już teraz wiedziała, że nie będzie miała na to odwagi. Choć często tego chciała. I, w sumie, sama na siebie była przez to zła. Nienawidziła tego swojego zamknięcia na wszystko i wszystkich. - Może masz rację. Wiesz, zwykle to Felix mnie gdzieś wyciąga, a jeśli akurat jest zajęty to no... Tak właśnie spędzam czas wolny.
Faktycznie była pod wrażeniem, głównie faktu, że Alex się w ogóle postarał. Bo hej, nie musiał. Nawet nie byli blisko, mógł po prostu ją olać albo zabrać gdzieś w tłum ludzi, co byłoby najprostszym wyjściem. I najmniej komfortowym dla Rose. To było bardzo miłe.
Bardzo lubiła niespodzianki, pewnie dlatego miała fioła na punkcie wszelkich loterii. Choć tu ją miał, wręcz chorobliwie przy tym planowała każdy aspekt swojego życia. Całe dnie, tygodnie, miesiące, wszystko musiała wiedzieć na teraz, mieć poukładane w głowie niczym w grafiku. Spontan? To u niej była niezwykła rzadkość. Mimo to posłała Alexowi lekki uśmiech, odpowiedź ją bowiem nie tylko satysfakcjonowała, ale też wzbudzała zwyczajną dla tej Krukonki ciekawość. A to się Alexowi na pewno przyda jeśli chce jej pełnego zaangażowania.
- Nie, nie gram. Próbowałam kiedyś na gitarze siostry, ale kompletnie mi nie wychodzi. Ciężko mi było złapać odpowiedni rytm do... Jakiejkolwiek piosenki w sumie. - Zaśmiała się sama z siebie, choć to raczej przykre. - Ale zgaduję, że ty grasz?
Powrót do góry Go down
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Wakacje w ferworze imprezy   08.09.16 12:39

Często zdarzało się, że Alex zwracał się do swoich koleżanek pełnymi imieniem. Ciężko powiedzieć, czy faktycznie jest to spowodowane, jednak istniały tylko nieliczne przypadki, kiedy zdrobnił jakieś imię. Podobały mu się te, które miały, nie widział potrzeby, aby faktycznie je skracać. Zresztą zauważył, że taka forma zwracała o wiele bardziej uwagę samych zainteresowanych i w jakiś sposób im się podobało. Po cóż więc miałby z tego rezygnować?
- Nie myśl, tylko działaj. To zawsze najlepszy sposób, aby osiągnąć cel. Myślenie sprawia jedynie, że zastanawiamy się, czy aby na pewno powinniśmy, a później wyszukujemy milionów powodów, aby ostatecznie tego nie robić – stwierdził. Nie musiała się z nim zgadzać, nie oczekiwał tego. Ale nic nie stało na przeszkodzie, aby nie mógł udzielić jej kilku rad, którymi sam się kierował w życiu. Dzięki czemu było o wiele przyjemniejsze, a przecież nie rezygnował z nauki ani z niczego takiego. – Może czas, żebyś ty zaczęła wyciągać innych ludzi? Uwierz mi, wcale nie ciężko jest znaleźć osobę, która z miłą chęcią by ci potowarzyszyła – i wcale nie miał tutaj na myśli tylko siebie. Przecież musiała mieć również innych przyjaciół, z którymi w razie czego spędzała czas.
Rozsiadł się wygodniej na kocu, jednak nie na tyle by zabierać przestrzeń koleżance. Mieli spędzić czas razem, więc wszystko działo się na równych prawach. Chwilę później podał jej szklankę z sokiem, bo tak się złożyło, że zadbał niemal o wszystko, a przecież nie wiedział, czy dziewczyna jest na tyle spontaniczna, by pić z butelki. Nie to, żeby uważał ją za jakąś pannicę czy coś, ale różnie bywało.
- A nie myślałaś o tym, żeby poprosić kogoś o pomoc w nauce? Jeśli chcesz pokażę ci kilka podstawowych chwytów. Jestem pewien, że szybko załapiesz – uśmiechnął się do niej, uderzając ponownie w struny. Tym razem ułożyły się w początek dość przyjemnej dla ucha melodii. – I tak, gram. Prawdę powiedziawszy uwielbiam to.
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Wakacje w ferworze imprezy   09.09.16 18:26

Cóż, Rose nie była przyzwyczajona do flirtów czy chwytów manipulacyjnych ani trochę, w sumie to w ogóle rzadko kiedy z kimś rozmawiała dłużej niz 5 minut, i to zwykle były rozmowy o nauce czy pogodzie, a co dopiero flirt! Z tej racji Alex, jako doświadczony flirciarz, używając podobnych zwrotów i zachowań, powoli owijał sobie Rose wokół palca. Cóż, niewinna dziewczyna, nie zdawała sobie w ogóle sprawy z powagi sytuacji.
Nie da się zaprzeczyć, że miał rację mówiąc, że przemyślenie sytuacji w tym wypadku może jedynie narobić szkód. I Rose to wiedziała, dlatego nic nie powiedziała, po prostu posłała mu lekki uśmiech i zdecydowała się pójść dalej z tematem. Nie sądziła żeby chciał drążyć w jej umyśle w poszukiwaniu odpowiedzi.
- Gdyby tak było, pewnie miałabym teraz cały wianuszek przyjaciół, nie sądzisz? - rzuciła, chociaż sama nie wierzyła w swoje słowa. Wlepiła wzrok w ogień. - To raczej kwestia pewności siebie. Relacje międzyludzkie mnie przerastają. - Pokręciła głową, posyłając mu lekki, uprzejmy uśmiech. - Nie zrozumiesz.
Założyła tak chociażby dlatego, że Alex był duszą towarzystwa. Wciąż otaczał się wianuszkiem znajomych, nie miał żadnych barier w związku z zagadaniem do kogoś ot tak, skomentowaniem czegoś. Rose obawiała się odzywać żeby się nie ośmieszyć, nie zostać źle odebraną, nie zabrzmieć żałośnie, nie zostać wyśmianą, lista jeszcze się długo ciągnie. Po prostu bardzo jej zależy nawet na pomniejszych relacjach, zbyt bierze wszystko do siebie. I owszem, zdawała sobie sprawę z tego, że przesadza. Ale to nie zmieniało faktu, że problem jak był tak i jest. Nie sądziła żeby Alex kiedykolwiek miał takie problemy, jak więc miałby je rozumieć?
Spojrzała ze zdziwieniem na sok, po czym przyjęła go po chwili wahania. Nie spodziewała się tego, aczkolwiek faktycznie w taki upał pić należy jak najwięcej, toteż upiła zaraz grzecznie trochę napoju, cicho dziękując Krukonowi. Dobre wychowanie przede wszystkim!
- Wiesz co, niespecjalnie. Znaczy.. To była gitara siostry, bardziej ona grała. Ja ostatecznie czasem brałam żeby udowodnić jej na swoim przykładzie, że wcale nie gra tak źle, jak myśli. - Zaśmiała się, najwyraźniej świetnie bawiąc się kosztem samej siebie. Grunt to mieć do siebie dystans, czy nie tak? - Um... Niee wiem. Jestem naprawdę kiepska, gra na instrumentach jest najwyraźniej moim słabym punktem. A wiesz, że ja do nauki to chętnie. - Ot taki żarcik klasowego kujona. Hehe. - Staram się nadrabiać inaczej, bytem chociażby. - HEHE. Śmieszki. . .
Przypadkowe uderzanie w struny z kolei nabrało konkretnego rytmu i nawet zaczęło brzmieć sensownie. Rose spojrzała z nieskrywanym zainteresowaniem na dłonie chłopaka bawiące się instrumentem. Uwielbiała muzykę i wszelkie sposoby jej tworzenia, choć sama miała talent, i to całkiem spory nawiasem mówiąc, tylko do śpiewu. W graniu była fatalna, niestety. Co do głosu, najpewniej by mogła nawet coś osiągnąć gdyby nie jej wstydliwość i chorobliwa skromność (bo co jeśli faktycznie ma ładny głos, ktoś by też chciał i przez nią zrobi się tej osobie przykro?!). A tak, śpiewa tylko pod prysznicem lub kiedy ma pewność, że jest sama, bo bardzo to lubi. Zresztą, tak samo jak umie i lubi tańczyć, a też przy ludziach nigdy tego nie robi.
- A umiesz zagrać coś konkretnego? Zagraj mi! - Entuzjazm, w końcu! Ułożyła się wygodniej na kocu w oczekiwaniu. Bo pytanie oczywiście było retoryczne, skoro gra i to lubi, to jasne, że coś wybrzdąkać umie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Wakacje w ferworze imprezy   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Dokumentacja :: Wspomnienia-
Skocz do: