Share | 
 
Mayrnin
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Mayrnin   18.09.16 15:55


Wspomnienie



Kto: Myrnin Lewis i Maya Hamilton

Gdzie: Royal Tunbridge Wells. W domu u Myrnina.

Kiedy: 28 Sierpień 2002

Opis: Ogólnie to big love dramat. Wiece list, babcia Mai i takie tam.

Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Mayrnin   18.09.16 15:56

Ostatni tydzień wakacji, to właśnie ten tydzień który Myrnin mógł spędzić w domu z rodzicami. Odpocząć przed szkołą i spędzić z nimi czas. Zazwyczaj ten ostatni tydzień przeznaczał na regenerację i tak szczerze to się nudził. Czasami szedł do swoich mugolskich przyjaciół, ale jak długo mógł ich okłamywać? Ciągle się pytali gdzie się uczy, czego, kim chce zostać. Jak ma im wytłumaczyć, że chce zostać procesjonalnym ścigającym, takim który lata na miotle i wrzuca kafla do obręczy, a raczej do jednej z trzech.  Pewnie dlatego oszukiwał ich, że uczy się w jednej z muzycznych szkół. Bo każdy, a raczej prawie wiedział, że Myrnin ma jakiś talent. Nawet Maya ostatnio się o tym przekonała.
Ale w tym roku jest inaczej, nie odwiedza swoich znajomych. Nie nudzi się i się nie regeneruje. W tym roku na ten ostatni tydzień, miał bardzo miłego gościa obok siebie. Uroczą Puchonkę z którą spędził wakacje pod namiotem a teraz ostatnie dni spędzają w jego domu. Maya przyjechała do niego z rana. Miał nadzieje, że nie będzie czuła się już niekomfortowo przy jego rodzicach. Choć, oni wcale nie byli tacy źli. Może byli nadopiekuńczy, a raczej jego mama. Ale starali się aby Maya czuła się tutaj jak w domu. Przyszykowali dla niej nawet sypialnie gościnną, ale czy Maya na pewno będzie tam spała? Na razie zostawmy to pytanie bez odpowiedzi.
Myrnin przez te parę dni nie mógł się doczekać przyjazdu swojej przyjaciółki, nawet jego rodzice przeczuwali, że Maya dla Myrnin nie jest obojętna. Choć zapewniał ich, że nie są razem. Wiadomo jak przyjęli to rodzice, po prostu pokiwali głowami i nic więcej. Ale on wiedział, że swoje to na pewno myślą. Na szczęście gdy Maya zapukała do ich drzwi, rodzice oszczędzili jakiś dziwnych rodzicielskich tekstów. Myrnin od razu zabrał ją do swojej sypialni, gdzie mogła zostawić swoje rzeczy. Najwyżej to on będzie spał w tej dla gości. Jego sypialnia nie różniła się pewnie od innych. Była zwyczajna, miała niebieskie ściany, duże łóżko, choć dla Myrnina czasami nawet za małe. Nie raz z niego spadł, podczas snu. W jego pokoju oczywiście nie zabrakło biurka i jakiegoś komputera w końcu, był mugolskim dzieckiem. Więc widomo, ze w jego pokoju jest więcej mugolskich rzeczy. Nie licząc kufra i sowy i w sumie miotły. Nic szczególnego.
- Rozgość się.- uśmiechnął się do niej gdy pokazał jej swój pokój. Wiadome było to, że Maya zaraz zauważy, że pokój należał do niego. Mogła rozpoznać to po zdjęciach, których miał parę. Zdjęcia z nią, z rodzicami, z mugolskimi przyjaciółmi. - Możesz spać w mojej sypialni, najwyżej ja pójdę do tej dla gości. – Ale czy na pewno musiał? Przecież pod namiotem spali razem, ale oczywiście, nie będzie mu przeszkadzało jeśli musiałby spać w sypialni dla gości. Przecież to nic takiego.  Otwarł drzwi od swojej sypialni, tak aby znów wyjść na korytarz, ale oczywiście tego nie zrobił. Wskazał ręką na drzwi które, znajdywały się naprzeciw. - Tam jest łazienka – przesunął dłonią w prawo, na kolejne drzwi. - Sypialnia dla gości. A te drzwi naprzeciw, to sypialnia moich rodziców.- pokazał kolejne drzwi. Jego dom, nie należał do dużych. Jego rodzina nie należało do najbogatszych, ale jemu to nigdy nie przeszkadzało. Dla niego ważne było to, że miał dach nad głową, że miał co jeść i że miał rodziców. Warto również wspomnieć, że dom Myrnina miał trzy piętra. Na pierwszym znajdowała się kuchnia i salon z jadalnią. Na drugim sypialnie, a na trzecim, tak był gabinet. Jeśli ktoś chciał się do niego dostać, pierw musiał wysunąć by schody z sufitu. Ale Lewis uznał, że Maya na pewno nie będzie chciała tego oglądać, poza tym nie było tam niczego do oglądania. Pełno książek, kurzu i jakieś paiery plus biurko. Zupełna nuda.
- Mam nadzieje, że jesteś głodna. Bo jeśli nie, będę musiał Ci nakarmić, albo moja mama. – wyszczerzył się do niej. Jego mama zawsze dążyła do celu, tak samo jak on. To właśnie to po niej odziedziczył, bo wygląd. Wygląd to po ojcu, co można było zobaczyć na pierwszy rzut oka. Był jego młodszą kopią.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Mayrnin   18.09.16 16:29

Maya nie podejrzewała, że niemal całe wakacje przyjdzie jej spędzić w towarzystwie Myrnina, swojego najlepszego przyjaciela. Nie narzekała specjalnie, chociaż czuła się dziwnie ze świadomością, że chłopak aż tak bardzo się o nią dbał i zachowywał tak, jakby nie chciał jej zostawić samej nawet na chwileczkę. Był dla niej taki dobry, a ona nie mogła mu się odwdzięczyć. A może właśnie to zrobiła zgadzając się na spędzenie u niego ostatniego tygodnia wakacji? Bo kiedy otrzymała od niego niecodzienne zaproszenie nie zastanawiała się specjalnie długo. Była mu niezmiernie wdzięczna za to, że zajął się nią podczas obozu, chroniąc przed burzą. Jasne, czuła się nieswojo, kiedy do niego jechała z dwiema walizkami.; jedną, w której trzymała rzeczy potrzebne na ten tydzień, a drugą do szkoły, bo od niego mieli udać się prosto na peron. Czuła jednak takie miłe uczucie, kiedy zbliżała się do jego domu. Ogarniał ją pewnego rodzaju spokój i dziwna radość.
Uśmiechnęła się niepewnie kiedy otworzył jej drzwi. Przywitała się zarówno z nim, jak z jego rodzicami, którzy również zdawali się na nią czekać. To jeszcze bardziej sprawiło, że poczuła się nieswojo.
- Przytulnie tu – powiedziała, kiedy znaleźli się u niego w sypialni. Wcześniej trochę oponowała, kiedy podniósł obie jej walizki, ale ostatecznie zgodziła się, aby wniósł je na górę. Jej największą uwagę przykuły zdjęcia, lubiła je oglądać. – Ojej – szepnęła, kiedy natrafiła wzrokiem na ich wspólne. – Nie wiedziałam… że je trzymasz – przyznała, chociaż zrobiło jej się miło.
- A-ale jak… jak będzie burza, przyjdziesz do mnie? – Odwróciła się do niego z nieukrywanym lękiem. Nienawidziła być wtedy sama, chociaż ostatecznie zawsze mogła schować się do szafy. – Ewentualnie… no… to łóżko wydaje się być duże i… i myślę, że… no wiesz… zmieścilibyśmy się na nim oboje swobodnie – czuła się, że rumieni, dlatego szybko odwróciła się do niego plecami. Co za żenada.
- Głodna? Hmmm… niby jadłam coś przed wyjściem, ale… ale zjem – uśmiechnęła się do niego. Nie chciała być niemiła. W końcu tak się starał, aby czuła się dobrze. Zresztą ostatecznie i tak miała ochotę coś zjeść, bo od stresu znacznie zgłodniała. – I wiesz Myrnin ja… dziękuję, że mnie zaprosiłeś. To miłe – wyrzuciła z siebie, przestępując z nogi na nogę.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Mayrnin   18.09.16 18:13

Najwyraźniej życie potrafi zaskakiwać, Myrnin sam nie wiedział, że nadarzy mu się taka sytuacja. Że będzie mu dane spędzić prawie całe wakacje z osobą którą, kochał ponad życie. Być może był nastolatkiem i pewnie gdyby komuś to powiedział. Wszyscy myśleliby, że to po prostu pierwsze szczeniackie zauroczenie, że zakocha się jeszcze nie raz nie dwa. Ale on wiedział, że tak nie było. Że to właśnie ona jest mu pisana. Nawet jeśli Maya tego nie wiedziała, nawet jeśli nigdy tego nie zauważy. To nie było ważne, ważne było to, że była przy nim. Przecież tylko to się liczyło. Że był i że była szczęśliwa. I ze była tutaj z nim. Raczej, miał nadzieje, że była szczęśliwa i że jego rodzice jakoś za bardzo nie będą jej za bardzo przepytywać. Bo pewnie będę się chcieli czegoś o niej dowiedzieć. Gdyby tak sie głębiej zastanowić, to Maya nigdy nie rozmawiała z nim o swoich rodzicach. Ani on w sumie o swoich. To nie było takie ważne, chyba. Ale czy jego rodzice by o to pytali? Na pewno nie. Pewnie bardziej będą pytać o to jak się uczy, jak podoba jej się zamek w którym nigdy nie byli. Był nawet pewien, że gdyby zostawił ich na chwilę z Mayą. Zawaliliby ją pytaniami o niego. O to jak on się uczy i czy nie ma jakiś problemow. Dlatego nie zostawi jej samej z nimi. Za duży stres.
- Zwykły pokój. Ale dziękuje.- odparł spokojnie i wzruszył ramionami. Choć nie był spokojny, w środku wszystko w nim szalało. MAYA BYŁA W JEGO SYPIALNI! Jak on miał być spokojny? Miała tutaj spać w jego łóżku. Zerknął na nią gdy zaczęła oglądać zdjęcia. - Nie mógłbym go wyrzucić. Tutaj trafiają moi przyjaciele.- uśmiechnął się do niej. Myrnin był sentymentalnym zbieraczem, jeśli chodzi o rzeczy które dostał od przyjaciół. Lub o to rzeczy które mu o nich przypominały. Było też tam zdjęcie Michaela, chłopaka który zginął podczas wojny. Z którym się przyjaźnił.
- Oczywiście, że przyjdę.- odparł niemalże od razu. Przecież pamiętał jaki strach ogarnął ją wtedy. Gdy będzie burza, nie zostawi jej samej. Pokręcił głową gdy dziewczyna złożyła mu propozycję, a potem szybko się odwróciła plecami. Podszedł do niej i delikatnie ją obrócił, tak aby była przodem do niego.- Owszem jest duże i pewnie zmieścimy się razem. Jeśli Ci nie przeszkadza, to mogę tutaj zostać.- uśmiechnął się do niej. Bo przecież jemu to, to przeszkadzać na pewno nie będzie.
- To dobrze. Bo musisz jeść, jestem pewien, że mógłbym policzyć twoje wystające żebra.- Tak, Myrnin prawdopodobnie delikatnie dał jej do zrozumienia, że jest chuda. Poza tym, nie widział za często aby dziewczyna jadł. Dlatego teraz będzie na to zwracał uwagę. - Od tego są przyjaciele, prawda?- rzucił do niej z uśmiechem. - A teraz zapraszam Cię na późne śniadanie.- uśmiechnął się i otwarł drzwi przed dziewczyną.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Mayrnin   25.09.16 0:14

Podobała jej się atmosfera panująca w domu Myrnina. Co z tego, że była tutaj zaledwie kilka chwil? Zdążyła już poznać jego rodziców, którzy dziwnie się ekscytowali na jej widok. Zdążyła zobaczyć już kawałek jego świata. Świata, do którego mimo wszystko w pewien sposób chciała należeć, a do którego Myrnin powolutku ją wprowadzał. Była z tego zadowolona i trochę ubolewała nad myślą, że niestety nie będzie mogła w te wakacje gościć go u siebie. Jasne, babcia nie miałaby nic przeciwko, ale sama Puchonka nie była jeszcze gotowa, aby opowiadać przyjacielowi o tym, co stało się podczas wojny i czego sama była świadkiem. Zresztą to było zbyt smutne, a ona chciała spędzić z chłopakiem radosne chwile.
- Każdy pokój ma w sobie magiczną cząstkę, wiesz? No bo… w końcu tu jest część ciebie, więc nie mów, że jest… zwykły – powiedziała, w połowie zdając sobie sprawę, że raczy chłopaka jakimiś własnymi, filozoficznymi bredniami, których na pewno nie chciał słuchać. – Wielu ich masz. Chociaż nie dziwię się, że tak jest. Znaczy wiesz… jesteś chyba popularny, no bo… no bo jesteś fajny – ponowny rumieniec wstąpił na jej twarz, dlatego udała, że skupia się na zdjęciach jeszcze bardziej.
Niestety, po chwili Puchon podszedł do niej i obrócił dziewczynę przodem do siebie tak, że mimo wszystko musiała spojrzeć mu w oczy, w których niemal od razu utonęła. Zawsze, ale to zawsze ją przyciągały. Głównie ze względu na dwukolorowe tęczówki.
- No ja… mi… wcale nie będzie to przeszkadzało. No bo… tak chyba będzie lepiej w razie czego. I nie będziesz musiał przechodzić z innego pokoju, plus wiesz… nikogo innego niepotrzebnie nie obudzimy – wyjaśniła skrępowana własną propozycją. Obniżyła trochę wzrok, teraz wpatrując się w jego tors. Czemu sama musiała się doprowadzać do takich stresujących sytuacji?
- Wcale mi ich nie widać – zaprzeczyła. Czasami faktycznie cały dzień potrafiła niczego nie zjeść, ale to tylko dlatego, że się stresowała, a wtedy nie potrafiła niczego w siebie wcisnąć.
- Jesteś dobrym przyjacielem – spojrzała na niego z uśmiechem. Chociaż raz starała się faktycznie nie skupiać na tym, jak waliło jej serce, kiedy wypowiadała owe słowa.
Wyszła na korytarz uważnie sprawdzając, czy chłopak faktycznie był za nią. Chwilę później zeszli na dół, a Maya ponownie znalazła się w centrum zainteresowania rodziców chłopaka.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Mayrnin   25.09.16 19:03

Bądź co bądź, Maya była pierwszą dziewczyną która zostaje u niego na noc i to nie na jedną, ale na parę. Oczywiście, miał wiele mugolskich koleżanek. Przez wiele rozumiemy tutaj trzy. Które często go odwiedzały, a rodzice się do tego przyzwyczaili. One były już prawie jak rodzina, nie raz przychodziły z rana na śniadanie, podczas wakacji. Ale Myrnin za wiele o nich nie opowiadał. A o Mai opowiadał dość często, przecież wiele dla niego znaczyła, nawet jeśli do końca sama tego nie wiedziała. A przez ostatni kilka dni, opowiadał o niej ciągle był podekscytowany tym, że dziewczyna zgodziła sie na jego zaproszenie. Zawsze mogła się nie zgodzić, zawsze mogła spędzić ten czas ze swoją rodziną. Przecież ich pewnie też nie wiedziała długo, tęskniła za nimi a on jak ostatni cham, zabrał jej ostatnie chwile spędzenia czasu z nimi. Ale nie czuł się winny, nigdy nie będzie. Przecież on chciał ją tylko dla siebie. Samolubne, ale co zrobisz. Miłość nie wybiera.
Zastanowił się przez chwilę nad jej słowami. -W sumie to masz rację, nigdy nie myślałem tak o pokoju.- odezwał się spokojnie i przejechał dłonią po swoich włosach. Po czym obejrzał swój pokój, tak jakby widział go dopiero pierwszy raz.-Popularny?- właśnie to słowo wyrwało go z jego przemyśleń.-Czy ja wiem. Po prostu jest tak, że ludzie z jakiegoś powodu mnie lubią. Uśmiechnął sie delikatnie. Bo tak na prawdę chłopak wrogów nie miał, a raczej, nie zdawał sobie z tego sprawy, że ich ma. Po prostu nie wchodził w konfliktowe sytuacje, a od taki ludzi się odcina.
Jeśli Myrnin miałby powiedzieć co mu się najbardziej podoba w jego wyglądzie, to właśnie te oczy. Takie inne, dwukolorowe. Najzabawniejsze jest to, że dwu-kolorowość tęczówek jest uważana za wadę, chorobę. Jemu jakoś to nie przeszkadzało. Przez to czuł sie inny, nie lepszy. Ale inny, wyróżniający się. Choć oczy Mai też były niczego sobie, były duże. A on uwielbiał duże oczy. Gdy się w nie patrzył, czuł ciepło na sercu.
-Czyli ustalone. Ale bądź tak miła i nie mów tego moim rodzicom, szczególnie mamie. Wiesz jacy oni są, zawsze wyobrażają sobie za dużo.- odparł z uśmiechem. Nie miał pojęcia, że dziewczyna mogła nie zdawać sobie z tego sprawy. Że ona nie ma takiego szczęścia jak on. Po prostu nie wiedział, gdyby wiedział na pewno uważałby na to co mówi.
-No dobrze.- odezwał sie spokojnie. Ale czy na pewno uwierzył jej na słowo? Cóż, to akurat wie tylko on.
-Po prostu odwdzięczam Ci się tym samym.- odparł spokojnie, dając jej do zrozumienia, że ona też jest dobrą przyjaciółką. Nawet najlepszą.
Oczywiście, że za nią szedł. Nie dałby jej na pożarcie rodzicom, nigdy w życiu. Może przy nim się hamowali, ale co jakby jego nie było? Co wtedy, jakie pytania by jej zadawali? Tego lepiej nie sprawdzać.
Gdy weszli do kuchni, chłopak odsuną dziewczynie krzesło aby mogła usiąść, po czym sam zajął miejsce obok niej. Na przeciw nich siedzieli jego rodzice. Claire i Jan-Willem. Oczywiście, teraz zasypywali dziewczynę pytaniami typu: Jak podoba jej się okolica (której, przeciez nawet nie zwiedziła) Jak podoba jej się ich domek. Takie bzdety według chłopaka. A na stole były jakieś bułki, naleśniki i dżemy. Więc w sumie to co zawsze. Prawda jest taka, że Myrnin nie za wiele jadł. Raczej jadł dużo, ale prawie zawsze, ciągle to samo. Dlatego jego mama przestała wymyślać, choć na przyjazd dziewczyny zrobiła nawet gofry z OWOCAMI. O-W-O-C-A-M-I. Myrnin nawet na nie nie spojrzał, po prostu złapał za bezpieczne bułki, tam na pewno nie ma owoców. No i zjadł jednego naleśnika, oczywiście z masłem czekoladowym. Nie śmiał tknąć tych owocowych dżemów. Śniadanie minęło całkiem przyjemnie, miał dziwne wrażenie, że Maya zaczynała się dobrze czuć w towarzystwie jego rodziny. Nie byli aż tacy źli. Oprócz tego, za strasznie dużo gadali. Pytali o szkołę, kim by chciała być. To właśnie najbardziej wyróżniało go, od jego rodziców. On tak wiele nie gadał.
Po śniadaniu, Myrnin pozwolił sobie zabrać dziewczyna na ich ogródek. Była tam samotna grusza z huśtawką, dwie bramki oraz piłka. Ogród był nawet pokaźnych rozmiarów. Ale Myrnin użytkował tylko połowę, bo ta druga byłą urządzona na ogródek z warzywami i na kwiaty. Jego mama uwielbiała tam grzebać.
-Czesz sie gdzieś przejść, czy wolisz posiedzieć tutaj?- spytał swojej towarzyszki. Lewis jak to Lewis nie mógł wystać chwili w spokoju, więc już zaczął się bawić piłką do nogi.
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Mayrnin   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Dokumentacja :: Wspomnienia-
Skocz do: